Reklama

Mieszkańcy chcą zablokować inwestycję

Gazeta CLI
07/03/2018 14:53

Temat budowy fermy trzody chlewnej w Piasecznie wzbudził duże kontrowersje. Choć dopiero dojdzie do spotkania z inwestorem, a samorząd nie podjął jeszcze żadnej wiążącej decyzji, mieszkańcy wsi już zapowiedzieli, że nie dopuszczą do powstania chlewni

O sprawie pisaliśmy w połowie stycznia. Przypomnijmy, że chodzi o dużą, bo wartą aż 80 milionów złotych inwestycję firmy Gobarto, której głównym udziałowcem jest  krajowy lider w produkcji mięsnej i przetworów drobiowych Cedrob. Po raz pierwszy potencjalny inwestor zgłosił się do gminy już w 2016 roku. W listopadzie ubiegłego roku do wójta Tadeusza Wiewiórskiego trafił list od prezesa Gobarto Dariusza Formeli. Potencjalny inwestor opisuje w nim planowaną budowę oraz warunki funkcjonowania obiektu. Jeśli sprawa dojdzie do skutku, gmina odniesie wymierne korzyści.

Korzyści dla gminy

Reklama

– Dla nas to korzystne rozwiązanie ze względu na zasilenie budżetu gminy pieniędzmi niepochodzącymi z kieszeni podatnika. Poza tym co bardzo ważne powstaną nowe miejsca pracy. Kolejny czynnik, który do nas przemawia, to plan pobudowania także biogazowni, która unieszkodliwiałaby odpady generowane przez chlewnię. Lokalizacja jest z daleka od budynków mieszkalnych, więc obiekt nie byłby uciążliwy. Oczywiście niczego nie ukrywamy i temat będziemy omawiać także z mieszkańcami – mówił nam w styczniu wójt Tadeusz Wiewiórski.

Mimo to z góry można było się spodziewać sprzeciwów. Budowa fermy na 4-6 tysięcy macior i hodowlę warchlaków do 30 kg masy na terenie dawnej ubojni nie przypadła do gustu mieszkańcom Piaseczna. Obawiają się przede wszystkim fetoru oraz ingerencji w przyrodę. Nie przekonuje ich nawet obiecywane 50 miejsc pracy.

Reklama

Muszą coś z tego mieć

– Chcemy rozwoju gminy, chcemy żeby była praca, ale taka inwestycja niesie za sobą poważne konsekwencje. My tutaj żyjemy i będziemy żyć, będą żyć nasze dzieci. Jeśli mamy się zgodzić na ulokowanie w swoim sąsiedztwie fermy, musimy coś z tego mieć – mówił na ostatniej sesji rady gminy Janusz Koszytkowski, przedstawiciel rady sołeckiej Piaseczna.

Oskarżenia i żądanie przeprosin

Ale sprawa wywołała też reperkusje. Otóż na sesji wystąpiła sołtys Piaseczna Krystyna Bruzdewicz, która oskarżyła urzędników i radnych o pomówienie w związku z planowaną inwestycją. Wystosowała nawet oficjalne oświadczenie do wójta, domagając się przeprosin w mediach. – Nie było żadnej informacji z mojej strony, jako sołtysa, odnośnie poparcia bądź negowania tej inwestycji. W ogóle nie zabierałam głosu w tym temacie, a została użyta moja wypowiedź z jednej z poprzednich sesji w takim kontekście, jak bym popierała budowę fermy. Dzwonią do mnie ludzie z różnych stron kraju, przychodzą mieszkańcy i pytają, jak to możliwe. Wiąże się to z utratą zaufania społecznego we wsi. Jako sołtys czuję się zniesławiona i pomówiona, dlatego domagam się sprostowania i przeprosin w mediach oraz na portalach społecznościowych – twierdzi sołtys Bruzdewicz.

Reklama

Nad tematem wybuchła żywa dyskusja, bo padły konkretne oskarżenia. Sytuację próbowali załagodzić samorządowcy z przewodniczącą rady Haliną Sztypką i zastępca wójta Janem Wadoniem. Wreszcie wójt Tadeusz Wiewiórski zaproponował odszukanie feralnego protokołu, w którym zamieszczono wypowiedź sołtys Piaseczna i spokojne przeanalizowanie wszystkich kwestii dotyczących chlewni.

Spotkanie z inwestorem

Mimo to Krystyna Bruzdewicz nie ustaje w swoich roszczeniach i domaga się przeprosin. A to dopiero wierzchołek góry lodowej, bo widać jak na dłoni, że mieszkańcy Piaseczna nie chcą u siebie chlewni. Być może postęp w sprawie jednak nastąpi, a służyć temu ma zaplanowane już wcześniej spotkanie z przedstawicielem inwestora. W sobotę 3 marca o godz. 12 na terenie dawnej ubojni w Piasecznie dojdzie do rozmów zainteresowanych stron. Przyjść może każdy. Dla inwestora będzie to idealna okazja, by przekonać miejscowych, że górę nad ewentualnymi uciążliwościami wezmą korzyści. Dla samorządu to spełnienie warunku o konsultacjach społecznych. Dla mieszkańców zaś okazja nie tylko do zabrania głosu, ale przede wszystkim do dowiedzenia się, co tak naprawdę ma powstać w ich wsi.

Reklama

Jeżeli mieszkańcy Piaseczna pozostaną przy swoim, inwestycja może zostać już teraz zablokowana. Jeśli jednak strony dojdą do porozumienia, dalej stosowną decyzję będzie musiała podjąć rada gminy. Gdyby budowa chlewni doszła do skutku, obiekt powstałby w ciągu ok. 2 lat. W kolejnym numerze przeczytacie relację ze spotkania w Piasecznie.

(ak), fot. ilustracyjne

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-03-08 18:29:42

    Nie no, po co chlewnie i miejsce pracy jak większość mieszkańców woli na socjalizmu kiczować. Po co coś dać jak można wyciągać tylko "łapy"po więcej i więcej..

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-03-08 18:31:35

    Na " SOCJALU KOCZOWAĆ "

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-03-09 16:11:19

    Po co nowe miejsca pracy jak dają 500+. Można leżeć bykiem, jeszcze na alkohol starczy i wołać o więcej. Wystarczy tylko głosować na PIS. A że wszyscy za to płacą to już inna sprawa... A to, że kiedyś to się skończy, dzieci dorosną to już nikt nie myśli. Kto wtedy i z czego wypłaci nam renty i emerytury...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama