Reklama

Impas w szkole Zajeziorzu [INTERWENCJA]

Gazeta CLI
18/05/2026 11:37

Zwolnienie dyrektora szkoły w Zajeziorzu przez organ prowadzący, protesty rodziców, próby spotkań i mediacji, podwyżka czynszu i zawiadomienia do prokuratury, kuratora oświaty i wojewody, to codzienność relacji na linii Stowarzyszenie na Rzecz Pełnego Rozwoju dzieci – były dyrektor, burmistrz, przedstawiciele rodziców uczniów.

– Obietnice do dnia dzisiejszego nie zostały zrealizowane – informuje Renata Gołębiewska, włodarz miasta i gminy Kikół. – Ja w całej swojej historii nie spotkałam się z taką sytuacją, żeby organ prowadzący szkołę nie respektował żadnych przepisów prawa i nie wywiązywał się z ustaleń. Obecnie z władzami Stowarzyszenia kontaktujemy się wyłącznie przez Facebooka, Stowarzyszenie boi się z nami spotkać, ale nie boi się brać pieniędzy publicznych na prowadzenie tej szkoły. Pierwsze spotkanie z radą rodziców odbyło się u mnie w gabinecie, nie było innego. Postulaty były odczytane, podpisane, ale nie wywiązano się z nich. Nie lubię, jak jestem oszukiwana. Stowarzyszenie z tym zarządem to w tej chwili nie są dla mnie partnerzy do rozmów, mija się z prawdą. Stowarzyszenie nie odpowiada na pisma. Mam nadzieję, że rodzicom nie zabraknie siły i szkołę tę uda się uratować. Jeżeli dalej w tej szkole będzie się działo tak źle, to podejrzewam, że rodzice zaczną zabierać dzieci do innych placówek. Dla mnie najważniejsze jest, żeby ta szkoła funkcjonowała i zrobię w tym celu wszystko.

Burmistrz złożyła zawiadomienie do kuratorium oświaty, uczestniczyła w spotkaniu otwartym zaraz po zwolnieniu dyrektora szkoły, zorganizowała spotkanie stron w ratuszu w celu zawarcia ugody, która to nie została dotrzymana, uczestniczyła w proteście rodziców przeciw zamknięciu drzwi szkoły przez Stowarzyszenie przed społecznością szkolną 17 kwietnia, deklaruje współpracę i chęć ugodowego zakończenia sporu i oświadcza, że napotyka milczenie i brak kontaktu oraz brak wywiązywania się ze złożonych obietnic. Sprawa zwolnienia dyrektora szkoły w Zajeziorzu przez zarząd Stowarzyszenia trafiła do sądu. W maju odbędzie się kontrola finansowa (z ramienia organu dotującego, czyli Urzędu Miasta i Gminy w Kikole) w Stowarzyszeniu prowadzącym szkołę w Zajeziorzu.

Reklama

Obietnice nie zostały dotrzymane

– 26 marca odbyło się spotkanie w gminie i zostały podpisane protokoły, które jak się okazuje, można uznać za niebyłe, chcemy rozmawiać ze stowarzyszeniem twarzą w twarz – mówią przedstawiciele rodziców uczniów szkoły w Zajeziorzu. – 32 deklaracje zostały złożone do Stowarzyszenia, 6 odmówiono przyjęcia, 3 osoby zostały przyjęte. Odpowiedzi na pisma dostajemy tylko na Facebooku Stowarzyszenia. Rada rodziców również powiadomiła kuratorium. Jako rodzice uczniów utraciliśmy zaufanie do zarządu Stowarzyszenia na Rzecz Pełnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży jako organu prowadzącego szkołę. Ograniczono dostęp rodziców do spotkań dotyczących szkoły, zagrożono odwołaniem spotkania w przypadku obecności rodziców spoza wybranej grupy, a ostatecznie to spotkanie odwołano. Publikowane są tylko jednostronne oświadczenia w internecie. My nie jesteśmy stroną konfliktu i żądamy natychmiastowej zmiany zarządu Stowarzyszenia. To od nas zależy, gdzie nasze dzieci będą się uczyć.

Reklama

Rodzice uczniów stanowczo sprzeciwiają się takiej formie zarządzania szkołą w Zajeziorzu, jaka jest prowadzona przez zarząd Stowarzyszenia i wyrażają to pisemnie w oświadczeniach, ustnie na spotkaniach i protestach. Chcą transparentności, przejrzystości, a przede wszystkim możliwości dołączenia rodziców do składu Stowarzyszenia na Rzecz Pełnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży, by razem wybierać władze owego stowarzyszenia, by nie powtarzały się takie sytuacje, jakie wydarzyły się ostatnio, że skład zarządu został poszerzony o osobę z zewnątrz, niezwiązaną ze szkołą i niezamieszkującą w Zajeziorzu ani okolicy.

Nie wszyscy rodzice mile widziani na spotkaniach z zarządem

Reklama

– Nie akceptujemy ograniczania dostępności rodziców do spotkań dotyczących szkoły, odwoływania spotkań zamiast podejmowania rozmowy, działań wykluczających część rodziców z życia szkoły – nie kryją oburzenia zamknięciem drzwi szkoły i odwołaniem przez Stowarzyszenie zaplanowanego na 17 kwietnia spotkania rodzice. – Obecna sytuacja podważa zaufanie do organu prowadzącego.

Zwolniony z dnia na dzień dyrektor Zbigniew Bogóski jest zapraszany na spotkania przez rodziców, i z nich korzysta, ale nie przez Stowarzyszenie. Istotne jest także to, że Zbigniew Bogóski nie pełni funkcji dyrektora szkoły w Zajeziorzu, ale stracił też funkcję nauczyciela historii i WOS-u w tej szkole. Dyrektor Bogóski zapewnia, że pisemnie wykazał gotowość do nauczania w tej szkole. Wszystko z dnia na dzień, bez obowiązku świadczenia pracy, ale z 3-miesięcznym wypowiedzeniem.

Reklama

Dyrektor skłonny do ugody

– Szkoła opiera się na dialogu – podkreśla zwolniony dyrektor Bogóski. – Komu powinno zależeć na wyjaśnieniu sytuacji? Gdzie są działania zarządu dla dobra uczniów? Problemem jest wyjście do rodziców i rozmowa z nimi. Dla mnie rodzic jest partnerem do rozmowy, a my dzisiaj spotykamy się na placu przed zamkniętymi drzwiami szkoły. Szkoła to są rodzice. Kuratorium jasno zajmuje stanowisko, że ten akt wypowiedzenia umowy jest bezprawny. To nie jest szkoła prywatna, to jest szkoła publiczna. Ja oświadczam, że jestem gotów wrócić do szkoły, po podpisaniu, po spełnieniu oczywiście określonych warunków prawnych.

Reklama

Rodzice zebrani 17 kwietnia przed zamkniętą szkołą informują wszystkich uczestników, że to miało być pierwsze w historii szkoły w Zajeziorzu pod skrzydłami Stowarzyszenia zebranie zorganizowane przez zarząd Stowarzyszenia, które to powstało w 2009 roku. Planowane spotkanie zostało jednak odwołane przez Stowarzyszenie w momencie, gdy rodzice zadeklarowali uczestnictwo w nim. Mieli przygotowane pytania, które również nam zaprezentowali. Nie wysłuchał pytań zarząd, rodzice informują, że nie otrzymują odpowiedzi na żadne pisma, a do Stowarzyszenia przyjęte zostały tylko 3 osoby podczas spotkania w gabinecie burmistrza Kikoła. Pozostałe deklaracje pozostają bez rozpatrzenia.

– Przykro mi, że nie możemy spotkać się z zarządem Stowarzyszenia, że rodzice mówią do boiska – mówi burmistrz Gołębiewska. – Tu nie ma żadnego zagrożenia, to jest pokojowe spotkanie, jest policja, którą my zawiadomiliśmy, bo spotykamy się przed szkołą w Zajeziorzu legalnie. Ja temu zarządowi Stowarzyszenia nie ufam, bo mnie okłamali. Tego dnia, kiedy zapytałam publicznie o pismo z kuratorium, pani prezes Stowarzyszenia odpowiedziała mi, że nie otrzymała pisma, a okazało się, że już była w posiadaniu tego pisma. Okazuje się, że zarząd nic nie musi, nie musi z nami rozmawiać, spotykać, nic mi przedstawiać, a ja muszę wypłacać pieniądze. Czuję się jak bankomat w tej kuriozalnej sytuacji. Robi się to wszystko bezkarnie, a mówi się, że w granicach prawa.

Reklama

Będzie drożej za wynajem

17 kwietnia burmistrz Kikoła wypowiedziała dotychczasową stawkę czynszu najmu budynków gminnych wykorzystywanych przez Stowarzyszenie na Rzecz Pełnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży do prowadzenia Szkoły Podstawowej w Zajeziorzu. Nowa stawka to 10 tysięcy złotych netto miesięcznie i wejdzie w życie od sierpnia 2026 roku. Utrzymany został trzymiesięczny okres wypowiedzenia warunków umowy najmu. Włodarz Kikoła argumentuje, że dotychczasowa stawka nie odpowiada cenom rynkowym.

– Podjęłam skrajną decyzję i podniosłam czynsz na wynajęcie tego terenu i budynków szkolnych do 10 tysięcy złotych miesięcznie – poinformowała na spotkaniu 17 kwietnia burmistrz Renata Gołębiewska. – Do tej pory Stowarzyszenie płaci za wynajem całego tego terenu z budynkami 120 złotych rocznie. Nie była to dla mnie łatwa decyzja, ale stwierdziłam, że jeżeli stać Stowarzyszenie na prawnika, na zatrudnienie drugiego dyrektora i te wszystkie niezgodne z prawem wydatki, dwa etaty utrzymywane ze Stowarzyszenia. W ubiegłym roku, w sierpniu, panie ze Stowarzyszenia zjawiły się u mnie z informacją, że nie mają środków na wypłatę wynagrodzeń, dlatego że przeprowadziły nie do końca przemyślany remont. Czynsz podniosłam i wysłałam pismo do Stowarzyszenia, i zobowiązuję się, że te pieniądze przeznaczę na inwestycje w tej szkole. Będzie to odkładane i będzie stanowić wkład na boisko np., resztę dołożymy z budżetu gminy, wystąpimy do marszałka czy wojewody, zrobimy kanalizację. Pieniądze te zapłacone przez Stowarzyszenie nie będą wydane na inne cele, na inną miejscowość, zapewniam, że zostaną wydane na inwestycje i remonty w tej szkole w Zajeziorzu. Mogę jeszcze wypowiedzieć Stowarzyszeniu umowę najmu, ale to wymaga jeszcze przemyślenia decyzji. To będzie ostateczność, jeżeli nie dojdziemy do porozumienia.

Reklama

Zarząd Stowarzyszenia na Rzecz Pełnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży w Zajeziorzu odniósł się do pisma od włodarza gminy zapowiedzią złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień przez burmistrz Gołębiewską, wniosku do wojewody o objęcie nadzorem działań burmistrza w celu zbadania ich zgodności z prawem. Stowarzyszenie poinformuje również o decyzji kuratorium oświaty. W związku z zapowiadaną przez burmistrz Gołębiewską kontrolą finansową w Stowarzyszeniu, zarząd wystąpi do regionalnej izby obrachunkowej o podjęcie czynności celem zapewnienia pełnego obiektywizmu i rzetelności oceny działań finansowych.

Zarząd mówi: dosyć

Reklama

– Zarząd mówi jasno: już dosyć, będziemy podejmować wszelkie dostępne działania prawne w obronie szkoły, jej stabilności oraz dobrego imienia osób, które ją tworzą – oświadczają władze Stowarzyszenia na Rzecz rozwoju Dzieci i Młodzieży w Zajeziorzu. – Pani burmistrz podnosi czynsz należny od stowarzyszenia prowadzącego szkołę z 10 złotych miesięcznie do 12 300 złotych miesięcznie. Skokowo, całkowicie nieproporcjonalnie, ze świadomością jaki wpływ ma to na funkcjonowanie placówki. Kwota ta była symboliczna od lat, ustalana tak, aby nie obciążać budżetu rodziców, gdyż stowarzyszenie nie zarabia na swojej działalności. 12 300 złotych czynszu za najem budynku szkolnego miesięcznie to kwota całkowicie nierealna do udźwignięcia przez stowarzyszenie, które nie osiąga zysku i działa wyłącznie społecznie. W praktyce oznacza to bezpośrednie przeniesienie tego ciężaru na rodziców i zagrożenie dla dalszego funkcjonowania szkoły. Przez długi czas zachowywaliśmy powściągliwość, mimo że pani burmistrz publicznie podważała wiarygodność zarządu i formułowała zarzuty, które w ocenie zarządu nie znajdują potwierdzenia w faktach. Pani burmistrz od początku aktywnie, jednostronnie, angażuje się w konflikt, występuje publicznie, także podczas protestów pod hasłami "zarząd do wymiany", posługuje się narracją, która w żadnej mierze nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistym stanie faktycznym, podważa wiarygodność zarządu, wciąga w ten spór rodziców i eskaluje napięcie, zamiast je wygaszać.

Zarząd Stowarzyszenia informuje także, jak wyglądały bezpośrednie spotkania z panią burmistrz w siedzibie stowarzyszenia, jak to w sprawie przywrócenia dyrektora burmistrz podniesionym głosem, w sposób gwałtowny i z wyraźną, emocjonalną gestykulacją, wywierała silną presję na zarząd.

Reklama

– Podczas kolejnych spotkań naciskała na podejmowanie określonych decyzji, a nawet mediacje, które z założenia powinny być neutralne, zostały narzucone w formie i miejscu wskazanym przez panią burmistrz, co w praktyce oznaczało dalsze wywieranie nacisku zamiast stworzenia przestrzeni do rzeczywistego dialogu – informuje zarząd stowarzyszenia prowadzącego szkołę w Zajeziorzu. – W tym samym czasie gdy pani burmistrz publicznie występowała, podnosiła zarzuty i kierując kolejne pisma, wywierała presję, zarząd działający społecznie, bez wynagrodzenia, podejmował wszelkie możliwe działania, aby ustabilizować sytuację w szkole, zapewnić dzieciom bezpieczeństwo, ciągłość nauki i spokojne przystąpienie do egzaminu. Widać jasno, do czego to wszystko prowadzi. Działania pani burmistrz nie służą dzieciom ani szkole. Przeciwnie, prowadzą do destabilizacji sytuacji i uderzają bezpośrednio w placówkę. Mamy nadzieję, że rodzice którzy tak dumnie stali obok pani burmistrz, zatrzymają się na chwilę i zastanowią nad tym, w czym biorą udział i jakie może to przynieść konsekwencje dla szkoły i własnych dzieci.

Sytuacja, jak widać, jest patowa. Rodzice chcą przywrócenia dyrektora Bogóskiego, chcą zmiany zarządu, włączenia rodziców do stowarzyszenia prowadzącego szkołę.

Reklama

– Chcemy rozmawiać z członkami stowarzyszenia, a nie ze stroną na Facebooku – mówią rodzice. – Jesteście bezpieczni, nic zarządowi z naszej strony nie grozi, jesteśmy tu pokojowo. Chcemy usłyszeć głos, a nie czytać Facebook. Chcemy zapytać panią prezes, kiedy poda się do dymisji?

Światło dziennie sytuacja ujrzała 25 marca. Wtedy w szkole w Zajeziorzu odbyło się spotkanie rodziców dzieci uczących się w placówce prowadzonej przez Stowarzyszenie Pełnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży, mieszkańców, samorządowców z włodarzem Kikoła Renatą Gołębiewską i przewodniczącym rady miejskiej Dariuszem Predenkiewiczem na czele, nauczycieli, przyjaciół szkoły z władzami Stowarzyszenia z Ewą Żuchowską na czele. Sala pękała w szwach, silne emocje oddawały odczucia społeczności lokalnej. Wtedy, co warto zaznaczyć z obecnej perspektywy, były obecne wszystkie strony konfliktu, a spotkanie odbyło się zaraz po zwolnieniu dyrektora Bogóskiego. I było, co wiemy dzisiaj, jedyne spotkanie otwarte, na którym każdy mógł być i zadać pytanie. I wtedy każdy mógł dowiedzieć się, że...

– O sytuacji zostałam poinformowana osobiście przez pana dyrektora w piątek i do dzisiaj jestem tym zbulwersowana – mówiła Renata Gołębiewska, burmistrz miasta i gminy Kikół, apelując jednocześnie o hamowanie emocji i ważenie słów. – W sposób oficjalny stowarzyszenie mnie o tym nie poinformowało, otrzymałam e-maila. Forma maila nie ma formy dokumentu. Takim dokumentem nie informuje się o odwołaniu dyrektora. W poniedziałek poinformowałam o tym zajściu i złamaniu prawa kuratora oświaty. Szkoła w Zajeziorzu jest szkołą publiczną, prowadzoną przez stowarzyszenie, ona się utrzymuje ze środków przekazywanych przez miasto, z podatków mieszkańców, to nie jest szkoła prywatna. Zarząd wykazał się nieznajomością prawa oświatowego i prawa pracy, poza tym zasad moralności, bo nie można w taki sposób zwalniać człowieka i go niszczyć. W głowach ludzi tworzą się domysły, co ten człowiek mógł zrobić, że go w taki sposób zwolniono. Wszystkie koszty sądowe zarząd stowarzyszenia będzie krył z własnych środków, bo nie można tego robić ze środków przekazanych przez urząd gminy na cele oświatowe. Chcę wiedzieć, w jakich godzinach funkcjonuje biuro stowarzyszenia, czy ja w danym momencie rozmawiam z panią prezes stowarzyszenia czy z sekretarką szkoły. Zarząd nie odpowiedział mi, ilu członków liczy stowarzyszenie i dlaczego nie są przyjmowani nowi członkowie. Rodzice powinni mieć wpływ na to, co dzieje się w stowarzyszeniu. My z budżetu gminy w tamtym roku przekazaliśmy 2,790 mln złotych dotacji na rzecz szkoły w Zajeziorzu. Dyrektor nie może zarządzać szkołą, nie znając planu finansowego. Już w ubiegłym roku docierały do mnie informacje, że ja chcę zamknąć szkołę i że obcięłam dotację, a to jest nieprawdą. Nigdy nie było mojej złej woli, nigdy nie pomyślałam o zamknięciu tej szkoły, rozmawiałam o perspektywach inwestycji w tej szkole. Nikt z zarządu stowarzyszenia nie zdążył nas poinformować, z nami porozmawiać, ale zdążył zwolnić dyrektora, zatrudnić nowego i wymienić zamki.

Włodarz Kikoła przekazała także już w marcu, niemalże nazajutrz odwołania szefa szkoły, licznie zebranym i prezesowi stowarzyszenia informację otrzymaną z kuratorium oświaty o naruszeniu prawa przez stowarzyszenie sposobem zwolnienia dyrektora placówki oświatowej i o braku mocy prawnej wypowiedzenia pracy przygotowanego dla Zbigniewa Bogóskiego. Prezes stowarzyszenia odpierała zarzuty i podtrzymała stanowisko, iż wypowiedzenie jest zgodne z prawem i ma swoją moc, spełniając wszelkie wymogi, a zwolnienie dyrektora Bogóskiego było jedynym możliwym rozwiązaniem długo trwającego konfliktu. Następstwem zwolnienia było powołanie p.o. dyrektora szkoły w celu zapewnienia funkcjonowania placówki, opieki pedagogicznej i organizacji szkoły.

Dyrektor natychmiast zwolniony

20 marca około godziny 13.00 dyrektor Szkoły Podstawowej w Zajeziorzu Zbigniew Bogóski otrzymał z rąk prezes Stowarzyszenia na Rzecz Pełnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży Ewy Żuchowskiej wypowiedzenie umowy o pracę. Stracił posadę nauczyciela i dyrektora de facto ze skutkiem natychmiastowym, bo co prawda z 3-miesięcznym wypowiedzeniem, ale bez obowiązku świadczenia pracy, co w systemie oświaty jest ewenementem.

– Nie akceptujemy sytuacji, w której człowiek, który przez lata budował tę szkołę, został potraktowany bez szacunku i usunięty w sposób nagły w trakcie roku szkolnego – mówili przedstawiciele Rady Rodziców Szkoły Podstawowej w Zajeziorzu. – To nie jest działanie dla dobra uczniów, to działanie które niszczy zaufanie i podważa wiarygodność szkoły. Nie ma naszej zgody na zarządzanie szkołą za zamkniętymi drzwiami, ponad głowami rodziców. To rodzice decydują, gdzie uczą się ich dzieci. Żądamy przywrócenia dyrektora na stanowisko oraz pełnej transparentności działań stowarzyszenia, otwarcia stowarzyszenia, które od kilkunastu lat zostaje zamknięte na nowych członków i wyklucza osoby chcące zaangażować się w życie szkoły. Żądamy natychmiastowej zmiany zarządu stowarzyszenia. Jeżeli obecny stan utrzyma się, rodzice będą zmuszeni wypisywać dzieci ze szkoły, a wtedy dla kogo i po co szkoła będzie prowadzona. Bez uczniów nie ma szkoły i o tym zarząd musi pamiętać.

Po uzyskaniu informacji o zwolnieniu dyrektora Bogóskiego w lokalnej społeczności zawrzało. Rada rodziców zwołała spotkanie, na które przybyły tłumy rodziców dzieci, mieszkańców Zajeziorza i okolic, burmistrz, radni, ksiądz, nauczyciele. Były transparenty i głosy z sali.

– Dziękuję wszystkim, którzy wsparli mnie w tych ciężkich chwilach – mówił Zbigniew Bogóski, odwołany dyrektor szkoły w Zajeziorzu. – Od 2009 roku byłem pracownikiem, nauczycielem i członkiem zarządu Stowarzyszenia na Rzecz Pełnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży. Byłem współorganizatorem i współzałożycielem szkoły w Zajeziorzu, która jest placówką powstałą z potrzeby i serca, i rozumu, i zaangażowania wielu osób. Dzisiaj jestem byłym dyrektorem, a rodzice i przyjaciele szkoły dzisiaj tu tak licznie zgromadzeni udowadniają, że są kamieniami węgielnymi tego fundamentu. Staję dzisiaj, bo chcę odpowiedzieć na wszystkie pytania i ustosunkować się do konkretnych zarzutów.

13 lat wystarczyło

Zbigniew Bogóski to przede wszystkim nauczyciel, od 25 lat uczący w szkole w Woli w gminie Kikół, od 13 lat to także dyrektor szkoły w Zajeziorzu (od 2003 roku), wcześniej jej wicedyrektor. W 2003 roku w Zajeziorzu uczyło się 38 uczniów, teraz jest 115 dzieci. W tym roku rozpoczęła się procedura nadania szkole imienia, placówka jest drugą co do wielkości w gminie i zauważalną ze względu na aktywność i wyniki w nauce.

– W piątek około godziny 13-14 zostałem zaproszony przez panią prezes (Ewa Żuchowska – red.) do biura Stowarzyszenia – wspomina Zbigniew Bogóski. – Pani prezes w obecności wiceprezes i członka zarządu Rafała Baranowskiego poinformowała mnie, że na podstawie uchwały zarządu stowarzyszenia z 17 marca wypowiadają mi umowę o pracę z dniem 20 marca 2026 roku. Wezwano mnie także do oddania pieczęci imiennej dyrektora, która przez panią prezes została zniszczona, pieczęci szkoły i pieczęci okrągłej. Zostałem także wezwany do przekazania dokumentacji nowemu p.o. dyrektora oraz użytkowania mienia do 24 marca. Forma i sposób zwolnienia mnie uniemożliwiły mi pożegnanie się z uczniami i nauczycielami. O godzinie 15.10 pani prezes poinformowała mnie o konieczności opuszczenia przeze mnie gabinetu dyrektora i szkoły z uwagi na wymienione zamki w drzwiach, nowego zestawu kluczy nie otrzymałem.

20 marca 2026 roku Zbigniew Bogóski z minuty na minutę stracił stanowisko dyrektora i nauczyciela historii i wiedzy o społeczeństwie szkoły w Zajeziorzu, a już 19 lutego został skreślony także ze stowarzyszenia prowadzącego szkołę i usunięty z zarządu tego stowarzyszenia. Przyczyną jednostronnego wypowiedzenia umowy o pracę skutkującego w tym przypadku natychmiastowym zwolnieniem dyrektora była utrata zaufania zarządu stowarzyszenia do Zbigniewa Bogóskiego.

Konflikty, polemiki i lista obecności

– Szkoła przechodziła różne kontrole – wspomina Bogóski. – Kontrolujący nie widzieli żadnych problemów, a ja jako dyrektor byłem wielokrotnie nagradzany, ani razu nie dostałem upomnienia czy nagany, nie byłem proszony o jakiekolwiek wyjaśnienia przed zarządem. A zwolnienie dyrektora w trybie jaki ja otrzymałem, możliwe jest tylko w przypadku np. ciężkiej choroby lub wyroku sądowego. Żadnego nie mam. Szkoła w Zajeziorzu jest szkołą publiczną, zarząd powinien wystąpić do kuratorium oświaty o opinię pracy dyrektora. W mojej opinii wypowiedzenie oparte jest na insynuacjach, nieprawdach, własnej interpretacji. Wypowiedzenie to jest niezgodne z obowiązującym prawem oświatowym i nie ma mocy prawnej.

Stowarzyszenie jest organem prowadzącym szkołę w Zajeziorzu, jest więc pracodawcą dla dyrektora, nauczycieli i pracowników. I korzystając z tego faktu, zarząd stowarzyszenia wypowiedział umowę dyrektorowi, argumentując to utratą do niego zaufania, narastającego konfliktu pomiędzy dyrektorem szkoły, a zarządem oraz z działań utrudniających prawidłową współpracę i organizację pracy szkoły. Zarząd podnosi, że w ostatnim czasie dyrektor kwestionował polecenia organu prowadzącego, prowadził rozbudowaną i polemiczną korespondencję z zarządem, utrudniał przekazywanie dokumentów zarządowi, kierował liczne pisma kwestionujące kompetencje organu prowadzącego, co doprowadziło do stałego konfliktu. Zarząd stowarzyszenia dostrzegł także, że dyrektor przebywał w szkole sporadycznie, co utrudniało współpracę i funkcjonowanie szkoły. Dyrektor został nawet zobowiązany 20 lutego przez stowarzyszenie do podpisywania listy obecności, co zakwestionował. Dalsze utrzymanie Zbigniewa Bogóskiego na stanowisku nie dawało zarządowi Stowarzyszenia gwarancji prawidłowego funkcjonowania szkoły i realizacji zadań statutowych stowarzyszenia.

– Wypowiedzenie to podpisała prezes Ewa Żuchowska i Baranowski Rafał – informuje Zbigniew Bogóski. – My mieliśmy różne wizje prowadzenia szkoły i kierowaliśmy się innymi metodami i wartościami. Mieliśmy różne zdanie. Ja jako dyrektor szkoły uważałem, że moje działania mają służyć dzieciom i taką miałem wizję szkoły. Czy ja nie mogę wyrażać swoich opinii? Pytałem, polemizowałem np. z niewłaściwie zorganizowanym remontem sal lekcyjnych. Polemizowałem z planami obcięcia nauczycielom pensji. W związku z przejściowymi problemami finansowymi złożyłem do zarządu pismo o zmniejszenie pensji dyrektorowi szkoły, pracownikowi organizacyjno-administracyjnemu pani Ewie Żuchowskiej, prezes zarządu i Marzenie Bogóskiej, księgowej i wiceprezes zarządu. Wniosek nie został zrealizowany. Polemizowałem z poleceniami wydawanymi dyrektorowi, które nie były zgodne z prawem, na co mam opinię prawną. Wysłałem maila z pytaniem, w jakich godzinach czynne jest biuro szkoły, a w jakich biuro stowarzyszenia, bo praca w stowarzyszeniu ma być społeczna. W jakich godzinach pani Ewa Żuchowska jest pracownikiem szkoły, czyli moim pracownikiem, podwładnym, a w jakich prezesem, czyli moim pracodawcą. O tym, że pracuję w szkole w Woli od 25 lat, zarząd wiedział, proponując mi stanowisko dyrektora i nigdy nie stanowiło to problemu, aż do 20 marca. Czasu swojej pracy nie mogłem ewidencjonować, bo nie przewiduje tego prawo oświatowe. Zarząd nie poinformował o zwolnieniu mnie ani pani burmistrz, ani kuratora oświaty, ani rodziców. Jestem świadomy, że w najbliższym czasie mogę dowiedzieć się jeszcze wielu rzeczy o sobie. Nie mówię żegnam. Mówię do zobaczenia.

Murem za dyrektorem

Licznie zgromadzeni w szkole w środowy wieczór zadawali pytania i mówili o swoich odczuciach oraz zastrzeżeniach. Najczęściej, oprócz wypowiedzi nawołujących do przywrócenia do pracy Zbigniewa Bogóskiego, padały apele o transparentność stowarzyszenia. Rodzice dzieci uczących się w Zajeziorzu chcą do stowarzyszenia dołączyć, ale dotychczas napotykali na odmowy ze strony prezes stowarzyszenia. Ewa Żuchowska zapewniła, że deklaracje zostały dostosowane do wymogów prawa i już od czwartku nowe deklaracje będą dostępne, a stowarzyszenie znowu stanie się licznym i pełnym rodziców. Rodzice wypełniają deklaracje, a o przyjęciu do stowarzyszenia zdecyduje zarząd stowarzyszenia w możliwie najbliższym terminie.

– Rozumiem państwa agresję w stosunku do mojej osoby, bo widzę, że jest tu tylko jedna grupa – mówiła Ewa Żuchowska, prezes stowarzyszenia. – Dualność stanowisk nie jest tylko moja czy pani wiceprezes, także w zarządzie był pan dyrektor. Przyznaję, zabrakło rozmowy ze strony zarządu z radą rodziców, z panią burmistrz, z nauczycielami rozmowy były wtedy, gdy problem był już mocny. Konflikt z dyrektorem trwa nie od dziś, nie mówiliśmy o tym dla dobra ogółu, wiele rzeczy było przemilczanych. Konflikt toczył się od dawna, byliśmy u pana wójta Predenkiewicza i konflikt został zażegnany, potem był drugi, z którym poradziliśmy sobie bez ingerencji władz i teraz był trzeci konflikt. Zmęczyło nas to już, konflikt narastał, to wszystko się w nas gotowało, dyrektor od maja z nami nie chciał rozmawiać. Zapraszałam dyrektora do sekretariatu stowarzyszenia, by porozmawiać, a dyrektor powiedział, że nie widzi sensu tej rozmowy. Ja nie chcę uciekać, chcę odpowiadać. Gdy pan dyrektor przestał ze mną rozmawiać, miałam problem z uzyskaniem informacji o liczbie dzieci, musiałam wydawać polecenia, rozmawiałam z radcą prawnym, musiałam wyciągać dyrektora z innej pracy. Nikt nie wyprowadził pana dyrektora ze szkoły, poprosiłam o wyjście, a część zamków została wymieniona z powodu zgubienia przeze mnie części kluczy.

Burmistrz Gołębiewska apelowała o przystąpienie stron do mediacji i do kontynuowania rozmów. 26 marca zarząd stowarzyszenia spotkał się z radą rodziców w magistracie. W imieniu rady rodziców w spotkaniu uczestniczyli: Dawid Maślewski, Marlena Wiśniewska i Ewelina Okonkowska, w imieniu zarządu Stowarzyszenia na Rzecz Pełnego Rozwoju Dzieci i Młodzieży: Rafał Baranowski, Ewa Żuchowska i Paweł Żuchowski, a w imieniu kikolskiego ratusza: Renata Gołębiewska, Daniel Świdurski i Dariusz Predenkiewicz.

Postulaty i zapewnienia

Rada rodziców przedstawiła apel do zarządu stowarzyszenia o przywrócenie na stanowisko dyrektora Szkoły Podstawowej w Zajeziorzu Zbigniewa Bogóskiego, o zmiany w składzie zarządu stowarzyszenia, o przyjęcie nowych członków do stowarzyszenia, o kwartalne spotkania zarządu stowarzyszenia z radą rodziców oraz o coroczne przedstawianie planu finansowego szkoły w Zajeziorzu, planów inwestycyjnych oraz sprawozdania finansowego za rok poprzedni radzie rodziców.

Zarząd stowarzyszenia zapewnił, że Zbigniew Bogóski zostanie przywrócony na stanowisko dyrektora szkoły w Zajeziorzu po podjęciu stosownej uchwały zarządu, zostaną także wypracowane nowe warunki pracy dyrektora i organizacji szkoły. Zarząd stowarzyszenia ma także rozważyć rozdzielenie funkcji prezesa stowarzyszenia i jego zastępcy od funkcji administracyjnych i księgowych sprawowanych na podstawie zatrudnienia w szkole, którą zarządza stowarzyszenie. Nowi członkowie stowarzyszenia będą przyjmowani niezwłocznie po złożeniu deklaracji. Podczas kwietniowego protestu dowiedzieliśmy się, że ustalenia nie zostały dotrzymane przez Stowarzyszenie. Wiemy też, że dyrektor Bogóski, także jako nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie chce wrócić do swoich uczniów. Wiemy, że cierpliwość i włodarza Kikoła jako właściciela nieruchomości, w których Stowarzyszenie prowadzi szkołę podstawową i jako organu dotującego funkcjonowanie placówki publicznej w Zajeziorzu, ale także zarządu Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Dzieci i Młodzieży w Zajzeiorzu jako organu prowadzącego szkołę podstawową w Zajeziorzu, i rodziców, i zwolnionego dyrektora, wyczerpała się. Są wnioski do sądów, wojewody, kuratora oświaty, organów ścigania, etc. I jest brak rozmowy.

Do tematu wrócimy w kolejnym wydaniu gazety.

Tekst i fot. Lidia Jagielska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama