Czas zimy i roztopów, zwłaszcza przy wysokim stanie wód gruntowych, jest trudny dla wielu mieszkańców regionu. Tym razem do naszej redakcji zadzwoniła mieszkanka Glewa, która poprosiła o interwencję w sprawie nieprzejezdnej drogi w jej okolicy
Chodzi o drogę gruntową prowadzącą do kilku posesji zlokalizowanych na odcinku około kilometrowej drogi. Poruszanie się pieszo, rowerem czy samochodem jest dla mieszkańców tej okolicy bardzo uciążliwe. Mieszkanka Glewa, która poprosiła o interwencję (chce pozostać anonimowa) twierdzi, że razem z sąsiadami zawiadamiała władze gminy oraz sołtysa, że ich sytuacja jest trudna i chcą podjęcia działań, aby droga była w końcu przejezdna. Nic się jednak w tym zakresie nie zmieniło.
– Jeśli chcę iść na autobus, to muszę ubrać gumowce, żeby jakoś przez tę wodę przejść. Samochody grzęzną w błocie. Nawet karetka nie przejedzie, jeśli ktoś z nas będzie potrzebował pomocy. Nikt nie reaguje. Problem trwa już kilka lat. Jak dzieci chodziły jeszcze do szkoły, to kładliśmy kamienie i deski żeby mogły przechodzić. Sołtys nie pomaga, mimo że obiecywał, ale on z tej drogi nie korzysta, to mu nie zależy – żali się nasza Czytelniczka.
Sołtys Glewa i jednocześnie radny gminy Dobrzyń nad Wisłą temat ten zna bardzo dobrze. Jego zdaniem sprawa jest trudna ze względu na ukształtowanie terenu w tym miejscu. Nawiezienie piasku, gruzu czy jakiegokolwiek innego materiału spowoduje podniesienie drogi. To z kolei przyczyni się do zakłócenia naturalnego przepływu wody, a w efekcie do podtapiania jednego z sąsiadów, któremu już teraz woda podchodzi pod budynki gospodarskie, a także składowisko paszy.
– Ta droga jest taka jaka jest, bo istnieje konflikt sąsiedzki. Na podjęcie działań potrzebna jest zgoda wszystkich mieszkańców, bo w taki sposób mamy sformułowane prawo. W tym temacie nie wszyscy są jednak zgodni. Woda z drogi podchodziłaby pod gospodarstwo, które jest naprzeciwko. Już można zobaczyć tam zastoisko. Pytanie kto ostatecznie ustąpi – wyjaśnia sołtys Glewa, Sławomir Kowalewski. – Problem przejezdności drogi mógłby się rozwiązać po położeniu asfaltu, ale nie jest to priorytetem samorządu, bo są większe aglomeracje na terenie gminy, które wciąż korzystają z dróg gruntowych.
Sołtys wspomina także, że sprawa drogi w Glewie twa bardzo długo, gdyż przed kilku laty zgody na wykonanie odwodnienia nie wyraziła rodzina, która obecnie zabiega o poprawę jej stanu. Dziś natomiast inny sąsiad ma co do takich posunięć obiekcje. Po interwencji naszej redakcji w tej sprawie sołtys poruszył temat drogi podczas posiedzenia komisji rewizyjnej, które odbyło się w minionym tygodniu. Ustalono na nim, że powołana zostanie komisja, która ponownie zbada temat, porozmawia z mieszkańcami korzystającymi z tej drogi i poszuka rozwiązania.
Natalia Chylińska-Żbikowska
fot. ilustracyjne
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Drogi to trudny temat. zwłaszcza nie poruszany temat zaorywania dróg gminnych przez chciwych rolniczków. A droga gminna i zaorywanie pasa drogi badz uszkadzanie jest karalne. nie wspomne o nagminnym wyorywaniu znakow granicznych. Ignorancja przez rolniczkow z nazwy prawa jest dla mnie niepojęta. A sàsiad to juz zawsze wróg. Odwodnienie to prosta sprawa, drenaz, row odwadniajcy...na tym odcinku jest duzo konstruktywnych rozwiazań tylko troszke chęci
Drogi to trudny temat. zwłaszcza nie poruszany temat zaorywania dróg gminnych przez chciwych rolniczków. A droga gminna i zaorywanie pasa drogi badz uszkadzanie jest karalne. nie wspomne o nagminnym wyorywaniu znakow granicznych. Ignorancja przez rolniczkow z nazwy prawa jest dla mnie niepojęta. A sàsiad to juz zawsze wróg. Odwodnienie to prosta sprawa, drenaz, row odwadniajcy...na tym odcinku jest duzo konstruktywnych rozwiazań tylko troszke chęci