Ponad dwa miesiące, siedem kolejek, piłkarze Tłuchowii musieli czekać na kolejną wygraną w Betclic III Lidze. Złą passę udało się przełamać w 31. kolejce, pokonując 3:1 Lecha II Poznań. Mecz miał dwie diametralnie różne połowy.
Runda wiosenna, podobnie jak i cały debiutancki sezon na szczeblu krajowym jest dla beniaminka z małego Tłuchowa trudna. Gra zespołu nie wygląda źle, ale pozycja w tabeli już tak. Ligowego bytu nie uda się niestety obronić, bo na trzy kolejki przed końcem straty do wyjścia ze strefy spadkowej są za duże. Mimo to w Tłuchowie starają się rozegrać jak najlepiej końcówkę sezonu, by zdobyć jak najwięcej punktów i pozostawić po sobie możliwie najlepsze wrażenie, tak od strony sportowej jak i organizacyjnej. Sezon pokazuje, że trzecia liga w stosunku do czwartej to przeskok ogromny, wręcz zderzenie się ze ścianą. Ale mimo to w Tłuchowie na pewno wstydu nie ma. Tym bardziej po takim meczu jak wczoraj.
Do Tłuchowa przyjechała wielka firma - Lech Poznań. Oczywiście drugi zespół, będący w czołówce III ligi i stanowiący zaplecze dla mistrza Polski, który właśnie kroczy po kolejny tytuł. W składzie Lecha II zobaczyliśmy w większości młodzieżowców, wspartych kilkoma piłkarzami bardziej doświadczonymi, w tym bramkarzem Adrianem Lisem, którego kojarzymy z gry w Ekstraklasie, choćby w barwach Warty Poznań.
Początek meczu, podobnie jak cała pierwsza połowa, należał do gości. Tłuchowia wyszła na boisko bojaźliwie, bez wiary w to, że można z rywalem grać jak równy z równym. Już w pierwszych minutach Lech stwarzał raz za razem sytuacje bramkowe. Gospodarze grali głęboką defensywę, kwestia utraty gola była tylko kwestią czasu. W 20. minucie po fatalnym błędzie Maksa Brejnaka gola zdobył Filip Warciarek.
Tłuchowia w pierwszej połowie przeprowadziła dwie akcje ofensywne, obie za sprawą najlepszego w naszym zespole Dawida Kieplina. Po pierwszej strzał Wiktora Walczaka został zablokowany, po drugiej stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Michał Kaczmar. Do przerwy było 0:1.
Na drugą połowę Tłuchowia wyszła z trzema nowymi zawodnikami. Nieporadnego Kaczmara, winowajcę gola Brejnaka oraz młodego Gorsiaka, który zupełnie nie mógł się odnaleźć na boisku, zastąpili: Eryk Jarzębski, Maciej Quaium oraz Donavan Ferreira. Zmiany personalne, ale przede wszystkim zmiana nastawianie zupełnie odwrócił role w meczu. Tłuchowia zaczęła atakować, piłkarze uwierzyli, że można. A wiarę poparli dobrą grą,
I tak w 51. minucie po zespołowej akcji wyrównał na 1:1 Damian Figura. W 62. minucie ładnym strzałem na 2:1 trafił Kieplin. W 83. minucie tragiczny błąd bramkarza Lecha, który po prostu podał piłkę naszemu napastnikowi, wykorzystał Jarzębski, trafiając na 3:1.
Tłuchowia odniosła szóstą wygraną w sezonie i choć spadnie z III ligi, to takimi występami pokazuje, że w tym zespole jest potencjał. Z 25 punktami nasz zespół nadal jest 17. w tabeli. Kolejny mecz rozegra w Świeciu, a ostatnie domowe spotkanie 22 maja z Błękitnymi Stargard w ramach 33. kolejki. Ostatnim występem w sezonie będzie mecz z Elaną w Toruniu.
Relację i wybrane zdjęcia z meczów Tłuchowii znajdziecie też tradycyjnie w papierowym CLI. Najbliższe wydanie w sklepach już w środę 20 maja.
Tekst i fot. (ak)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze