Z Renatą Gołębiewską, burmistrzem miasta i gminy Kikół, o planach, dokonaniach, inwestycjach i budżecie oraz mieszkańcach i ich potrzebach rozmawia Lidia Jagielska.
– Trwają wakacje, więc domyślam się, że w szkołach praca wre. Czy dużo remontów zaplanowaliście?
– Kompleksowa modernizacja sali gimnastycznej odbywa się w szkole podstawowej w Woli, w pozostałych szkołach odbywają się drobniejsze prace, malowania, wymiany podłóg. Jesteśmy przed rozstrzygnięciem przetargu na budowę boiska wielofunkcyjnego przy szkole w Ciełuchowie. W przyszłym roku będziemy budować boisko wielofunkcyjne w Woli, już otrzymaliśmy dofinansowanie, czeka nas jeszcze rewitalizacja parku w Woli. W Woli zostanie nam jeszcze do wykonania elewacja szkoły. Wspólnie z mieszkańcami w ubiegłym roku udało się uprzątnąć staw, teraz mały ładny teren do rekreacji i odpoczynku. Planujemy też modernizację orlika przy szkole w Kikole, już wymieniliśmy oświetlenie, złożyliśmy wniosek o dofinansowanie na pozostałe zadania, czekamy na rozstrzygnięcie. Czeka nas remont dachu na szkole w Kikole i remont naszej pięknej sali widowiskowej w Kikole. Sala wymaga odświeżenia. Wracając do szkół, planujemy jeszcze w szkole w Ciełuchowie budowę placu zabaw, w tym roku projekt, w przyszłym budowa. Projektujemy dla szkół w Ciełuchowie i Zajeziorzu przydomowe oczyszczalnie ścieków, bo tylko te dwie nasze placówki nie mają oczyszczalni. Zlecony został też projekt budowy boiska przy szkole w Zajeziorzu. Wszystkie szkoły będą posiadały zmodernizowane boiska o wysokim standardzie.
– Rozumiem, że wszystkie te boiska planujcie z projektów, czyli z dofinansowaniem?
– Tak. Małe boiska robimy z Małej Infrastruktury, ze środków z Urzędu Marszałkowskiego. Udaje się nam składać wnioski i dofinansowanie otrzymywać, oczywiście musimy mieć wkład własny, radni wyrażają zgodę na rozwijanie bazy sportowej i inwestowanie w nią.
– Jak pani ocenia wyniki ósmoklasistów?
– Ja uważam, że uczeń to nie procent. Wynik z egzaminu nie zawsze pokazuje, na co dziecko stać. Dzieci różnie reagują na stres. Dla mnie to tylko cyfra. Ja pracę szkoły widzę codziennie. Analizując wyniki tegoroczne i z lat ubiegłych, mamy bardzo znaczący postęp w szkole w Ciełuchowie. Ta szkoła przez wiele lat miała program naprawczy, a w tym momencie jest na samym szczycie. Trzymam kciuki, by ta szkoła nadal się tak rozwijała, a rodzice doceniali to i posyłali tam swoje dzieci. Każda szkoła pracuje dobrze, czasem te procenty są krzywdzące.
– Żadna ze szkół w gminie Kikół nie jest zagrożona demograficznie?
– Ja nie planuję zamykania żadnej szkoły, bo szkoła to też centrum życia wsi. Co będzie w przyszłości, trudno jest mi powiedzieć. Urodzeń mamy coraz mniej, ale mam nadzieję, że wiele osób do nas przyjdzie, pośle dzieci do małych placówek, które mają w sobie specyfikę, dzieci są bardziej zaopiekowane, zauważone. Dzieci ze szkół mają w sobie opiekuńczość i troskę.
– Szkoły mają się dobrze, przedszkola chyba też. Powstał w Kikole żłobek.
– Tak, przedszkola również mają się dobrze. W tym roku w przedszkolu w Kikole mamy o jeden oddział mniej. Mamy też żłobek, właściwie klub malucha z 20 dziećmi. Rodzice nie ponoszą kosztów opieki, a tylko koszty wyżywienia. Wszystko pokrywa dotacja. Klub malucha "Poziomka" cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem, mamy pełne obłożenie, rodzice są zadowoleni, sale przystosowane.
– Jak najmłodsi są doskonale zaopiekowani, to pewnie i najstarsi?
– Tak, dla seniorów mamy bardzo szeroką ofertę. W ubiegłym roku otworzyliśmy dzienny dom opieki dla osób starszych w Kikole, mamy 30 podopiecznych, znajduje się to w budynku byłego przedszkola, więc żartujemy, że jest to przedszkole dla seniorów. Zapewniamy seniorom bezpłatny transport z domu do placówki, dwa posiłki, śniadanie i obiad, wyjazdy, warsztaty, pielęgniarkę, fizjoterapeutę, kosmetyczkę, fryzjera, psychologa. Wioski się wyludniają, osoby starsze zostają same w dużych domach, więc my zapewniamy im opiekę stacjonarną, ale także nasze opiekunki z GOPS-u jeżdżą do podopiecznych do domów, sprzątają, gotują, robią zakupy, wożą posiłki. Społeczeństwo nam się starzeje i usługi opiekuńcze rozbudowujemy. W tym roku korzystamy z premii społecznej, gdzie zlecamy usługi opiekuńcze naszej spółdzielni. Mamy też busa, który świadczy usługi transportowe osobom starszym do lekarza. Często jedzie z osobami starszymi opiekunka, bo wielu ludziom trudno odnaleźć się w szpitalach. Osoby z niskimi dochodami są zwalniane z opłat, pozostałe płacą tylko koszty paliwa. Zainteresowanie jest bardzo duże.
– Aktywni seniorzy też mogą liczyć na szeroki wachlarz ofert, bo są bardzo zauważalni.
– Tak, mamy kilka kół zrzeszających seniorów. Jest stowarzyszenie emerytów i rencistów, które ma ponad 90 członków, mamy uniwersytet trzeciego wieku, klub "Jesienny liść", przy bibliotece działa koło rękodzieła. Emeryci mają mnóstwo pomysłów, nigdy nie odmawiają nam udziału w konkursach, wydarzeniach. Aktywnie działa nasz klub nordic walking. Nasi emeryci nie nudzą się.
– Powstaje u was bardzo dużo stowarzyszeń, prawda?
– Tak. Są stowarzyszenia, kluby sportowe, organizacje pozarządowe, i są one na wysokim poziomie, też występują do nas o środki, ponieważ bardzo zwiększyliśmy dotacje na kulturę i sport. Widzimy, że stowarzyszenia chcą aktywnie działać, przy naszej pomocy oczywiście. Bardzo dużo mamy inicjatyw oddolnych z sołectw, sołectwa chcą się spotykać, dużo pikników organizują. Zbudowaliśmy wiaty, odnowiliśmy świetlice, ludzie wyszli z domów.
– Czy wszystkie sołectwa już zostały wyposażone w wiaty rekreacyjne lub świetlice?
– Tam, gdzie mogliśmy, zostało to wykonane. Są niektóre sołectwa, które nie mają nawet swojej ziemi i tam jest problem. Do odnowienia została tylko świetlica w Hornówku, ale będziemy w tym roku czynić tam starania. Największą inwestycją, jaka nas czeka w tym zakresie, jest stworzenie Centrum Integracji Międzypokoleniowej w Moszczonem. Przebudowany zostanie cały budynek, dobudowana będzie klatka schodowa, winda, teren zostanie zmodernizowany, koszt ponad 3 miliony złotych, w przyszłym roku prace się rozpoczną. W Moszczonnem społeczność lokalna integruje się, działa, w ubiegłym roku sami pobudowali garaż, gmina tylko przekazała środki na materiały. Mieszkańcy bardzo ciężko pracowali i ja widzę potrzebę inwestowania tam. W Suminie aktywnie działają Suminianki, planujemy budowę sceny i pomieszczeń.
– Jest też w gminie stowarzyszenie, którego współpraca z gminą, ze środowiskiem, z władzami gminy, mocno kuleje. Myślę o stowarzyszeniu prowadzącym szkołę w Zajeziorzu. Jak dla mnie za mało otwartości i chęci do dyskusji. Na spotkaniu z mieszkańcami w sprawie dyrektora mało wyjaśnień od władz stowarzyszenia, nieobecność na kolejnym. Czy lepiej to wygląda w relacjach bez publiczności?
– Trudne pytania dla mnie, bo to stowarzyszenie zarzuca mi, że ja wykorzystuję konflikt politycznie, że wykorzystuję dzieci, że opowiedziałam się jednostronnie. A ja przecież nie wywołałam tego konfliktu, opowiedziałam się po stronie dzieci i pana dyrektora, który został zwolniony. Pod koniec lipca będzie sprawa w sądzie w sprawie zwolnienia dyrektora. W mediach społecznościowych ja stałam się obiektem masowego ataku, społeczność jest wprowadzana w błąd, szerzone są informacje, mające niekorzystnie wpłynąć na moją wiarygodność. Ja nie mam zamiaru prowadzić debaty w mediach społecznościowych, wielokrotnie zapraszałam natomiast osoby do rozmów, ale one się nie odbyły.
– Zapowiedziała pani podwyższenie czynszu za najem budynków szkolnych w Zajeziorzu. Czy to jest aktualne, jak rozpatrzyła pani odwołania czy zażalenia na tę decyzję?
– Żadne pismo w sprawie nowych stawek czynszu do mnie nie wpłynęło. Oprócz wpisów w mediach społecznościowych, opisujących jaka jestem okropna i próbuję tę szkołę zlikwidować, nikt się do mnie zgłosił, ani rodzic, ani nikt nie stowarzyszenia. Nikt do dzisiaj nawet nie zapytał się, dlaczego to zrobiłam, nikt nie przyszedł do mnie z zarzutem.
– To mnie pani bardzo zaskoczyła. Na Facebooku czytam, że czynsz w nowej wysokości może być być zabójczy dla szkoły, martwią się rodzice uczniów, a do ratusza nikt nie występuje o choćby niewielką ulgę?
– Nikt się nie pojawił do dnia dzisiejszego w tej sprawie. Ja byłam na zakończeniu roku szkolnego w Zajeziorzu, na pikniku, na zebraniu sołeckim. Pytałam, czy ktoś chce się czegoś ode mnie dowiedzieć, nikt się nie odezwał. Ja nie wiem, gdzie są te osoby, które się obawiają? Władze stowarzyszenia wezwały mnie przedsądownie do wyjaśnienia, odpisałam. I tyle. Nikt ze stowarzyszenia mnie o nic nie zapytał, nie wpłynęło żadne kolejne pismo, nie wiem nic o zapowiadanych zawiadomieniach, nie toczy się wobec mnie żadne postępowanie, nie mam żadnej sprawy w sądzie. Jedynym pytaniem, jakie słyszę od rodziców, jest pytanie: kiedy wróci pan dyrektor i czy szkoła będzie nadal funkcjonowała na tym samym poziomie, bo dochodzą do rodziców słuchy, że odchodzą ze szkoły nauczyciele. W całej tej sytuacji wszyscy chyba zapomnieli o dzieciach, którym nie sprzyja ten hejt i ta atmosfera podgrzewana w mediach społecznościowych. Wiele osób nie posłało tam dzieci. Komu zależy na eskalowaniu konfliktu, bo nie rodzicom, nie nam, więc komu.
– Kiedy wchodzą nowe stawki czynszu?
– W sierpniu. Te pieniądze z czynszu będą wykorzystane na inwestycje w szkołę w Zajeziorzu. Zaplanowane już, czyli oczyszczalnia ścieków, boisko wielofunkcyjne, potem elewacja budynku, bieżące remonty. Te pieniądze z czynszu wrócą do szkoły w Zajeziorzu.
– Czy kuratorium oświaty wypowiedziało się w sprawie?
– Tak, z tego co wiem, dwukrotnie wysłało pismo do stowarzyszenia, że zwolnienie pana dyrektora nastąpiło z naruszeniem przepisów prawa i wzywają do przywrócenia. Czynności te nie zostały wykonane. Pismo od kuratora nie zostało opublikowane.
– Mediacje nie przyniosły efektu?
– Ugoda nie została wykonana, nie zostały wykonane zobowiązania z uzgodnień władz stowarzyszenia z radą rodziców. Ja na dzieci się nie obrażam, będę tam przyjeżdżała, nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby tę szkołę zamknąć. Ja cały czas dążę, by ta szkoła się rozwijała.
– Czy odbyła się zapowiadana kontrola w stowarzyszeniu prowadzącym szkołę w Zajeziorzu?
– Rozpoczęła się dopiero 20 lipca. Wcześniej nie doszła do skutku. Teraz stowarzyszenie zatrudniło kancelarię prawną z Warszawy, która jest obecna na każdym etapie kontroli i w związku z tym obecnie nasza kontrola odbywa się w kancelarii w Warszawie. Protokół przedstawimy, mamy nadzieję, że będzie wszystko dobrze.
– Czy kiedykolwiek, przed tym natychmiastowym zwolnieniem z obowiązku świadczenia pracy, wpływały do pani informacje o problemach z dyrektorem szkoły w Zajeziorzu?
– Nigdy. Ja bywałam w szkole na wszystkich uroczystościach, nigdy nie przeczuwałam nawet, że tam się dzieje coś źle. Nie było żadnych sygnałów. Szokiem był telefon od dyrektora, że chce się pożegnać, bo został właśnie zwolniony.
– A czy dzisiaj powzięła już pani informacje, które uzasadniały taki drastyczny krok stowarzyszenia?
– Nie. Jedyne informacje to te, które pan dyrektor przeczytał podczas publicznego spotkania w Zajeziorzu. Ja miałam nadzieję, że stowarzyszenie po tym spotkaniu z mieszkańcami, na którym Pani też była, wycofa się z tej decyzji. Widać było, ile znaczy dyrektor dla społeczności szkolnej.
– To prawda. I na pierwszym spotkaniu, i na kolejnym, na którym już nikogo z władz stowarzyszenia nie było. Ja też żałuję, że nie usłyszałam konkretów uzasadniających zwolnienie z dnia na dzień, w środku roku szkolnego dyrektora, ale też nauczyciela. Pozostaje nam czekać na orzeczenia sądu pracy i nowy rok szkolny. My tymczasem przejdźmy do tematu najważniejszego dla mieszkańców, czyli do inwestycji.
– Mamy bardzo dużo inwestycji. Ubiegły rok zakończyliśmy 22 milionami złotych na inwestycje, z czego 19 milionów złotych pozyskaliśmy ze środków zewnętrznych, w większości unijnych, ale też krajowych. Głównie inwestujemy w infrastrukturę drogową, bo w ramach Rządowego Funduszu Polski Ład ponad 8 milionów złotych wydaliśmy na modernizację dróg, a jednocześnie ze środków rządowych 2 miliony złotych pozyskaliśmy na modernizację dróg w Jarczechowie i Wolęcinie. Z Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych pozyskaliśmy środki na modernizację drogi w Lubinie. W tym roku zakończyliśmy budowę odcinka drogi w Moszczonnem i ulicy Zboińskiego w Kikole, a teraz przygotowujemy się do modernizacji drogi w Walentowie i czekamy na przetarg na przebudowę drogi w Dąbrówce. Oddaliśmy do użytkowania chodnik w Trutowie, do cmentarza parafialnego. Ogłosiliśmy już także, co dla nas najważniejsze, przetarg na budowę ciągu pieszo-rowerowego wzdłuż drogi krajowej nr 10, do figury Matki Boskiej do Konotopia. My od strony Kikoła do tej figury nie mamy połączenia, brakuje nam tam odcinka ścieżki. Sami wystąpiliśmy do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o wyrażenie zgody za zaprojektowanie tego odcinka i o sfinansowanie tego zadania. Podpisaliśmy w grudniu ubiegłego roku porozumienie, w tym roku zaprojektowaliśmy ten odcinek, wykonaliśmy dokumentację, mamy to wszystko zaakceptowane. Jednocześnie w ramach tego zadania przebudujemy skrzyżowanie, na przejściu dla pieszych pojawi się sygnalizacja świetlna, która zwiększy bezpieczeństwo. Widzimy, że jest bardzo duży ruch, samochody jeżdżą dość szybko i dochodzi do wielu zdarzeń drogowych. Uważamy, że sygnalizacja i ciąg pieszo-rowerowy pozwoli zabezpieczyć i mieszkańców, i turystów, pielgrzymów, którzy będą nas odwiedzać przy okazji przyjazdu do Konotopia. Bezpieczeństwo musi być najważniejsze. Prace rozpoczną się jesienią i zostaną wykonane do końca 2026 roku. Naszym zamierzeniem jest połączenie się w dalszej kolejności tym ciągiem pieszo-rowerowym z Lipnem. Też już takie pismo do GDDKiA napisałam, chcemy uczestniczyć w tym projektowaniu, brać udział w inwestycji.
– Wiadomość doskonała. Połączenie pieszo-rowerowe Lipna z Kikołem, z przystankiem przy figurze w Konotopiu, a przecież jeszcze i cmentarz w Złotopolu po drodze. Podoba mi się i tak sobie myślę, że potrafi Pani współpracować z innymi dla dobra swojej gminy.
– Przystąpiłam do Metropolii Toruńskiej, jesteśmy jedyną gminą z powiatu lipnowskiego, która została zaproszona. Razem możemy funkcjonować efektywniej. W metropolii jest Zbójno, Czernikowo, Lubicz i inne gminy podtoruńskie. To i partnerstwo, i wymiana doświadczeń, i rozwój, i pozyskiwanie środków. W ubiegłym roku przystąpiliśmy do Kujawsko-Pomorskiego Transportu Samochodowego, jesteśmy udziałowcami tej spółki i w tym momencie już zleciliśmy im realizację dowozu naszych dzieci do szkół. Dostajemy dofinansowanie do każdego kilometra od wojewody, a w autobusach nasi mieszkańcy mogą także korzystać z transportu. Osoby starsze, emeryci i dzieci są zwolnieni z opłat, pozostali płacą symbolicznie. Udało się nam pozyskać dofinansowanie i utworzyliśmy spółdzielnię socjalną, razem z Czernikowem, jesteśmy partnerami. Zatrudniamy obecnie siedmioro pracowników i zlecamy naszej spółdzielni sprzątanie miasta, koszenie trawy, utrzymanie skwerów, sprzątanie żłobka, usługi opiekuńcze, opiekę nad osobami starszymi. Stworzyliśmy miejsca pracy dla mieszkańców. Zakupiłam w pierwszym roku urzędowania teren z budynkami, wyposażenie, które nam bardzo brakowało.
– Pozyskujcie bardzo dużo środków, czy ma Pani dużą armię ludzi do pisania wniosków, szukania konkursów, etc.?
– Nie, jest nas mało, ale są to świetni ludzie, którzy pracują na 150 procent normy i nadążają za moją mapą myśli. Jestem zadowolona z pracowników. Od siebie dużo wymagam i dużo wymagam od pracowników, ja zbieram śmieci, jak idę do pracy. Taka jestem. W Kikole od początku urzędowania prosiłam o sadzenie kwiatów, jest ich coraz więcej, a ja się cieszę. Przyroda łagodzi obyczaje.
– Wracając do inwestycji.
– Już teraz przygotowujemy dokumentację, żeby móc wystartować w konkursach na dofinansowanie, na modernizację dróg w Kikole. Chodzi nam głównie o ulicę Stary Rynek, teren jest wpisany do obszaru objętego nadzorem konserwatorskim, więc ta inwestycja będzie trudna. Mamy kolejne dokumentacje na drogi w sołectwach. A inwestujemy także bardzo dużo w gospodarkę odpadami i wodno-kanalizacyjną. Mieliśmy duży projekt z KPO, w ramach którego rozbudowaliśmy wodociąg w Moszczonnem, budowaliśmy przydomowe oczyszczalnie ścieków, zmodernizowaliśmy stację uzdatniania wody, wybudowaliśmy oczyszczalnię ścieków w szkole w Woli, w domu pomocy w Suminie i przy budynku socjalnym w Grodzeniu, a projektujemy dla szkół w Ciełuchowie i Zajeziorzu, i to będą już ostatnie budynki użyteczności publicznej, które nie mają jeszcze oczyszczalni. Zakończyliśmy dużą inwestycję w Suminie, pobudowaliśmy tam za ponad 2,4 miliona złotych oczyszczalnię ścieków, podłączamy bloki i okoliczne budynki. Przez dwa lata udało się nam pozyskać dofinansowanie i wybudować 130 przydomowych oczyszczalni ścieków na terenach wiejskich dla naszych mieszkańców.
– Ile muszą dopłacać mieszkańcy w gminie Kikół do przydomowej oczyszczalni ścieków?
– Tylko płacą za dokumentację i projekt, resztę my pokrywamy z dotacji. Właśnie złożyliśmy kolejny wniosek o dofinansowanie następnych przydomowych oczyszczalni ścieków.
– A ile macie stacji uzdatniania wody?
– Cztery, ale mamy plany wybudowania kolejnego ujęcia wody. Z badań wiemy, że największe pokłady wody są w Lubinie i tam będziemy chcieli budować. Z wodą jest obecnie wszędzie problem, dlatego my cały czas modernizujemy nasze SUW-y. Teraz dostaliśmy dofinansowanie na drugi zbiornik w Konotopiu, będziemy wkrótce realizować tę inwestycję. Z dofinansowania budujemy wodociąg w Walentowie i w Moszczonnem. I cały czas modernizujemy oczyszczalnię ścieków, która ma już swoje lata.
– Jak się ma w Kikole gospodarka śmieciowa?
– Inwestujemy w PSZOK, otrzymaliśmy dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego na ponad milion złotych. Kupiliśmy koparkę nową, nowe kontenery, wagę i od dwóch miesięcy ważymy śmieci, sprawdzamy, ile jest z naszej gminy śmieci zabieranych przez śmieciarki. Mieszkańcy wielokrotnie zwracali na to uwagę, mieli nawet wątpliwości, więc teraz wszystkie odpady są ważone. Poza tym my zakupiliśmy bardzo dużo sprzętu, bo wcześniej gmina praktycznie nie miała takich urządzeń. Kupiłam równiarkę, pług, rębak, wywrotkę, mulczer, w planach jest zakup wykaszarki, zamiatarki, ciągnika, walec. Kupuję działki pod inwestycje i kupuję sprzęt, park maszynowy nam się pięknie rozrósł. Mamy piękne tereny, które nie do końca były zagospodarowane. W ubiegłym roku doposażyliśmy dzięki pozyskanemu dofinansowaniu siłownie zewnętrzne, boiska do piłki plażowej, wybudowaliśmy pomost nad jeziorem, a teraz budujemy tam scenę, by powstał tam amfiteatr i czas relaksu. Kupiliśmy działkę nad jeziorem naprzeciwko pomostów, gdzie możemy teraz organizować imprezy. Zagospodarowujemy teren przy stadionie, powstają parki kieszonkowe, będą nasadzenia na skwerku, a planujemy na przyszły rok remont dworca w Kikole. On wymaga kompleksowej modernizacji, podobnie jak świetlica wiejska w Kikole. Chcę, żeby nasze otoczenie przyciągało mieszkańców i turystów. Przez dwa lata, etap po etapie, remontujemy pomieszczenia w urzędzie miasta, wyremontowałam wszystko oprócz mojego sekretariatu. I ten remont robiliśmy ze środków własnych. Dobrego gospodarza poznaje się po domu. Zależało mi na tym, żeby urząd wyglądał dobrze, otworzyliśmy punkt czystego powietrza, którego wcześniej nie było u nas, rozbudowaliśmy monitoring na terenie całego Kikoła, kamery są na stacjach uzdatniania wody.
– Czy przy inwestycjach kieruje się Pani potrzebami mieszkańców danej wsi i Kikoła, czy środkami do pozyskania?
– I tym, i tym. Czasem piszemy wnioski pod konkursy, sięgam po każdą złotówkę, jaka jest do pozyskania. Kieruję się też głosem mieszkańców, ja uczestniczę we wszystkich zebraniach sołeckich, a mamy ich 18. Tam mieszkańcy wskazują, co jest im potrzebne, rozmawiamy, potem ja to analizuję, co kwalifikuje się do dofinansowania. Sołectwa też przekazują środki z funduszu sołeckiego. Ja sama uwielbiam budować, marzę o nowych drogach i budynkach.
– Czy dużo dróg jest jeszcze do wybudowania w gminie Kikół?
– Tak, dużo, ale teraz dzięki zakupowi koparki, równiarki już nie mamy problemu z okresem wiosennym i jesiennym. Prace są wykonywane na bieżąco. Mam coraz mniej interesantów w sprawie dróg. Sięgam po każde pieniądze, jakie są możliwe, robimy to intensywnie, a jeżeli zadłużam gminę, to tylko na inwestycje. Wszystkie pożyczki, jakie zaciągnęliśmy do tej pory, zostały nam umorzone, rozliczamy te projekty i idziemy w dobrym kierunku. Nie wyobrażam sobie, żeby przestać inwestować, a jeżeli do inwestycji potrzebujemy kredytu, to nie waham się go zaciągnąć.
– Weszliśmy na temat budżetu. Jakie macie zadłużenie?
– Jest bezpieczne, nie zwiększa się. Stoimy dobrze, jeśli chodzi o nadwyżkę operacyjną. Na koniec czerwca 2026 roku zadłużenie gminy wyniosło 7,91 miliona złotych.
– Wprowadziła Pani budżet obywatelski w Kikole. Spodobało się mieszkańcom?
– Tak, Kikół przestał być sołectwem, więc nie ma funduszu sołeckiego. Wprowadziłam budżet obywatelski w kwocie proporcjonalnie odpowiadającej tej z funduszu sołeckiego, żeby mieszkańcy Kikoła nie czuli się poszkodowani i żeby mogli sami wydatkować pieniądze. Zainteresowanie było bardzo duże, wygrał projekt zazielenienia miejsca nad jeziorem i doposażenia straży pożarnej w Kikole. Mieliśmy 50 tysięcy złotych, 30 tysięcy pójdzie na kwiaty i nasadzenia nad jeziorem, a 20 tysięcy dla straży. Potrzebna jest też izba muzealna, będziemy o niej myśleć. Budżet obywatelski będzie kontynuowany w następnych latach.
– W czasie naszej godzinnej rozmowy zaobserwowałam, że jest Pani bardzo zaangażowana w swoją pracę, żyje Pani sprawami gminy. Ta pierwsza kadencja to pewnie rozbieg przed kolejną?
– Nie wiem, jak zdecydują mieszkańcy. Pogodzę się z każdą decyzją moich wyborców, nie jestem przyspawana do fotela. Chciałabym, żeby gminy działały wspólnie, razem rozwijały region, turystykę, każda miejscowość ma coś do zaoferowania, a dopiero razem mamy siłę. Ja dlatego między innymi przystąpiłam do metropolii, bo brakowało mi współpracy. Chciałabym, żeby rozwinęły się połączenia kolejowe, tereny przy stacjach kolejowych. To powinno być wspólne działanie, tak jak ścieżki pieszo-rowerowe. Wspólnie chciałabym pracować w sprawie terenów inwestycyjnych. Na Podkarpaciu są gminy, które wspólnie prowadzą jedną szkołę. Nie zamykajmy się na swoją gminę, pracujmy razem.
– Czy miasto i gmina Kikół też wyludnia się? Jak wygląda u was demografia?
– Mamy 6800 mieszkańców. W ubiegłym roku było 85 zgonów, a urodzeń 39, małżeństw 51. Mamy wzrost liczby małżeństw zawieranych w urzędzie stanu cywilnego i coraz więcej jest ślubów plenerowych, dużo osób do nas przyjeżdża, by zawrzeć taki ślub nad jeziorem np. Mamy bardzo dużo ładnych terenów, więc to z tym się wiąże.
– Jak ślub w plenerze to w Kikole. Jaki to koszt obecnie?
– Tysiąc złotych.
– Lubię aktywnych, pracowitych włodarzy, i cieszę się, że na takiego dzisiaj trafiłam. Będę śledzić dla moich Czytelników Pani kolejne poczynania, bo są obiecujące. I proszę nie spocząć na laurach, bo to najgorzej robi włodarzom, a takich też mam w swoim regionie.
– Tu jest dużo do zrobienia, wielu rzeczy brakuje, cieszy mnie każda złotówka i każda inwestycja, a budżet traktuję jak mój domowy. Bardzo dużo wsparcia mam zewnętrznego, od kolegów samorządowców, od pracowników z Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu. Przekrój problemów też jest ogromny, od bezdomności, uzależnień. Mamy terapeutę uzależnień, psychologa, nasi mieszkańcy mają terapię uzależnień bezpłatnie, na miejscu, nie trzeba nigdzie jeździć.
– Uzależnienia to istotny problem w gminie?
– Bardzo. Narkotyki u młodszych mieszkańców, w większej skali jednak wciąż alkohol, i to coraz częściej nałóg dotyka kobiet. Przychodzą mężowie, prosząc o pomoc. Punkt konsultacyjny znajduje się w urzędzie miasta, po godzinach pracy, bezpłatnie, finansujemy to ze środków z komisji rozwiązywania problemów alkoholowych. Zachęcamy więc do korzystania. Prowadzimy też szerokie akcje profilaktyczne w szkołach, współpracujemy z WOPR-em w sprawie bezpieczeństwa i udzielania pierwszej pomocy, nasze straże działają aktywnie i dla nich też pozyskujemy środki na inwestycje i szkolenia. Nie ma obszaru, w którym byśmy nie działali.
– Proszę tak pracować dalej, a ja obiecuję cykliczne wizyty w Kikole, w myśl powszechnej zasady, że media to czwarta władza, z którą dobrym władzom współpracuje się dobrze.
Tekst i fot. Lidia Jagielska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze