Reklama

Szukał pracy, wpadł w tarapaty

Gazeta CLI
15/12/2016 12:17

Damian Redecki w ubiegłym roku wziął udział w programie dla bezrobotnych, na który trafił za pośrednictwem urzędu pracy w Lipnie. Niestety, mało tego, że zatrudnienia do dzisiaj nie znalazł, to musi zapłacić składki na ZUS, choć nie zakładał działalności gospodarcze

Kilkanaście dni temu zgłosili się do naszej redakcji mieszkańcy Tłuchowa. Ich syn w ubiegłym roku skorzystał z jednej z form aktywizacji osób bezrobotnych, które proponują urzędy pracy. Damian Redecki zatrudnienia poszukiwał od dłuższego czasu, a więc zanosiło się, że wreszcie zdobędzie upragniony etat. Podczas wizyty w Powiatowym Urzędzie Pracy w Lipnie dowiedział się o szkoleniu, z którego skorzystał. Realizował je podmiot zewnętrzny na zlecenie Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu. WUP na początku ubiegłego roku rozstrzygnął przetarg, wyłaniając konsorcjum firm z Wrocławia. – Ta firma miała wtedy siedzibę przy placu Dekerta w Lipnie. Co jakiś czas jeździłem na szkolenia i to wszystko. Raz czy dwa proponowali mi pracę, ale np. w odległej Brodnicy, więc nic z tego nie wyszło – wspomina Redecki.


Wypłat i składek nie było

Reklama


Jednak to dopiero początek, bo prawdziwe schody zaczęły się w kwietniu tego roku. Wówczas 24-latek z Tłuchowa podpisał umowę z firmą z Czech. Na zlecenie Brendinas s.r.o. miał być od 29 kwietnia br. tzw. brokerem informacji. Osoby, które weszły w taką współpracę, otrzymały na start tablet i 500 zł. Ich zajęciem miało być wyszukiwanie informacji, głównie na portalach społecznościowych. W umowie, którą rozmówca nam pokazał, widnieją zapisy stanowiące, że za swoją pracę Redecki miał otrzymywać w kolejnych miesiącach pieniądze. W maju miało to być tylko 176,96 zł brutto, ale w lipcu już 4686,92 zł brutto oraz 5550,30 zł w październiku. Z dokumentu wynikało też, że zleceniobiorca przejął obowiązki płatnika składek na ZUS oraz wszelkich rozliczeń podatkowych. W świetle prawa może tak zrobić firma zagraniczna, która nie ma siedziby w Polsce. Czeskie przedsiębiorstwo powinno do wynagrodzenia dla tłuchowianina dopłacać także pieniądze na składki.

– Żadnych pieniędzy w kolejnych miesiącach nie było, ani na ZUS, ani wypłat dla mnie. A teraz dostałem pismo z ZUS-u w Aleksandrowie Kujawskim, który domaga się ode mnie prawie 2 tys. zł z tytułu nieopłaconych składek. I to jest suma zaledwie za jeden miesiąc. A co będzie jak przyjdą kolejne pisma? Przecież ja nie zakładałem żadnej firmy, a pośredniak zapewniał, że nie będzie trzeba płacić składek – mówi Redecki.
Urząd nie sprawdził

Reklama

Z informacji przekazanych nam przez rodzinę Damian Redeckiego wynika, że sprawa dotyczy w skali województwa aż 600 osób! Próby interwencji w urzędach pracy w Lipnie oraz w Toruniu nic nie dały. Zdesperowani mieszkańcy Tłuchowa poprosili o interwencję naszą redakcję. Sprawą niezwłocznie się zajęliśmy. – My jedynie wysłaliśmy na zlecenie WUP osoby zarejestrowane w naszej ewidencji do udziału w programie aktywizacyjnym dla bezrobotnych. Nie mieliśmy za zadanie przeprowadzania jakiejkolwiek weryfikacji podmiotów prowadzących szkolenia – wyjaśnia Mieczysław Rojek, dyrektor PUP w Lipnie. – Proszę kontaktować się z WUP.
Tak też uczyniliśmy i wówczas pojawiło się jeszcze większe zdziwienie. – Nie mogę komentować sprawy z uwagi na śledztwo prowadzone przez prokuraturę - uciął Artur Janas, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Toruniu. Po drodze udało nam się ustalić, że liczba poszkodowanych osób może być nawet dwukrotnie wyższa i przekraczać tysiąc.


Sprawa w prokuraturze

Reklama


Sprawę bada prokuratura z Torunia, ale na szczegóły trzeba poczekać. – Prokuratura Okręgowa w Toruniu na podstawie zawiadomienia WUP w Toruniu z dnia 7 września 2016 r. wszczęła 4 października br. śledztwo o przestępstwo z art. 13 § 1 kk w zw. z art. 286 § 1 kk i w zw. z art. 294 § 1 kk. Postanowieniem z dnia 7 listopada br. połączono do tegoż śledztwa, z uwagi na związek przedmiotowo-podmiotowy, sprawę Prokuratury Rejonowej we Włocławku. Obecnie trwają czynności śledcze. Mają one na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności niezbędnych do rozwiązania sprawy. Śledztwo zostanie zakończone wówczas, kiedy wszystkie konieczne dowody zostaną rozpatrzone. Termin ten jest dziś niemożliwy do przewidzenia. O dotychczasowych ustaleniach w sprawie, z uwagi na dobro śledztwa, nie mogę informować – odpowiedział na nasze pytania Andrzej Kukawski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Przytoczone paragrafy dotyczą oszustwa w celu osiągnięcia korzyści majątkowych, a maksymalne kary za tego typu przestępstwa to 8 lub 10 lat więzienia. Damian Redecki oraz inne osoby, które brały udział w programie oraz podpisały umowę z czeską firmą, mają wielki problem. Do czasu zakończenia śledztwa prokuratury w sprawie nie pojawią się raczej nowe informacje. Co gorsza poszkodowani mogą się spodziewać kolejnych listów z ZUS z ponagleniem do zapłaty. Mieszkańcy Tłuchowa mają nadzieję, że po naszej publikacji ujawnią się inni oszukani i sprawa nabierze większego tempa.

Reklama

Tekst i fot.
Andrzej Korpalski

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    smieszek - niezalogowany 2016-12-20 09:53:17

    czy ktokolwiek znalazł normalną pracę przez UP? Tajemnicą poliszynela jest to że lipnowski PUP przynosi korzyści polityczne w zamian za najniżej opłacane etaty dla najmniej rozgarniętych

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2017-03-16 12:32:05

    Też pracowałam w tej firmie i mam problem z urzędem skarbowym.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2017-03-16 21:02:09

    Ja ruwwniez mam problem niemoge sie rozliczyc w grudziadzu i takich osob jest jak ja wiele

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama