Reklama

Tłuchowia się postawiła, ale to Zawisza wygrał 1:0 [zdjęcia]

Gazeta CLI
02/04/2026 12:00

To był najbardziej wyrównany mecz w historii pojedynków Tłuchowii Tłuchowo z Zawiszą Bydgoszcz, ale jednak lider Betclic III Ligi i półfinalista Pucharu Polski okazał się za mocny, wygrywając wczoraj w Tłuchowie 1:0. Jedyna bramka padła pod koniec pierwszej połowy.

W środę 1 kwietnia beniaminek rozgrywek oraz lider tabeli rozegrali zaległy mecz z 19. kolejki. Do małego Tłuchowa przyjechał zespół z wielkiego miasta, który na co dzień możemy oglądać w telewizji, gdy np. daje łupnia 5:1 Wiśle Kraków i jest już w półfinale Pucharu Polski, a za chwilę może sprawić największą sensację, ograć dwa zespoły z Ekstraklasy i jako drużyna amatorska awansować do europejskich pucharów, gdzie "normalnie" gra Legia Warszawa, czy Lech Poznań!

Ta piękna historia być może niebawem się napisze, tymczasem wczoraj mieliśmy bardzo ciekawy mecz. Dopisała pogoda i kibice, także przyjezdni. Zdecydowanym faworytem był Zawisza i od początku to goście kontrolowali mecz. Nasi piłkarze grali uważnie w obronie, kiedy trzeba świetnie pracował w bramce Jakub Mikołajczak i pierwsze pół godziny udało się przetrwać bez straty gola. Tłuchowia z rzadka próbowała ataków, pierwszy celny strzał po około 30 minutach oddał Michał Kaczmar.

Reklama

I gdy już się wydawało, że przewaga faworyta maleje, wtedy jeden błąd popełnili defensorzy Tłuchowii, jak się okazało, błąd ten kosztował porażkę w meczu. Zbyt duża swoboda zostawiona napastnikowi gości w okolicy linii pola karnego i Sebastian Rak w 35. minucie dał prowadzenie Zawiszy. Do przerwy wynik 0:1 się nie zmienił.

W przerwie trener Arkadiusz Bator zmienił dwóch obrońców, którzy dostali w pierwszej połowie żółte kartki i z punktu taktycznego było to bardzo mądre posunięcie. Po przerwie to nadal goście mieli znacznie więcej z gry, trzeba uczciwie przyznać, że stworzyli co najmniej kilka bardzo dobrych sytuacji i powinni strzelić kolejne gole, ale zatrzymywał ich świetnie broniący Mikołajczak lub brakowało im celności.

Reklama

Tłuchowia częściej niż przed przerwą próbowała się odgryzać, a najgroźniejszy był strzał Damiana Figury z ponad 20 metrów, po którym z trudem piłkę na rzut rożny sparował bramkarz Zawiszy. Przez większość czasu gospodarze próbowali szarpać grę, głównie za sprawą Kieplina, ewentualnie Kaczmara, czy później Jarzębskiego, ale do konkretów zabrakło. Stałe fragmenty egzekwował Donavan Ferreira, ale bardzo rośli obrońcy z Bydgoszczy wybijali piłki. W końcówce czerwoną kartkę zobaczył Mateusz Lusiusz i Tłuchowo kończyło mecz w dziesiątkę. Mimo to goście cofnęli się pod własne pole karne i to nasza drużyna atakowała do ostatnich sekund, ale bez skutku.

Ostatecznie Tłuchowia przegrała 0:1, ale mówiąc kolokwialnie, wstydu nie było. Wspominając mecz z pierwszej rundy (0:4) czy wstydliwe, pucharowe pogromy (1:7 i 0:9) był to najbardziej wyrównany mecz naszej drużyny z Zawiszą. Tłuchowia walczyła jak równy z równym, ale goście byli lepsi i zasłużyli na 3 punkty.

Reklama

Po tym meczu Zawisza nadal jest liderem ligi, Tłuchowia jest przedostatnia, ale wciąż z niewielką stratą i realnymi szansami na wyjście ze strefy spadkowej. Teraz nasz zespół zagra na wyjeździe z Cartusią Kartusy, a potem u siebie z Kluczevią Stargard. Relacje jak zwykle w papierowym CLI oraz na lipno-cli.pl.

Tekst i fot. (ak)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama