Reklama

Afera w Dobrzyniu nad Wisłą. Gmina straciła 1,5 mln zł?

Gazeta CLI
11/09/2018 10:38

Burmistrz Jacek Waśko złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez jego poprzednika Ryszarda Dobieszewskiego do Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Chodzi o porozumienie zawarte w 2008 r. przez magistrat z firmą, która miała naprawić drogi dojazdowe do wiatraków na terenie gminy. – To zwykłe świństwo – komentuje sprawę Dobieszewski

Sprawa po raz pierwszy ujrzała światło dzienne na przełomie maja i czerwca tego roku. 28 maja burmistrz Jacek Waśko zawiadomił CBA i lipnowską prokuraturę rejonową o możliwości popełnienia przestępstwa przez władze miasta i gminy w kadencji 2006-2010. Wówczas urzędującym burmistrzem był Ryszard Dobieszewski, który funkcję tę sprawował także w kolejnej kadencji, a ustąpił przed czterema laty, gdy przegrał wybory właśnie z Jackiem Waśko.

Od czerwca temat wracał epizodycznie na sesjach rady miejskiej. Wreszcie do poważnej konfrontacji między obecnym i byłym burmistrzem doszło na sesji w minioną środę. Zaczęło się od odczytania przez przewodniczącego Jerzego Żurawskiego pisma, które wpłynęło z CBA. Była to informacja o wszczęciu postępowania sprawdzającego. Na sesji obecny był też burmistrz Dobieszewski, który odniósł się do sprawy.

Reklama

– Firmie obsługującej wiatraki zależało wówczas na polepszeniu komunikacji między elektrowniami ze względu na przewożenie ciężkiego sprzętu. My jako gmina nie byliśmy wtedy inwestorem. Firma wzięła to na siebie i my byliśmy bardzo zadowoleni. Sam jeździłem po drogach, jeździła komisja rolna, nie było zastrzeżeń do wykonania remontów. Na dodatek wynegocjowaliśmy dodatkowe 50 tys. zł na ewentualne kolejne naprawy – mówi Dobieszewski. – Pan burmistrz ma prawo donieść do CBA. Ja śpię spokojnie, nikt rano nie przyjeżdża. Ale myślę, tak po koleżeńsku, że to jest zwykłe świństwo.

O jakie remonty chodzi? Około 7 km dróg gruntowych w kilku miejscowościach, prowadzących pomiędzy polami do elektrowni wiatrowych, miało zostać nawiezione gruzem, drogi miały być wykorytowane i poszerzone. Wówczas samorząd zawarł porozumienie z firmą „X” (nazwa znana redakcji – red.), z którego wynikało, że przedsiębiorstwo wykona te naprawy na korzyść gminy. Zdaniem Jacka Waśko prawda okazała się zupełnie inna.

Reklama

– Mam prawo, wręcz obowiązek, żeby zgłaszać takie nieprawidłowości do odpowiednich organów – odpowiada burmistrz Dobrzynia nad Wisłą Jacek Waśko. – Sprawa wyszła na jaw, gdy poprosiłem pracownika urzędu o protokół ws. naprawy tych dróg. 

Chciałem sprawdzić, czy podpisane przez burmistrza Dobieszewskiego porozumienie zostało wyegzekwowane. Pracownik stwierdził, że protokół zaginął. Wtedy podjąłem działania. Wezwałem firmę „X” do złożenia wyjaśnień i przedstawienia dokumentów. Odbyło się spotkanie, z którego jest protokół. Dokumentów nie zobaczyliśmy, przedstawiciel firmy nie umiał udowodnić, że wywiązali się z porozumienia. Zleciłem niezależnemu laboratorium wykonanie ekspertyzy na drogach. Niestety projekt przebudowy nie został należycie zrealizowany. Miało być w sumie 40 cm kamienia na szerokości 4-4,5 m. Okazało się, że kamienia jest najwyżej połowa, a w niektórych miejscach w ogóle. Na żadnej drodze nie zgadza się szerokość, bo jest od 2,70 m do 3,20 m. Sprawdziliśmy wszystkie drogi. Po otrzymaniu opinii z laboratorium zdecydowałem zgłosić sprawę odpowiednim organom, taki mam obowiązek. O tym zdecydują sądy, ale gmina może przez to stracić szacunkowo nawet 1,5 mln zł.

Reklama

Pod adresem obecnego burmistrza padło pytanie, niemal zarzut, o to dlaczego czekał z tą sprawą tak długo. – Nie można było tego zgłosić wcześniej? Wybory? – głośno myślał radny Mirosław Mierzejewski.

Jacek Waśko wyjaśnił krok po kroku jakie były procedury i tylko ze względu na nie musiał czekać. Zapewnia jednak, że gdy tylko trafił na ślad domniemanego przekrętu, podjął działania.

– Po tych drogach jeździł ciężki sprzęt, więc gdyby tam nie było kamienia, po prostu by nie przejechali. Być może w niektórych miejscach nie ma wymaganej szerokości, ale wynikało to z tego, że rolnicy nie zawsze chcieli oddać kawałek pola pod drogę. Nie chcę już wracać do historii. Obecnemu burmistrzowi życzę wygrania kolejnej kadencji, ale także zmiany jego charakteru, bo jego podejście do tego wszystkiego jest dla mnie przerażające – skończył Dobieszewski.

Reklama

Co wyniknie ze śledztwa CBA i prokuratury, na razie trudno wyrokować. Do sprawy na pewno wrócimy.
 

Tekst i fot. (ak)

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość22 - niezalogowany 2018-09-11 19:25:57

    Hahaha smiechu warte normalnie Panu Burmistrzowi pod koniec kadencji dopiero sie o tym przypomnialo

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    GośćAle - niezalogowany 2018-09-11 21:11:21

    Bo "Szanowny" Pan Wasko brzytwy się chwyta, żeby zachować twarz przed wyborami. Bo że go znów wybiorą na szczęście nie ma opcji :) Wyciąga więc co się da na poprzednika, żeby tylko pokazać swoją osobę w lepszym świetle. Niestety (dla Pana Wasko), Pan Dobieszewski to dobry człowiek. Świadczą o tym chociażby jego stosunki z Radą. Miejmy nadzieję, że niecny plan (już wkrótce BYLEGO) burmistrza się nie powiedzie ;)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-11 21:26:39

    Mam nadzieje ze nie uwierzycie w te bzdury kazdy wie jak rzadzil Dobieszewski Przez tyle lat jako byly mieszkaniec tej gminy wiem ze zarzadzal dobrze zmiencie obecnego bo od kiedy zaczol rzadzic to same niedobre rzeczy sie w tej Gminie dzieja

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo lipno-cli.pl




Reklama