Reklama

Niepohamowana kontrola radnego

Gazeta CLI
13/02/2024 14:13

Podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej w Skępem dowiedzieliśmy się o zaskakujących działaniach radnego Jarosława Gołębiewskiego w siedzibie Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Skępem. Teraz sprawą zajmie się komisja skarg i wniosków

– Czy radny Rady Miejskiej w Skępem pan Jarosław Gołębiewski uzyskał upoważnienie rady do przeprowadzenia kontroli w M-GOPS-ie w Skępem w dniu 18 stycznia 2024 roku – pyta i opisuje zdarzenie Ewa Wojciechowska, szefowa Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Skępem. – Jeżeli takie upoważnienie radny posiadał, to informuję, że radny Gołębiewski 18 stycznia w czasie interwencji w budynku M-GOPS w Skępem naruszył przepisy statutu miasta i gminy Skępe oraz procedury i zasady przyzwoitości dotyczące postępowania radnego. Natomiast jeżeli takiego upoważnienia radny Jarosław Gołębiewski nie posiadał, to zachowanie radnego w tym dniu w budynku MGOPS w Skępem rażąco naruszało prawo powszechne, statut miasta i gminy Skępe i nie licowało z godnością funkcji radnego, dlatego proszę o podjęcie działania w tej sprawie.

Radny-fotograf?

Reklama

I przewodniczący Janusz Kozłowski zapoznał z pismem rajców, władze samorządowe i zgromadzonych na wtorkowej sesji rady miejskiej, umożliwił udzielenie wyjaśnień i skierował pismo do komisji, która to ma wyjaśnić, czy radny miał do kontroli prawo, czy mógł wykonywać fotografie w obiekcie użyteczności publicznej, ale też czy radny miał prawo te zdjęcia opublikować w sieci. Zastrzeżeń jest mnóstwo, bo i zdarzenie było niecodzienne.

– 18 stycznia radny Jarosław Gołębiewski, bez uprzedzenia dyrektora M-GOPS-u i poinformowania o swoich zamiarach, jednocześnie nie załatwiając spraw z zakresu działania ośrodka, a więc nie jako osoba korzystająca z pomocy społecznej, pojawił się w budynku M-GOPS-u w godzinach pracy urzędu i zachowywał się w sposób zaskakujący, samowolny i niepohamowany, zakłócający pracę urzędu – opisuje dyrektor Wojciechowska. – Radny wszedł do budynku, nie zatrzymał się przy okienku sekretariatu, aby udzielić informacji o celu swojej wizyty, przemierzył długi korytarz budynku, robił zdjęcia lub filmował wnętrze korytarza, nie bacząc na uwagi pracowników, którzy nie byli uprzedzeni o celu takiego zachowania. Nie jest mi wiadome, czy zdjęcia lub nagrania robione przez radnego dotyczyły pomieszczeń, pracowników czy dokumentów związanych z aktami spraw osób korzystających z pomocy społecznej, ponieważ radny Gołębiewski nie poinformował mnie o celu swego zachowania. Jeżeli radny posiadał upoważnienie rady miejskiej, to zwracam uwagę, że nie przedstawił mi podstaw swojego działania, które w toku pracy urzędu należy uznać za działania kontrolne, którego przedmiotu nie poznałam.

Reklama

Dyrektor Wojciechowska przywołuje zapisy prawa lokalnego, które jej zdaniem naruszył radny Gołębiewski i wyjaśnia, że nie przedstawił jej jako szefowej jednostki podstaw swojego działania w obiekcie, zakresu ani terminu ewentualnej kontroli, nie przedstawił się nawet jako osoba wydelegowana do przeprowadzenia kontroli.

Radny-elektryk?

– Zachowanie radnego mocno wzburzyło pracowników urzędu, których wizerunek mógł być utrwalony przez radnego z nie wiadomo jakich powodów, ale przede wszystkim dlatego, że zachowanie to naruszało pracę w urzędzie i stwarzało zagrożenie bezpieczeństwa danych osobowych przetwarzanych przez urząd, często danych wrażliwych, ponieważ radny wtargnął do budynku, robił zdjęcia bądź nagrywał film w obiekcie, w którym trwała praca związana z przetwarzaniem danych, stąd powstało ryzyko, że dane zostały utrwalone przez radnego celowo lub przez przypadek – przypomina Ewa Wojciechowska. – Radny Jarosław Gołębiewski w sposób, w mojej ocenie, nieuprawniony otworzył bez obecności przedstawiciela stosownych służb lub właściciela czy zarządcy budynku, skrzynkę energetyczną, nie uzyskując na to zezwolenia, a więc i klucza do skrzynki. W jaki sposób radny otworzył skrzynkę energetyczną w MGOPS-ie w Skępem, która jest zabezpieczona zamkiem, pozostaje do wyjaśnienia. Podkreślam, że radny nie uzyskał na to ani mojego pozwolenia, ani klucza do skrzynki. Nie zgłaszałam żadnej awarii energetycznej, a zakład energetyczny nie poinformował mnie o żadnej kontroli instalacji mającej mieć miejsce, a z tego co wiem, radny nie jest pracownikiem posterunku energetycznego właściwego dla miejscowości Skępe. Taka sytuacja z otwieraniem skrzynki energetycznej powtórzyła się ponownie w dniu 26 stycznia. Tego dnia radny Gołębiewski ponownie otworzył skrzynkę energetyczną przy obecności innego mieszkańca Skępego. Otwarcie skrzynki dokonane było samowolnie, bez zgłoszenia, bez istotnej potrzeby i bez asysty osób upoważnionych. W ogóle nie wiadomo, co przy skrzynce i przy przyłączu energetycznym Jarosław Gołębiewski robił. Samo przyłącze, które ochrania skrzynka, objęte jest gwarancją, która może zostać podważona w przypadku wystąpienia wady bądź usterki, ponieważ poprzez interwencję radnego powstało domniemanie ingerencji w instalację osoby trzeciej, która mogła doprowadzić do wystąpienia wady lub usterki.

Reklama

Dyrektor Wojciechowska wniosła do przewodniczącego rady miejskiej wniosek o wyjaśnienie sprawy, ale też o poinformowanie jej o wynikach i środkach zastosowanych wobec radnego. Zarówno szefowa jak i kierowana przez nią jednostka zapewniły otwartość na wyjaśnienie sprawy, udzielenie odpowiedzi, wyjaśnień, udostępnienie obiektu, zgodnie z procedurami.

Bez upoważnienia

– Nic nie wiem, żebym zarówno ja jak i rada miejska, wydawał jakieś upoważnienie dla radnego Jarosława Gołębiewskiego do przeprowadzania jakichkolwiek kontroli – mówi Janusz Kozłowski, przewodniczący Rady Miejskiej w Skępem. – Komisja rewizyjna przeprowadziła jedną kontrolę i to na wniosek, innych wniosków o kontrole nie było, a tu okazuje się, że ktoś pozwolił sobie na samowolną, pojedynczą kontrolę, zamiast zwrócić się do komisji rewizyjnej.

Reklama

Dyrektor skępskiego M-GOPS-u nie tylko wystąpiła z pismem do przewodniczącego Rady Miejskiej w Skępem, oczekując na skrupulatne wyjaśnienie zdarzeń z udziałem jednego z rajców miejskich, ale i uczestniczyła w sesji rady miejskiej 30 stycznia, licząc na uzyskanie wyjaśnień i szefa RM, i samego radnego Gołębiewskiego.

Wyjaśnienia – tylko przed komisją

– Przede wszystkim proponuję, by pan przewodniczący (rady miejskiej – red.) powściągnął swoje opinie subiektywne, bo jeżeli wpływa pismo do rady, to pan jest zobligowany do przekazania pisma do odpowiedniej komisji i proszę o przekazanie tego pisma do komisji skarg i wniosków – odpowiedział Jarosław Gołębiewski, radny miejski. – Pana (przewodniczącego Rady Miejskiej w Skępem – red.) sugestie, które teraz słyszę, są nie do końca prawdziwe, bo zawarte w tym piśmie fakty nie do końca są prawdziwe. I jeżeli komisja mnie wezwie na wyjaśnienie sprawy, udzielę stosownych wyjaśnień. Proszę powściągnąć swoje opinie.

Reklama

Opinii zatem więcej, na żądanie zainteresowanego radnego, na wtorkowej sesji nie było. Nie było też dyskusji w tej sprawie. Przewodniczący Kozłowski zapowiedział, że nada sprawie odpowiedni bieg.

– W tym piśmie zawarte jest wszystko to, co czułam i jak to się odbyło – odpowiedziała Ewa Wojciechowska, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Skępem. – Podtrzymuję wszystko.

Z dziennikarskiego obowiązku informujemy, że w internecie pojawiły wcześniej się anonimowe "artykuły" i zdjęcia na temat budynku M-GOPS w Skępem. Kto napisał i kto wykonał tam opublikowane zdjęcia, nie wiadomo. Autorstwa tych treści dochodzić będą władze Skępego, które twierdzą, że zawarte tam informacje były nieprawdziwe.

Reklama

A dziennikarz to może?

W rękach radnego Jarosława Gołębiewskiego w czasie wtorkowej sesji pojawiła się natomiast (w kontekście zdjęć publikowanych na koncie internetowym z anonimowo napisanymi treściami podnoszącymi burzliwe sprawy dotyczące Skępego) nasza gazeta, Tygodnik CLI, a z ust popłynęły słowa zastanawiania się nad miejscem i czasem wykonywania naszych fotografii publikowanych na łamach prasy, i w domyśle, nad naszymi uprawnieniami do wykonywania zdjęć i ich publikowania w wybranym przez nas czasie i materiale prasowym. Radny dociskał włodarza Skępego, kiedy i gdzie udzielał nam wywiadu, kiedy i gdzie był fotografowany.

Reklama

Wyjaśniam, jako autorka artykułów i fotografii, że zdjęcia wykonywane są przeze mnie osobiście, w różnych miejscach i różnych okolicznościach, rozmowy prowadzę np. z włodarzami czy radnymi nie tylko w ratuszu, ale też np. w MGOPS-ie, szkole czy przedszkolu, a nawet na ulicy czy... plaży miejskiej w Skępem, i tam ich jako osoby pełniące funkcje publiczne fotografuję, i wypytuję o śmieci, drogi czy utrzymanie plaży. Takie uprawnienia ma dziennikarz prasowy reprezentujący zarejestrowaną przez właściwy sąd redakcję. A taką jest Tygodnik Regionu Lipnowskiego CLI.

Nie są to wizyty prywatne, bowiem nie spotykam się bynajmniej np. z władzami samorządowymi prywatnie. Taką mam zasadę. Oddzielam swoje zajęcia zawodowe od życia prywatnego. Nauczyłam się tej zasady jeszcze na studiach prawniczych od moich mentorów z tytułami profesorskimi, i trzymam się jej kurczowo przez kilkadziesiąt lat drogi prawniczej i kilkanaście dziennikarskiej. I przynosi dobre skutki.

Reklama

Tak więc, zarówno radnemu Gołębiewskiemu, jak i wszystkim innym, którzy głowy łamać sobie chcą nad tym, gdzie i kiedy ja robię zdjęcia czy przeprowadzam wywiady, odpowiadam, że na pewno w miejscu publicznym i na pewno tylko w czasie wykonywania obowiązków zawodowych. I wykorzystuję te fotografie tylko do publikacji w zarejestrowanej zgodnie z prawem gazecie i pod swoim nazwiskiem. Wybór fotografii i materiałów prasowych to już decyzja redakcji CLI. I wiemy, że nie zawsze ten wybór podoba się adwersarzom, ale takie mamy prawa i z nich korzystamy, zawsze zgodnie z prawem i moralnością.

Tekst i fot. Lidia Jagielska

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama