Społeczność szkoły podstawowej nr 5 wciąż obawia się likwidacji swojej placówki. Organizuje kiermasze, by wesprzeć finansowo potrzeby obiektu. Rodzice wybrali się też na sesję rady miasta, by osobiście i publicznie wypowiedzieć swoje zdanie.
– Co zmieniło się od naszego ostatniego spotkania z panem burmistrzem, panem przewodniczącym rady miejskiej i panem radnym Janiszewskim, że zdecydowaliście się zamknąć szkołę nr 5 – zapytały podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Lipnie matki uczniów lipnowskiej "piątki". – Są tu mamy, które dostały od pana burmistrza informacje, że szkoła i tak jest do zamknięcia.
W 2025 roku w Lipnie urodziło się 71 dzieci. Tendencja spadkowa utrzymuje się od 2020 roku bez przerwy. Władze miasta podkreślają, że problem z organizacją szkół podstawowych sięgnie apogeum za sześć-siedem lat. Jedyną szkołą, w której pełne dwie klasy już są skompletowane z dzieci z obwodu szkoły, jest szkoła nr 3. Zapisywać uczniów do klas pierwszych można jeszcze w sierpniu, wtedy prawdopodobnie zmieni się sytuacja w szkole nr 2. W szkole nr 5 powstała tylko jedna klasa pierwsza i to przeważyło szalę rozgoryczenia rodziców na zmierzanie do nieuchronnej likwidacji szkoły nr 5.
– Nie jest to prawdą – odpiera zarzuty burmistrz Paweł Banasik. – Gdybyśmy chcieli zamknąć szkołę, to musieliśmy podjąć uchwałę intencyjną do końca lutego tego roku, a takiej uchwały nie było. Powiedziałem nie, że szkoła jest do zamknięcia, a jedynie, że w przyszłości będziemy musieli tę szkołę zamknąć. To były takie słowa. Ja jestem odpowiedzialnym człowiekiem i jeżeli nie ma uchwały intencyjnej, to wiem, że nie będzie zamknięta szkoła. Uprzedzałem, nawet przy udziale pani poseł Gembickiej ja powiedziałem, że ta sprawa nie jest do końca rozwiązana, bo my tylko odstąpiliśmy od zamknięcia szkoły w tym roku, ale moje słowa brzmiały, że ten problem się nie rozwiąże. To ze strony rodziców padały uwagi, żeby nie zamykać szkoły, ale żeby np. nie prowadzić naboru do klasy pierwszej. My to rozważaliśmy, ale nabór przeprowadziliśmy. Nabór zakończył się 23 kwietnia. A co zrobili rodzice. 31 marca, 2 kwietnia panie zameldowały się w innych miejscach zamieszkania, w obwodzie szkoły nr 5. Wnioski były naciągane przez rodziców. Wnioski było złożone do szkoły nr 5 i wtedy dopiero rodzice się przemeldowali, mamy nawet takie mieszkanie, że dwie rodziny tam są zameldowane w jednym lokalu na ulicy Ekologicznej. Daje mi to do myślenia. My to dokładnie weryfikowaliśmy. Za organizację pracy szkoły ja osobiście odpowiadam i jedna klasa pierwsza w szkole nr 5 będzie. Z obwodu szkoły nr 5 było 23 dzieci. A poza tym, 250 metrów oddalona od piątki jest druga szkoła, nr 2, z dwoma budynkami, halą sportową, my tam stwarzamy o wiele lepsze warunki niż w szkole nr 5. W szkole nr 5 jest kompleks boisk. Wyspecjalizowana kadra jest we wszystkich szkołach. Powiedziałem, że szkoła nr 5 będzie do likwidacji, nie wiem, w jakiej przyszłości, ale będzie. Ona nie będzie spełniała warunków, mamy ciągle problemy z sanepidem, my dostajemy protokoły i zalecenia. Ta szkoła nie będzie zamknięta w tym roku, bo musi odbyć się odpowiednia procedura. We Włocławku zamknięto pięć szkół, problem niżu demograficznego dotyczy wszystkich miast. Rodzice by byli zadowoleni, gdybym utworzył dwie klasy pierwsze po dziesięć osób, ale ja jestem burmistrzem odpowiedzialnym za 100-milionowy budżet i tego zrobić nie mogę.
Burmistrz Banasik jest w posiadaniu nazwisk dzieci z obwodu szkoły nr 5, których rodzice wnioski złożyli i do piątki, i do trójki czy dwójki. I włodarz wnioskuje, że rodzice ci w rzeczywistości chcą, by ich dziecko poszło do szkoły nr 3 zamiast do szkoły nr 5. Rodzice natomiast mówią, że to tylko akt obrony dzieci przed zmianą szkoły, bo "zamknięcie szkoły nr 5 wraca jak bumerang".
– Ja rozmawiając z panem burmistrzem osobiście na temat rekrutacji, która miała miejsce, pan burmistrz nam powiedział, żebyśmy wybrali inną szkołę, ponieważ szkoła nr 5 i tak będzie do zamknięcia – wyjaśnia jedna z matek. – Jestem osobą dorosłą i wiem, co kto do mnie mówi. I pan burmistrz nie tylko do mnie to powiedział, ale do innych rodziców podczas rozmów powiedział to samo. Ja pracuję w Lipnie, tu odprowadzam podatki, uważam się za mieszkankę Lipna. Ile wniosków wpłynęło do szkoły nr 2? Dostaliśmy jasną odpowiedź od pana burmistrza, że ten nabór, który odbył się, miał być decydujący dla losów szkoły nr 5. Jak się ma 37 wniosków do szkoły nr 5 do 30 wniosków do szkoły nr 2? Szkoła nr 5 cieszy się zainteresowaniem. Dlaczego pan burmistrz postanowił, że będzie tylko jedna klasa w szkole nr 5, skoro było 37 wniosków i jeszcze będą dzieci dopisywane? Dziwna jest też rejonizacja, czy pan burmistrz nie powinien jej zmienić? Bo dzieci np. z ulicy Dobrzyńskiej mijają szkołę 5, ze Staszica, z Żeromskiego. Te dzieci powinny trafiać do najbliżej położonej szkoły. W szkole nr 5 mamy wyspecjalizowaną kadrę, 50 nauczycieli, którzy mogą zostać bez pracy. Dlaczego pan burmistrz faworyzuje szkołę nr 2 i szkołę nr 3, dlaczego nakłania rodziców ze szkoły nr 5 do rekrutacji do szkoły nr 2? Pytaliśmy, czy mamy zielone światło dla działania szkoły nr 5. Toalety wyglądają, jak wyglądają i my jako rodzice organizujemy zbiórki, żeby ponaprawiać różne rzeczy w szkole, które całkowicie nie nadają się do użytkowania. Jak my mamy się czuć, kiedy dowiadujemy się, że nabór zostaje sztucznie ograniczany, bo dzieci jest więcej aniżeli do szkoły nr 2? Co z naszymi remontami, co z termomodernizacją, skoro pan burmistrz i tak już z góry wie, że szkoła nr 5 i tak będzie zamknięta? Powtarzam, że nie możemy mówić o niżu demograficznym, skoro do szkoły nr 5 wpłynęło 37 wniosków, a do dwójki 30. My uwierzyliśmy w to zielone światło od burmistrza i zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by nabór do piątki przebiegł dobrze. 37 wniosków to jest świetny wynik i gdyby pan burmistrz nie ograniczył nam naboru, byłyby z powodzeniem dwie klasy pierwsze i my jako matki mogłybyśmy spać spokojnie, nie martwiąc się o przyszłość szkoły nr 5 i naszych dzieci.
Rodzice przypominają jak mantrę słowa burmistrza: nabór będzie decydujący. I teraz nie kryją zawodu, czują się oszukani, mówią o tym głośno, społeczność szkolna "piątki" nie kryje smutku i niepewności, ale też jest rozgniewania utworzeniem tylko jednej klasy kosztem skierowania części kandydatów na uczniów do innych szkół. Nie pomaga zakłamywanie rzeczywistości przez wielu radnych czy mieszkańców, że przecież tematu likwidacji "piątki" już nie ma i ktoś coś wymyśla. Temat jest i nie kryje tego burmistrz Banasik, martwią się tym rodzice, uczniowie i pracownicy szkoły. Szkoła nr 5 będzie funkcjonowała w najbliższym roku szkolnym 2026-2027, ale czy jeszcze w kolejnym, czy kilka lat?
– Tylko w szkole nr 5 pan burmistrz zdecydował, że będzie tylko jedna klasa pierwsza bez względu na to, ile będzie dzieci na liście zapasowej – informują rodzice z "piątki". – W innych szkołach to się może zmienić, bo są rodzice, którzy zapiszą dzieci w lipcu i sierpniu. Siedmioro dzieci z obwodu szkoły nr 5 nie zostało przyjętych do szkoły nr 5. Do myślenia niech da to, że matki z dziećmi muszą się przeprowadzać tylko po to, by dostać miejsce w szkole nr 5, a i tak tego miejsca nie dostają. I to chodzi o szkołę, do której np. uczęszcza rodzeństwo lub dzieci muszą mijać "piątkę" i iść dalej do szkoły, bo rejonizacja jest przestarzała, a pan burmistrz i radni nie myślą o jej uaktualnieniu. A pan burmistrz nie widzi w tym problemu.
Do tematu będziemy wracać, wszystko na to wskazuje, w kolejnych latach.
Tekst i fot. Lidia Jagielska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze