:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  7°C bezchmurnie

Winnica w sercu powiatu

Ciekawi ludzie, Winnica sercu powiatu - zdjęcie, fotografia

Agnieszka Taraszkiewicz z Krzyżówek prowadzi rodzinną winnicę „Bona Terra”. To nietypowa jak na nasz region działalność. – Jak mówię komuś, że mam winnicę, ludzie pukają się w czoło – przyznaje pani Agnieszka. Ale biznes rozkwita, dosłownie

Winnica została założona 6 lat temu. Agnieszka Taraszkiewicz wspomina ten nowatorski pomysł w rozmowie z naszym tygodnikiem. – Był to pomysł mojego męża. Ja nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że będę zawodowo zajmować się winem. Jednak okazało się że nasz region, to najstarszy historycznie region winiarski w Polsce. Gal Anonim opisywał w kronikach winnice koło Płocka, Włocławka, wzdłuż linii Wisły. My od 6 lat z pasją staramy się tworzyć najlepsze wina. Wzorce czerpiemy z najbardziej uznanych światowych źródeł. Winnicą opiekuje się włoski enolog. Mamy już pierwsze sukcesy w postaci wysokich ocen na międzynarodowych konkursach win – mówi Agnieszka Taraszkiewicz.

Rosną na słabej ziemi

Ale początki były trudne. Przede wszystkim trzeba było wiele się nauczyć. Najpierw do wykonania były prace geodezyjne, badanie terenu, dobór sadzonek. Początkowo państwo Taraszkiewicz zasadzili za domem 50 krzewów winorośli, żeby sprawdzić czy tutejsze piachy i glina nadają się pod specyficzną uprawę. Rośliny przyjęły się w stu procentach, a winnica nazywa się Bona Terra czyli dobra ziemia.

– Obecnie mamy 4-hektarową winnicę. Możemy się poszczycić bardzo dobrymi gatunkami winorośli. Rosną u nas typowe dla naszego klimatu Regent i Rondo, ale również wytrawny Cabernet Cortis, Hibernal czy Seyval Blanc. Ściągnęliśmy je specjalnie z Niemiec. To są winogrona przeznaczone typowo do produkcji win. Na początku miałam niewielką wiedzę. Musiałam przeczytać wiele lektur, zasięgać informacji, jeździć po winnicach w Polsce i Europie i się dużo uczyć. Z naszych winiarskich podróży przywozimy nie tylko mnóstwo lokalnego wina, ale i setki zdjęć z nowinkami, które podpatrzyliśmy – dodaje Taraszkiewicz.

Jedna z trzech w województwie

Jak twierdzi mieszkanka Krzyżówek, jej winnica jest jedną z trzech w województwie kujawsko-pomorskim. Jej właściciele mają ogromne ambicje, wciąż starają się udoskonalać winiarską produkcję. – Obecnie przed nami chyba najbardziej wymagający rok pracy. Otóż postanowiliśmy spróbować zrobić z naszych owoców wino musujące. Posługujemy się metoda klasyczną – szampańską. Najbardziej czasochłonną, pracochłonną i kosztowną. Wino będzie zaszczepione ponownie drożdżami bezpośrednio w butelkach. Ostatecznie właśnie stąd będziemy mieć bąbelki w butelkach. Spodziewam się, że cały proces potrwa około 9 miesięcy. To naprawdę ogromne wyzwanie dla winiarza. W Polsce pojedyncze winnice dokonują prób zrobienia bąbelków – wyjaśnia Agnieszka Taraszkiewicz.

Praca całym rokiem

W winnicy ogrom pracy jest cały rok. Wiosną przycinane i nawożone są krzewy, latem trzeba dbać o plenność roślin, podwiązywać, układać, pielić. Czas zbiorów to okres kiedy cała rodzina ma zakwasy. Zimą nie pracuje się w polu, a w piwniczkach, gdzie wino jest właśnie klarowane i przygotowywane do butelkowania. – Winnica wywróciła moje życie do góry nogami, ale stała się też pasją. Jeśli się tego nie lubi, to się nie może udać. Zajmuję się tym codziennie i czuję taką potrzebę. Jest to ciekawa gałąź rolnictwa, która ciągle się rozwija – cieszy się nasza rozmówczyni.

Ale znowu nie sposób nie wspomnieć o trudnościach, które trzeba było przezwyciężyć. Przez pierwsze dwa lata nie było żadnych zbiorów, bo roślinom trzeba było pozwolić na ukorzenienie się. Obecnie sadzonki mają bardzo dobrze rozwinięty system korzeniowy, są coraz bardziej odporne na choroby. W trzecim roku zebrano 60 kg owoców, ale ten wynik to efekt braku wiedzy. Wszystko zjadły wówczas osy i szpaki, a właścicielka po powrocie z wakacji przeżyła szok. W czwartym roku miała już 1,5 tonu zbioru. Z tych owoców powstało już pierwsze wino. W ostatnim roku zbiory były największe.

Wino... bez winogron

Ale produkcji wina towarzyszą także ciekawostki. Otóż w trunkach, które możemy kupić w sklepie... próżno szukać winogron. – Pamiętam jak kiedyś chciałam sprzedać,część owoców, więc skontaktowałam się z kilkoma winiarniami. Co się okazało, wino które mamy na sklepowych półkach, robione jest z koncentratów, proszków i różnych substancji, ale nie winogron. Nasze wino jest zrobione w stu procentach z winogron – zapewnia Taraszkiewicz.

Jak zapewnia pani Agnieszka, żaden rok nie jest taki sam dla winiarzy. Początkowe inwestycje są ogromne, ale efektem jest profesjonalna winnica. To mimo upływu lat wciąż budzi zdziwienie.

Ludzie pukają się w czoło

– Jak mówię komuś, że mam winnicę, ludzie pukają się w czoło i myślą, że mówię o kilku krzaczkach w ogródku. Potem tu przyjeżdżają i widzą, co tu jest faktycznie. Piwniczki na wino, dębowe beczki i wino zamknięte w butelkach. Praktycznie codziennie ktoś przyjeżdża i kupuje wino. Cieszy mnie, że zainteresowanie winnicą jest coraz większe. Ludzie mają coraz większą świadomość tego co piją – kończy Agnieszka Taraszkiewicz.
Jak widać, żadne trudności nie zrażają mieszkańców Krzyżówek. Dzięki temu mamy rzecz unikatową, winnicę na terenie typowo rolniczego powiatu.

Tekst i fot. (ak)

Winnica w sercu powiatu komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się