Reklama

Niezwykły mecz i cenna wygrana Tłuchowii [zdjęcia]

Gazeta CLI
17/08/2026 19:21

Ogromne emocje w drugiej kolejce IV ligi w Tłuchowie. Unia Solec Kujawski prowadziła po pierwszej połowie, ale dał znać o sobie trenerski nos Arkadiusza Batora, bowiem wszystkie trzy gole dla gospodarzy strzelili rezerwowi, a zwycięskie trafienie na 3:2 padło już w doliczonym czasie gry.

Po falstarcie na inaugurację, mimo że to przecież początek sezonu, Tłuchowia już teraz bardzo potrzebowała wygranej. W końcu nikt nie wyobraża sobie, by ekipa chcąca wrócić szybko do III ligi, zaczęła od dwóch porażek. Ale plan to jedno, a realizacja drugie, bo do Tłuchowa przyjechała mocna Unia Solec Kujawski, trzeci zespół poprzednich rozgrywek. W barwach Unii mogliśmy oglądać dwóch byłych piłkarzy Tłuchowii. Byli to Oleksandr Horvat oraz Kamil Kurowski.

Obaj byli aktywni od początku meczu, a szczególnie dał się we znaki swojemu byłemu pracodawcy ten pierwszy. To właśnie Horvat w 26. minucie zaskoczył bramkarza Tłuchowii Jakuba Mikołajczaka strzałem bezpośrednio z rzutu rożnego. Odrobinę pomógł wiatr, a piłka wpadła za przysłowiowy kołnierz bramkarzowi i było 0:1. Mimo ataków i kilku sytuacji strzeleckich dla gospodarzy wynik nie uległ zmianie do przerwy. Goście w tej części wyglądali lepiej, pewnie rozgrywali piłkę, mówiąc najprościej, grali to co chcieli.

Reklama

Widząc to, zmianami postanowił reagować trener gospodarzy Arkadiusz Bator. I był to strzał w dziesiątkę, a nawet trzy strzały, bo i ile każdy ze zmienników wniósł wiele do gry, to aż trzech z nich zdobyło po golu. I mimo, że potrzeba było ponad 20 minut po przerwie na wyrównanie, zespół grał konsekwentnie, nie było nerwowego kopania piłki do przodu. Wreszcie w 68. minucie swoją pierwszą bramkę w Tłuchowii zdobył Joao Odilon Ngonda Ndilu, czyli popularny "Odi".

Tłuchowia poszła za ciosem i dalej atakowała. W 75. minucie było już bardzo dobrze, a świetną grę potwierdził golem 18-letni Kamil Perzyński. Szybkość i technikę pokazał już w pierwszym meczu, teraz dodał skuteczność. Na kwadrans przed końcem było 2:1, ale to nie koniec emocji.

Reklama

W 87. minucie Unia wyrównała na 2:2, a w tym momencie nerwy w obozie gospodarzy były duże, bo gol padł w momencie, gdy wchodzący na zmianę nowy piłkarz musiał czekać minutę, gdyż zmieniał kontuzjowanego chwilę wcześniej gracza, efektem czego Tłuchowia grała w 10. Ten przepis, choć budzi kontrowersje, obowiązuje od początku tego sezonu. Każdorazowo gracz kontuzjowany, w momencie gdy wzywana jest pomoc medyczna, musi po jej udzieleniu opuścić boisko na minutę.

Ale gospodarze nie rozpamiętywali tej sytuacji i ruszyli do ataku. Decydujący cios zadał Karol Czerwiński, który przejął piłkę po strzale obronionym chwilę wcześniej przez bramkarza i strzałem w długi róg umieścił piłkę w siatce.

Reklama

Mecz zakończył się wynikiem 3:2 i oznacza pierwsze punkty dla Tłuchowii w sezonie. Po dwóch kolejkach nasz zespół jest 9., a już w środę trzecia kolejka i wyjazd do Brześcia Kujawskiego oraz w sobotę kolejka czwarta i domowy mecz z Lechem Rypin. Relacje z meczów Tłuchowii oczywiście w CLI.

Tekst i fot. (ak)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama