Reklama

Dożynki z honorami [zdjęcia]

Gazeta CLI
09/09/2026 12:20

29 sierpnia w Woli odbyły się tegoroczne dożynki gminne. Starostami byli małżonkowie Nowakowscy z Ciełuchowa, wśród gości samorządowcy i parlamentarzyści z poseł Joanną Borowiak, posłem Janem Ardanowskim i posłem Piotrem Kowalem, a wyjątkowym punktem uroczystości nadanie tytułu honorowych obywateli miasta.

– Zobowiązuję się chleb dzielić sprawiedliwie tak, aby starczyło go dla nas wszystkich do następnych zbiorów – podkreślała burmistrz Renata Gołębiewska. – Zapewniam jednocześnie, że będę czyniła wszystko, by poprawiać warunki życia w naszej gminie poprzez inwestycje w infrastrukturę drogową i wodociągową. W pełni angażujemy się we wszystkie projekty i programy, w ubiegłym roku na inwestycje przeznaczyliśmy 22 miliony złotych. Moim marzeniem nie jest nowa torebka czy sukienka, a zakup walca drogowego lub ciągnika. Dziękuję za zorganizowanie dożynek, dziękuję starostom, którzy są młodymi rolnikami, a tych bardzo mało zostaje już dzisiaj w naszym regionie.

Agata i Daniel Nowakowscy są małżeństwem od 8 lat, są rodzicami Michasi i Mikołaja. Pan Daniel gospodaruje ze wsparciem rodziców od 20 lat. Tworzą dom wielopokoleniowy, posiadają około 27 hektarów ziemi, zajmują się hodowlą bydła mlecznego (60 sztuk), uprawiają zboża i trawy. Pasją pana Daniela jest motocykl, a jego małżonka pasjonuje się cukiernictwem. Wspólnie poznają świat, uprawiają ogród i przekazują wartości dzieciom.

Reklama

Chleb trafił do każdego uczestnika uroczystości w Woli. Gwiazdą wieczoru była Daria Negra, zabawę poprowadził dj Toten i zespół Legato, był pokaz laserowy i występy lokalnych artystów. Koła gospodyń wiejskich i stowarzyszenia zaopiekowały się podniebieniami gości dożynkowych. Było tradycyjnie i godnie, ale było też wyjątkowo z jeszcze jednego powodu. Scena dożynkowa stała się miejscem nadania tytułów honorowych obywateli.

– Jesteśmy bardzo z pana profesora dumni – podkreślała Renata Gołębiewska. – Dziękujemy, że nigdy pan profesor o nas nie zapomina, że sławi naszą gminę. Można urodzić się w małej miejscowości i zostać tak utytułowanym profesorem.

Reklama

Profesor nauk technicznych, pułkownik Wojska Polskiego Zdzisław Jankiewicz urodził się w 1933 roku w Grodzeniu, tam zaczął swoją edukację, by kontynuować ją potem w lipnowskim liceum, a następnie na Wojskowej Akademii Technicznej, której został także wykładowcą w katedrze radiotechniki czy instytucie elektroniki kwantowej. Kierował Zespołem Laserów Dużej Mocy i Energii, który zbudował laser dla generała Kaliskiego, za pomocą którego w 1973 roku zarejestrowane zostały neutrony syntezy termojądrowej. Zawsze i wszędzie pielęgnuje miłość do swojej małej, rodzinnej ojczyzny, często odwiedza Kikół, Grodzeń, Lipno.

– Cieszę się, że Kikół doczekał się powrotu praw miejskich – zdradził profesor Jankiewicz. – Nie mam słów, żeby wyrazić satysfakcję z przyznania mi tytułu. Bozia dała mi dożyć poważnego wieku w niezłej kondycji, pamiętam więc te stare czasy. Pamiętajmy te rzeczy, które wydarzyły się kiedyś. Kto dzisiaj pamięta, że kościół w Kikole był zamieniony w magazyn, a ksiądz organizował msze obok, w kaplicy cmentarnej był ołtarz. Czy dzisiaj turyści mogą to przeczytać, czy mogą się dowiedzieć?

Reklama

Drugim honorowym obywatelem został reżyser, scenarzysta, producent filmowy, absolwent łódzkiej filmówki, Dariusz Jabłoński. Urodzony i wychowany w Warszawie, ale spędzający niezapomniane wakacje w Kikole u dziadków. To w Kikole reżyser obejrzał pierwszy film w kinie objazdowym, to miejscowe jeziora zbudowały jego wielką pasję i umiejętności żeglarskie.

– Lato 1960 roku, gorący sierpień, 18-letnia dziewczyna przyjechała do Kikoła z miasta do babci i chłopak, który przyjechał na wakacje do swoich rodziców – opowiedział w sobotę Dariusz Jabłoński. – Spotkali się, pokochali, a ja urodziłem się 9 miesięcy później. Trudno, żeby ktoś był bardziej z Kikoła, niż ja. Moi rodzice to Ewa z domu Betkier i Roman Jabłońscy, wciąż się kochają i trzymają się za ręce, i są dzisiaj z nami. Babcia Cecylia mieszkała przy Placu Kościuszki, to z nią ciągnąłem wózek z chlebem i ciastem do piekarni. Nie ma lepszego smaku, jak sznytka chleba z wodą i cukrem. Dziadek był właścicielem pól. W kiosku kupowałem migdałki. Jezioro Kikolskie to miejsce, gdzie uczyłem się pływać, nurkować. Pierwsze fotografie zrobiłem w Kikole na strychu. To była magia. Kikół to magiczna kraina. Zostałbym fotografem, gdyby nie to, że z kolegami przez pola pobiegliśmy do remizy w Kikole, gdzie pokazywali pierwszy film w moim życiu, o Wikingach. I tak zostałem filmowcem, stąd, z Kikoła.

Reklama

I takie to dożynki z honorami, a nawet z honorowymi obywatelami i ich rodzinami, odbyły się tego roku w gminie Kikół, w pięknej Woli.

Tekst i fot. Lidia Jagielska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama