Reklama

Dzieci Bramorskiego jednak zapłacą?

Gazeta CLI
22/10/2026 17:15

PZU wstrzymał wypłatę renty pokrzywdzonej błędem medycznym w Bra-medzie, pacjentka domaga się więc wypłat od spadkobierców właściciela kliniki, sprawa od roku toczy się w sądzie. Mamy najnowsze, dokładne wyjaśnienia ubezpieczyciela.

– Lech Bramorski nie zawarł w 2006 roku stosownego ubezpieczenia OC lekarzy – wyjaśnił nam rzecznik PZU S.A. – Konieczne było zawarcie odrębnej umowy OC lekarzy. Brak takiego ubezpieczenia skutkuje koniecznością osobistego płacenia rent czy zadośćuczynień, także przez spadkobierców.

Od 15 października ubiegłego roku w Sądzie Rejonowym w Lipnie toczy się postępowanie cywilne z powództwa 20-letniej obecnie kobiety urodzonej w 2006 roku w nieistniejącej już obecnie prywatnej klinice położniczo-ginekologicznej Bra-med. Ofiara błędu lekarskiego doznała porażenia barku typu Erba, jest osobą niepełnosprawną, wymagającą systematycznej rehabilitacji.

Reklama

Poród odbył się w lipnowskim Bra-medzie 13 listopada 2006 roku. Nie przebiegł prawidłowo i sprawa trafiła do sądu, gdzie matka urodzonej dziewczynki nie kryła zarzutów wobec personelu i sposobu przeprowadzenia porodu. Zeznawali świadkowie, personel medyczny Bra-medu nie wniósł istotnych zeznań. Porażające były zeznania, że pacjentki ani przebiegu porodu nie pamiętają, co było trudne do uwierzenia. Jak można w tak małej klinice nie pamiętać tak dramatycznego w przebiegu i jego skutkach porodu. Od razu było wiadomo, że urodzone dziecko będzie chore.

Sąd opierał się więc na dokumentacji medycznej i opinii biegłych. Pozwany natomiast, właściciel i szef szpitala Lech Bramorski kwestionował w procesie podstawę swojej odpowiedzialności twierdząc, że poród przebiegał prawidłowo. Doktor Bramorski w sądzie zaprzeczył, aby w przebiegu porodu wystąpiło jakiekolwiek powikłanie, w tym w postaci dystocji barkowej (czyli porodu drogą pochwową w położeniu główkowym, który wymaga dodatkowej ręcznej pomocy, aby uwolnić barki dziecka, porodu zahamowanego po urodzeniu się główki na skutek nieprawidłowego położenia lub nadmiernej wielkości barków) i aby były wobec rodzącej stosowane opisane przez nią rękoczyny.

Reklama

Dla ustalenia podstaw odpowiedzialności za wystąpienie szkody u pacjentki istotny dla sądu okazał się materiał przygotowany przez biegłych z zakresu ginekologii i położnictwa. Sądy, zarówno okręgowy, jak i apelacyjny uznały, że Lech Bramorski jako szef szpitala ponosi odpowiedzialność w związku z przeprowadzeniem porodu wyłącznie w zakresie skutków związanych z uszkodzeniem stawu barkowego powódki – porażenie Erba (porażenie splotu barkowego typu Erba jest wynikiem nadmiernego pociągania głowy i karku dziecka o np. dużej masie urodzeniowej lub zastosowania kleszczy w przebiegu porodu, według statystyk porażenie splotu barkowego typu Erba występuje u 0,1-0,2 procenta wszystkich noworodków – red.).

Sąd we Włocławku w uzasadnieniu wyroku podkreślił, że nie ma żadnych podstaw do przyjęcia, iż przebieg porodu ma wpływ na problemy ze słuchem dziewczynki, które zostały ujawnione po dwóch latach. Podobnie rzecz się ma do innych urazów. Jedynym powikłaniem jest porażenie prawego splotu barkowego. Sąd Okręgowy we Włocławku uznał bowiem, że porażenie splotu barkowego prawego u dziewczynki urodzonej w 2006 roku w Bra-medzie stanowi uraz okołoporodowy i jest wynikiem błędu w sztuce lekarskiej. Okoliczności porodu i jego ocena jednoznacznie wskazują, że między działaniem lekarza a szkodą doznaną przez dziecko istnieje związek przyczynowo-skutkowy, powodujący przypisanie niepublicznemu szpitalowi Bra-med w Lipnie odpowiedzialności. Sąd Apelacyjny w Gdańsku, do którego odwołał się szef szpitala, podzielił ustalenia sądu okręgowego.

Reklama

Wyrokiem wydziału cywilnego Sądu Okręgowego we Włocławku z 10 stycznia 2018 roku zasądzone zostało od pozwanego Lecha Bramorskiego, prowadzącego niepubliczny szpital Bra-med w Lipnie na rzecz powódki 80 tysięcy złotych odszkodowania wraz z odsetkami, renta w wysokości po 350 złotych miesięcznie płatna od 25 listopada 2013 roku (płatną do 10. dnia każdego miesiąca z góry).

Sąd okręgowy w wyroku ustanowił także, co jest istotne z punktu widzenia prawnego, odpowiedzialność pozwanego za szkody, jakie mogą powstać w przyszłości "w związku z błędnym przeprowadzeniem porodu w dnu 13 listopada 2006".

Reklama

Lech Bramorski po uprawomocnieniu się wyroku skierował jego wykonanie do ubezpieczyciela, czyli PZU. Zakład w marcu 2018 roku z tytułu realizacji świadczeń z umowy ubezpieczenia i w oparciu o prawomocny wyrok sądu wypłacił małoletniej powódce kwotę z tytułu zabezpieczenia 80 tysięcy złotych z odsetkami w kwocie ponad 12 tysięcy złotych oraz ponad 22 tysiące złotych tytułem renty za okres od listopada 2013 do marca 2019 roku oraz odsetki od renty w kwocie 2800 złotych. Potem już PZU comiesięcznie wypłacał powódce rentę po 350 złotych miesięcznie, aż do marca 2022 roku.

Pismem z 29 marca 2022 roku PZU poinformował o zaprzestaniu wypłaty renty z uwagi na fakt, iż placówka Bra-med nie posiadała na dzień urodzenia powódki ubezpieczenia OC. Powódka wniosła więc w tej sytuacji pozew o wypłatę renty od spadkobierców i PZU, do czego uprawniają ją przepisy obowiązującego prawa.

Reklama

Lech Bramorski, właściciel Bra-medu i lekarz ginekolog-położnik, od lat nie żyje. Szpital został zlikwidowany. Lekarz zostawił dwoje dzieci, które przyjęły spadek po ojcu. I to spadkobiercy stanęli przed sądem, gdzie urodzona w szpitalu ich ojca dziewczyna, dzisiaj 20-letnia kobieta, żąda wypłaty renty należnej w wyniku sądowego stwierdzenia błędu medycznego. Córka Lecha Bramorskiego, notabene też lekarz ginekolog-położnik, zawnioskowała na pierwszej rozprawie o utajnienie rozprawy, powódka pokrzywdzona błędem lekarskim także nie chce się wypowiadać. Syn doktora, Piotr Bramorski za to mówi chętnie, bo jest sytuacją przerażony, zniesmaczony i czuje się w pewien sposób zaskoczony, a nawet zaszczuty. Sam jest osobą niepełnosprawną od urodzenia, majątek przejęty w spadku po rodzicach ma służyć mu na utrzymanie siebie i rodzinnego domu. Twierdzi, że jest w posiadaniu polisy i że nie wyobraża sobie, że miałby comiesięcznie wypłacać rentę.

– Cieszę się, że potwierdziły się moje twierdzenia, że jest polisa ubezpieczeniowa na szpital prowadzony przez mojego ojca, zeznawały w sądzie panie ubezpieczające –mówi Piotr Bramorski, pozwany przez ofiarę błędu medycznego. – Dla mnie to jest ulga, bo wcześniej mówił mi prawnik tej pani, że takiej polisy nie ma. Ja nie jestem oszustem. Gdyby ta dziewczyna potrzebowała pomocy i zwróciła się do mnie, to bym pomógł. Weszła jednak na drogę sądową, ja za bardzo bronić się nie będę, bo ja temu błędowi zapobiec nie mogłem, bo lekarzem nigdy nie byłem. Biegli w sprawie o błąd jasno stwierdzili, że odpowiedzialność ponoszą lekarze. Matka tej dziewczyny zeznawała z zegarmistrzowską precyzją, jak przebiegał poród, kto był przy porodzie. Zapadł wyrok, ona się na taką rentę zgodziła, PZU rentę wypłacało, aż do pewnego momentu. PZU stwierdziło, że płacili rentę omyłkowo, ale moim zdaniem omyłkowo płacić można dwa miesiące, a nie tyle lat. I PZU nie wystąpiło o zwrot tej niby nienależnie płaconej renty, nieukarany został pracownik za to odpowiedzialny. Teraz szpital jest sprzedany, PZU twierdzi, że nie ma obowiązku płacenia. Dla mnie więc zeznania pań, które podpisywały polisy corocznie z moim ojcem, są bardzo ważne. Teraz termin kolejnej rozprawy nie jest jeszcze ustalony.

Reklama

Zapytaliśmy po ostatniej naszej publikacji i kolejnych rozbieżnościach w ustaleniach szefostwo PZU, jak to naprawdę z ubezpieczeniem Bra-medu jest i dlaczego renta nie jest już wypłacana, chociaż wypłacana była, a spadkobierca jest w posiadaniu polisy, przedstawiciele ubezpieczeniowi PZU zeznają, że stosowne umowy zawierali. Zespół prasowy PZU wyjaśnia nam po skrupulatnej analizie, że polisa była, ale nie taka, która zapewnia wypłatę renty w wyniku błędu lekarskiego. Polisa, którą zawarł Bramorski w 2006 roku, nie obejmowała, zdaniem PZU i według dokumentów, OC lekarzy i pozostałego personelu.

– Decyzję o wstrzymaniu wypłat renty zasądzonej wyrokiem Sądu Okręgowego we Włocławku 10 stycznia 2018 roku podjęliśmy po ponownej analizie zakresu ochrony ubezpieczeniowej wynikającej z umowy ubezpieczenia nr 0025486 –wyjaśniają nam rzecznicy prasowi PZU. – Umowa ta nie obejmowała odpowiedzialności cywilnej pana Lecha Bramorskiego za szkody wyrządzone przy realizacji umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej zawartej z Narodowym Funduszem Zdrowia. W celu objęcia ochroną ubezpieczeniową ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za błędy medyczne konieczne było zawarcie odrębnej umowy OC lekarzy, przedstawicieli innych zawodów medycznych oraz zakładów opieki zdrowotnej. Takiej umowy pan Lech Bramorski w PZU S.A. w roku 2006 nie zawarł. Wypłaty realizowane od 2018 roku do 2022 roku, zadośćuczynienie oraz renta, zostały dokonane w oparciu o dane zawarte w pozwie, które z uwagi na brak zgłoszenia szkody zostały błędnie zinterpretowane. Po ujawnieniu braku podstaw do innych kontynuowania wypłaty zostały wstrzymane. Sprawa ta pokazuje, jak istotne jest posiadanie odpowiedniego ubezpieczenia OC. Jego brak może skutkować koniecznością osobistego pokrycia kosztów odszkodowań, zadośćuczynień oraz rent. Obowiązek ten może przechodzić również na spadkobierców.

Reklama

Spadek można odrzucić albo przyjąć w dobrodziejstwem inwentarza, czyli z odpowiedzialnością za długi i zobowiązania zmarłego tylko do wartości odziedziczonego majątku, albo wprost, czyli z pełną odpowiedzialnością za wszystkie zobowiązania spadkodawcy. Spadek to w polskim prawie prawa, aktywa, ale także obowiązki i pasywa.

Sprawa toczy się, batalia prawna trwa, wszystkie strony mają pełnomocników, ponoszą koszty. Może rzeczywiście lepsza byłaby ugoda, ale nic nie wskazuje na to, żeby w tym momencie strony skierowały swoje kroki do mediatora w celu zaoszczędzenia czasu i pieniędzy.

Reklama

IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego we Włocławku orzekł, w wyniku odwołania się od decyzji Wojewódzkiego Zespołu ds. Orzekania o niepełnosprawności w Bydgoszczy i Miejskiego Zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności we Włocławku, niepełnosprawność ofiary błędu medycznego z lipnowskiego Bra-medu. Z postanowienia sądu jasno wynika, że powódka do 31 sierpnia 2027 roku jest niezdolna do pracy, ma znaczny stopień niepełnosprawności. Z akt sprawy wynika także, że powódka cały czas kontynuuje rehabilitację. W trudnej sytuacji zdrowotnej jest także syn szefa kliniki.

–Nie jestem w stanie wykonywać samodzielnie prac, między innymi konserwacyjnych w obrębie nieruchomości, którą zamieszkuję, utrzymania ogrodu, ale także codziennego funkcjonowania, robienia zakupów, przygotowania posiłków, dlatego sam korzystam stale z pomocy osób trzecich – opowiada nam pozwany Piotr Bramorski. – Mój stan zdrowia nie pozwala mi na swobodne opuszczanie domu. Wizyta np. w sądzie wymaga pomocy opiekunki i kierowcy. Z domem rodzinnym, w którym mieszkam od 55 lat jestem bardzo silnie związany, ten dom zbudował mój ojciec, ten dom otrzymałem w spadku i czuję się w obowiązku jego utrzymania z szacunku dla moich rodziców i pamięci o nich. Dla mnie jako rencisty samo utrzymanie takiego domu jest i kosztowne, i wymagające wsparcia innych osób. Ja też potrzebuję rehabilitacji i leczenia. Dla mnie jest bolesne to, że pozywa mnie jakieś dziecko, skoro ja nigdy żadnego dziecka nie skrzywdziłem. Nie jestem lekarzem i z kliniką nie miałem nic wspólnego. Czekam jednak na sprawiedliwy wyrok sądu, wtedy ustosunkuję się i podejmę stosowne kroki, także finansowe.

Reklama

Sprawą od roku zajmuje się sąd. Czy strony zdecydują się na mediację i ugodę, czy o wszystkim zdecyduje sąd? Czas pokaże. Do sprawy wrócimy.

Tekst i fot. Lidia Jagielska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama