:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  20°C bezchmurnie

Szukamy bliźniaka dla Ani

Akcja charytatywna, Szukamy bliźniaka - zdjęcie, fotografia

W niedzielę w Lipnie, Chrostkowie, Wielgiem i Tłuchowie odbyła się akcja „Dzień Dawcy Szpiku dla Ani i innych”. W bazie DKMS zarejestrowało się 351 potencjalnych dawców szpiku. – Kto nie zdążył, może zarejestrować się w każdej chwili. Pakiet prześlemy pocztą, czekamy na zgłoszenia poprzez naszą stronę internetową – zachęca Magdalena Przysłupska z DKMS

– Akcję zadedykowaliśmy 7,5-letniej Ani Ceklarz, mieszkance Lipna – mówi Aleksandra Parczewska z fundacji DKMS. – Miała we wrześniu rozpocząć naukę w szkole nr 3, w której też akcja się odbyła. Ania usłyszała diagnozę: ostra białaczka szpikowa, jeszcze zanim poszła do szkoły, teraz trwa jej leczenie. Białaczka jest bardzo trudną chorobą nowotworową. W Polsce częściej niż co godzinę ktoś słyszy diagnozę: białaczka lub inny nowotwór krwi. Jedynie 25 procent znajduje dawcę w  rodzinie, a 75 % musi znaleźć dawcę niespokrewnionego. W Polsce w fundacji DKMS jest zarejestrowanych już ponad 1,25 mln osób. Wydaje się, że jest to dużo, ale przy tej częstotliwości zachorowań nadal jest to liczba zbyt mała. We wszystkich rejestrach w Polsce jest zarejestrowanych 1,3 mln osób. Każdy kolejny potencjalny dawca jest szansą na nowe życie. Już ponad 4,8 tys. osób zostało dawcami faktycznymi z fundacji DKMS, a to bardzo nas cieszy.

Przybyło 351 osób

W niedzielę w czterech miejscowościach naszego regionu ludzie rejestrowali się w bazie DKMS. Na apel o pomoc naszej dzielnej Ani odpowiedziało 351 osób. Kto nie zdążył, może zamówić pakiet do domu, dokonać wymazu (zgodnie z instrukcją/ z wewnętrznej ściany policzka i wysłać do DKMS. Szczegóły na stronie www.dkms.pl, rejestracja@dkms.pl lub telefonicznie 22 882 94 00. Kto nie może zostać dawcą z przyczyn np. zdrowotnych, może wesprzeć fundację finansowo, szczegóły www.dkms.pl/przekaz-darowizne lub www.dkms.pl/pl/1procent. Zarejestrować się może każdy zdrowy człowiek między 18. a 55. rokiem życia, ważący minimum 50 kilogramów. Na podstawie pobranej próbki (wymaz z błony śluzowej policzka) zostaną określone cechy zgodności antygenowej, a jeśli okaże się, że kod genetyczny dawcy zgadza się z kodem chorego, wtedy dochodzi do przeszczepienia. Im więcej osób zarejestruje się w bazie, tym większa będzie szansa na znalezienie bliźniaka genetycznego dla Ani i innych czekających na przeszczep szpiku kostnego.

Dramat Ani i jej rodziny

– Nasza 7-letnia córka choruje na ostrą białaczkę limfoblastyczną – opowiadają rodzice naszej dzielnej lipnowianki, która jest podopieczną fundacji pomocy dzieciom i osobom chorym „Kawałek nieba”. – Od września poszła do pierwszej klasy. Niespełna 4 tygodnie po rozpoczęciu szkoły Ania pewnego dnia źle się poczuła podczas zajęć. Zabrałam ją ze szkoły, wezwałam pogotowie i znalazłyśmy się w szpitalu z rozpoznaniem rotawirusa. Po 3 dniach nawadniania wypisano nas do domu z zaleceniem zażywania witamin i elektrolitów. Po tygodniu odpoczynku Ania wróciła do szkoły, ale dawnych sił już nie odzyskała. Stawała się coraz słabsza, bledsza i choć dzielnie spełniała swoje szkolne obowiązki, to po powrocie do domu od razu układała się do snu. Kolejna wizyta u pediatry i kolejne uspokajanie przez panią doktor, że po rotawirusie tak bywa, że organizm jest spustoszony chorobą i nawet kilka tygodni może pozostać wycieńczony. 13 października 2017 r., gdy tylko odprowadziłam Anię do szkoły, od razu towarzyszył mi niepokój. Rano rozmawiałyśmy, że w weekend będzie mogła dłużej pospać i odpocząć. Podczas gdy córka była w szkole, umówiłam wizytę z kolejnym pediatrą, dokąd zabrałam ją prosto ze szkoły. Już po wejściu do gabinetu pani doktor, której będę do końca życia wdzięczna, wydała się bardzo poruszona widokiem Ani. Wstępne oględziny, rzut oka na wyniki badań z pobytu w szpitalu na rotawirusa i wszystko jasne. Nikt wcześniej nie zwrócił uwagi na niską hemoglobinę. Natychmiast zostałyśmy skierowane do szpitala w Toruniu w celu transfuzji krwi. Zanim jednak do niej doszło, wykonano pełną morfologię i wtedy po raz pierwszy wyłoniło się podejrzenie białaczki. Nie mogłam uwierzyć w słowa lekarza. Jak to? O czym pani do mnie mówi? Przecież moja córka miesiąc temu o własnych siłach poszła do Morskiego Oka i z powrotem! To niemożliwe! Nauczyła się jeździć na rowerze! To pomyłka!

Wyniszczające leczenie

Ale doktor kiwała tylko głową i dodała, że zostaniemy przetransportowane na oddział hematologii do Bydgoszczy i tam będzie reszta badań. Nie bardzo pamiętam pierwsze dni na oddziale hematologii. Wiem, że przychodzili do nas kolejni lekarze, rozmawiali ze mną, badali Anię, ale to było jak zły sen. Po 3 dniach pobrano szpik. Rozmowa z profesorem nie pozostawiła cienia złudzeń. “Wasze dziecko ma raka. I jeśli nie rozpoczniemy leczenia, to za kilka dni już jej może z wami nie być”. – Bez chwili wahania razem z mężem wyraziliśmy zgodę na wszystko, co proponowali lekarze. Zaczęły się badania, różne, wszystkie, aby wykluczyć jakiekolwiek przeciwwskazania do chemioterapii i jednocześnie zlokalizować ewentualne przerzuty. Ciągłe kłucia, transfuzje i znieczulenia bardzo zmieniły nasze dziecko. Serce mi pękało, łzy same płynęły. Z wesołej dziewczynki Ania stała się poważnym, bacznie przyglądającym mi się dzieckiem, które w moich oczach szukało zapewnienia, że już nikt nic jej nie będzie robił – wspominają rodzice Ani.

Chemioterapia sprawiła, że organizm Ani utracił odporność. Wdała się sepsa, w jej wyniku trzy tygodnie spędzone w izolacji. Po trzech dniach rozpoznano grzybicę płuc, tętno Ani sięgało 170. Kolejne dwa tygodnie przerwy w leczeniu. Organizm wyjałowiony chemią łapał infekcje nawet w izolatce. Niestety przerwy w leczeniu zdarzają się nadal, bo Ania popada w tzw. dołki. Zbyt niska ilość płytek krwi już kilkukrotnie spowodowała zawieszenie chemioterapii, co napawa obawą o skuteczność leczenia. Strach towarzyszy bliskim Ani, którzy na oddziale spotkali bardzo dużo dzieci walczących ze wznowami chorób.

Walczą z całych sił

Za Anią bardzo tęskni 10-letni brat Piotrek, zmagający się z Zespołem Asspergera i choć ciężko mu zrozumieć, czemu nie ma jej w domu, to dzielnie znosi rozłąkę. Piotrem zajmuje się tata, który musiał zrezygnować z pracy. Obaj dojeżdżają do Ani i jej mamy po 100 kilometrów, kiedy tylko się da. Pielęgnacja Ani, dieta której musi przestrzegać, leki oraz środki higieny stanowią niemały wydatek, dlatego ważne jest wsparcie finansowe w walce o powrót Ani do zdrowia. Szczegóły na stronie www.kawalek-nieba.pl i w tym numerze CLI w relacji z koncertu serc.
Do tematu wrócimy.

Lidia Jagielska 
fot. nadesłane

Szukamy bliźniaka dla Ani komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się