Reklama

Kto czyje błędy naprawia?

Gazeta CLI
13/03/2026 15:38

Nowo wybudowana świetlica w Wiosce ma liczne usterki techniczne, nowe wiaty zostały zaopatrzone w zbędną moc, generującą horrendalne rachunki energetyczne.

Obecni włodarze naprawiają, co mogą, a przyczyn tego stanu upatrują w zaniedbaniach poprzednich władz samorządowych Skępego. Były włodarz Piotr Wojciechowski sięga po dokumenty i wytyka błędy swojemu następcy

Poprzedni burmistrz

– Nie sądziłem, że po raz kolejny będę musiał odnosić się do słów pana Rafała Gołębiewskiego, burmistrza Skępego, który w ostatnim wywiadzie dla CLI recenzując pracę moją i moich pracowników po raz kolejny, swoim zwyczajem, pomija istotne okoliczności i przeinacza fakty, a zatem po kolei – mówi nam Piotr Wojciechowski, poprzednik Rafała Gołębiewskiego na stanowisku burmistrza Skępego. – Prawdą jest, że remiza OSP w Wiosce została oddana do użytku prawie dwa lata po pierwotnie założonym terminie, a i pewne elementy budowlane wykonane w ramach tego zadania nie są na zadowalającym poziomie. Jednakże tu pojawia się bardzo istotny czynnik, dofinansowanie w wysokości miliona złotych, na którego stratę nie mogliśmy pozwolić. Zgodnie z założeniami programowymi inwestycja miała być wykonana najpóźniej do końca 2023 roku i rzutem na taśmę udało się to zrealizować. Nie jest tajemnicą, że na etapie wykonywania robót mieliśmy mnóstwo problemów, o których można by pisać książki, a sukcesem było samo zakończenie inwestycji. Faktem jest także, że na wykonawcę zostały nałożone kary umowne w wysokości ponad 400 tysięcy złotych. Był to kolejny wymóg, aby nie utracić dofinansowania.

Reklama

Gmina Skępe, jak wyjaśnia poprzedni burmistrz Piotr Wojciechowski, otrzymała dzięki temu dofinansowanie w pełnej wysokości. Dlatego burmistrz Wojciechowski zastanawia się, dlaczego jego następca nie podjął z wykonawcą negocjacji celem zawarcia ugody przed sądem, co pozwoliłoby na zmniejszenie jego strat finansowych.

– Oczywiście określenie wysokości kwoty z naliczonej kary, której zwrot byłby uzasadniony, wymagałoby dokładnego przeanalizowania oraz uwzględnienia wszystkich aspektów prawnych i ekonomicznych – zastrzega Piotr Wojciechowski. – Jednakże byłoby to słuszne wyjście, które zamierzałem zrealizować po złożeniu przez wykonawcę pozwu do sądu. Dziwią mnie również słowa pana burmistrza dotyczące kwoty, jaką musiał wydatkować celem usunięcia usterek na obiekcie. Przecież umowa zawarta z wykonawcą zawierała mechanizmy dotyczące tej kwestii. Pytanie brzmi: czy pan burmistrz z nich skorzystał. Jeżeli chodzi natomiast o elementy projektu, takie jak balkon, który zdaniem burmistrza jest niepotrzebny, to pragnę zwrócić uwagę, że my jako gmina nie użytkujemy obiektu. Robią to lokalni mieszkańcy i organizacje, dlatego też pole do popisu w kwestii zagospodarowania budynku oddaliśmy im, szczególnie przedstawiciele ochotniczej straży pożarnej, zadbaliśmy oczywiście, aby w obiekcie znalazły się pomieszczenia wymagane założeniami programu, z którego korzystaliśmy, jednakże pozostałe elementy zostały wypracowane i zatwierdzone przez czynnik społeczny.

Reklama

Podobnie, zastrzega burmistrz Wojciechowski, rzecz się miała w przypadku obiektu remizy w Józefkowie. Tam również zakres modernizacji budynku został określony przez osoby z niego korzystające. Jedynym ograniczeniem był budżet, którego włodarz nie mógł przekroczyć.

– Niezrozumiała jest również dla mnie informacja dotycząca kosztów utrzymania wiat we Wiosce w zakresie opłacania energii elektrycznej – informuje Piotr Wojciechowski. – Pragnę przypomnieć, że inwestycja ta była realizowana w formule zaprojektuj i wybuduj, co oznacza, że to wykonawca był zobowiązany przygotować dokumentację projektową oraz uzyskać wszelkie wymagane prawem pozwolenia i decyzje. Program funkcjonalno-użytkowy, będący podstawą opisu przedmiotu zamówienia, został opracowany za kadencji burmistrza Gołębiewskiego, a więc to obecna władza określiła, jakie mają być efekty rzeczowe planowanej inwestycji. PFU zawierał między innymi ogólną informację dotyczącą tego, że teren ma być oświetlony i monitorowany. Nie było żadnej informacji dotyczącej mocy, zatem pan burmistrz Gołębiewski miał możliwość określenia tych parametrów według widzianego przez niego zapotrzebowania. I zrobił to w dniu 4 lipca, udzielając odpowiedzi na pytanie jednego z potencjalnych oferentów, dotyczące wielkości mocy, jaką należy przyjąć do oświetlenia sceny. Odpowiedź pana burmistrza Gołębiewskiego brzmiała i tu cytuję: "moc co najmniej 200 kw z istniejącego budynku mieszkalnego zlokalizowanego na działce 33/15 lub z innej lokalizacji wskazanej przez Energa Operator, skrzynka zlokalizowana przy nowo projektowanej bramie od strony drogi powiatowej". Wszystkie te dokumenty dostępne są publicznie w internecie, a więc każdy może to samemu zweryfikować. A więc wychodzi na to, że pan burmistrz Gołębiewski podjął błędną decyzję, którą sam naprawił i chwała mu za to. Nie rozumiem jednak, dlaczego tym błędem obarcza poprzednią władzę, która z tym nie miała nic wspólnego. Nie jest to niestety nic nowego w praktyce stosowanej przez pana burmistrza Gołębiewskiego.

Reklama

Do takich słów skłoniły byłego burmistrza Skępego Piotra Wojciechowskiego działania i wypowiedzi jego następcy Rafała Gołębiewskiego. Kością niezgody stała się świetlica w Wiosce i remiza w Józefkowie, ale także wiaty rekreacyjne w Wiosce. Przeciągająca jest niemalże w nieskończoność rozbudowa budynku remizy w Wiosce, remont strażnicy w Józefkowie, a nawet zaopatrzenie w energię elektryczną wiat w Wiosce, które otwarte zostały w grudniu ubiegłego roku.

Burmistrz Gołębiewski bierze się za głowę, jak mogło dojść do tak oczywistych zaniedbań i na łamach naszej gazety przedstawia to mieszkańcom. Poprzedni włodarz Skępego Piotr Wojciechowski nie kryje zdziwienia i oburzenia podejmowanymi przez jego następcę działaniami i brakiem działań w niektórych przypadkach, sięga po dokumenty i na naszych łamach odpowiada.

Reklama

Dzięki temu czytelnicy mogą ocenić, kto i co zrobił, kto i czego zaniedbał, kto ma rację.

Obecny burmistrz

– Remiza w Wiosce została oddana dwa lata po terminie, a rok z kawałkiem po oddaniu do użytkowania wydałem ponad 40 tysięcy złotych na wymianę dachu na kuchni w tym obiekcie – informuje burmistrz Rafał Gołębiewski. – Ilość ocieplenia w tym miejscu i jakość tego ocieplenia budziły wiele wątpliwości, delikatnie mówiąc, podobnie jak jakość wykonania. Zastrzeżenia miałem i ja, ale miała je także firma, która to teraz remontowała, a trzeba było to zrobić, bo tam po prostu zaciekało. A czy to było wykonane dobrze czy nie, byśmy się nie dowiedzieli, gdybyśmy nie zdjęli tej blachy.

Reklama

Blacha została zdemontowana z dachu nad kuchnią w remizie w Wiosce, żeby uwidocznić przyczynę zalewania pomieszczenia. A przyczyna podobno okazała się prozaiczna, otóż takiego rodzaju blachy nie należało montować na takim dachu. Już radny poprzedniej kadencji Jarosław Gołębiewski wskazywał, jak wspomina, ówczesnym włodarzom, że kąt nachylenia dachu w Wiosce jest zbyt mały na blachodachówkę. Podpowiadał, by położono na ten dach blachę trapezową i to w pełnym arkuszu, od dachu do rynny. Blachodachówka ma przetłoczenia i woda na takim dachu nie odpłynie.

– Wykonawca był wzywany przez nas do podjęcia działań, usunięcia usterek, naprawy, ale niestety tego nie zrobił – odpowiada na nasze zastrzeżenia włodarz Skępego. – Poprzednia władza obcięła mu dofinansowanie prawie pół miliona złotych za opóźnienia i nie zabezpieczyła tego przedsiębiorcy, lokalnego przedsiębiorcy, w aneksy przedłużające termin, wykonawca został ukarany, a jakość tego wykonania i tak budzi zastrzeżenia i to poważne, bo ta blacha to nie wszystko. Podbitka, a dokładnie listwy utrzymujące tę podbitkę, były zamontowane nie do muru, tylko do styropianu. Co mogliśmy, już naprawiliśmy, ale to jeszcze nie wszystko.

Reklama

Na jednej z sal konferencyjnych, nad częścią garażową świetlicy w Wiosce, na wysokości od 20 do 40 centymetrów jest grzyb i odchodzi już tynk. Wygląda źle, nieestetycznie i zapewne nie służy zdrowiu, a przede wszystkim koliduje z nowym obiektem. Obecni na miejscu w remizie włodarze Skępego wyjaśniają nam, że to efekt źle wykonanych obróbek blacharskich. Woda tam podcieka, balkon został źle oblachowany. Przychylają się nawet do stwierdzenia, że może należało tego balkonu w ogóle nie wykonywać tam, bo to przecież remiza, a nie dom letniskowy i bez balkonu nie tylko sobie poradzi, ale wprost z tego balkonu i tak nikt pewnie korzystał nie będzie. A wtedy nie byłoby problemu, jaki widzimy gołym okiem w pięknej sali konferencyjnej, jeszcze pachnącej świeżością, a już zagrzybionej.

– Wiele osób pewnie mi znowu zarzuci, że się czepiam, ale to nie chodzi przecież o czepianie się – zastrzega burmistrz Gołębiewski. – Jak coś robimy, to róbmy to porządnie. A jak radny Suchocki i radny Gołębiewski w poprzedniej kadencji mówili, zwracali uwagę, to obecni radni opozycyjni odpowiadali, że wszystko jest dobrze i niech się nie czepiają. A mówili to ci radni opozycyjni, nie chcę tu wymieniać nazwiska, którzy tak samo świetnie dopilnowali remizy w Józefkowie, że teraz dopiero musiałem wymieniać tam drzwi wejściowe, bo wtedy było robione wszystko, ocieplenie, a w drzwi wchodził w szparę kciuk i ich nie wymieniono, bo uważano, że nie trzeba.

Reklama

Włodarz Skępego wskazuje na efekty źle wykonanych prac w remizie w Wiosce. Pokazuje nam choćby niedbałość w ułożeniu ocieplenia, które powinno być rozłożone równo, by było szczelnie. Mało tego, są miejsca z cegły, ściany, gdzie ocieplenia nie ma wcale. Bąble, odpadający tynk w sali konferencyjnej, a w sali edukacyjnej zalewany komin. Kuchnia to zalany sufit, czyli efekt źle zamontowanego dachu. Teraz, po remoncie dachu, trzeba wymienić płyty wewnątrz.

– Na dzień dzisiejszy jest w kuchni przede wszystkim ciepło – z ulgą przyznaje burmistrz. – Zastanawia mnie jeszcze stan ocieplenia całego dachu na piętrze, ale tego nie dowiemy się, bo musielibyśmy wejść na strych, tam są opuszczane schody, ale płyta sufitowa też się już kruszy. To jest jakość wykonania sztandarowej inwestycji poprzednich władz Skępego. A jeszcze przypomnę, że zaraz po zaprzysiężeniu jeździłem i prosiłem nadzór budowlany i dozór techniczny o pilny przyjazd w celu wydania opinii, ponieważ było dosłownie kilka dni na złożenie rozliczenia, którego brak skutkowałby utratą dofinansowania.

Reklama

Są też zaniedbania czy niedopatrzenia dla nas niewidoczne w obiekcie, bo ten wygląda imponująco, a chodzi o wiaty rekreacyjne w Wiosce. Burmistrz Gołębiewski nasz zachwyt nad tym zabudowanym terenem rekreacyjnym studzi, przedstawiając dokumenty finansowe.

– Wiaty w Wiosce kosztowałyby nas 81,6 tysięcy złotych rocznie – informuje Rafał Gołębiewski, włodarz miasta i gminy Skępe. – To samo było w remizie w Wiosce, bo dokumentacja projektowa zawierała podgrzewacze, ale tam zostało zmienione pod naciskiem ówczesnego radnego Jarosława Gołębiewskiego. Moc zamówiona na wiaty wynosiła 200 kW, zgodnie z wnioskiem złożonym do zakładu energetycznego, a obecnie 1 kilowat mocy zapewnionej to 34 złote, czy się z tego korzysta czy nie. Przez rok na nic byśmy musieli płacić ponad 81 tysięcy złotych. Gdybyśmy tego nie zauważyli i tego nie zmienili, to byśmy płacili co roku 81 600 złotych za to, że wiaty stoją i jest zapewniona moc, i że świeci się tam pięć lamp. W końcowym etapie budowy tych wiat my zrobiliśmy wniosek i rozdział zasilania do budynku komunalnego, w którym założyliśmy podlicznik, z niego zasililiśmy wiaty i dzięki temu płacimy normalne rachunki. A jak będę robił tam imprezę, to skorzystam z agregatu. To dowód na to, że trzeba być zorientowanym i nad wszystkim czuwać, by nie wyrzucać pieniędzy za nic.

Reklama

To prawda, zwłaszcza, gdy gospodarujemy publicznym groszem.

Tekst i fot. Lidia Jagielska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama