:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  1°C bezchmurnie

Pszczelarze biją na alarm

Hodowle, Pszczelarze biją alarm - zdjęcie, fotografia

Właściciele pasiek liczą straty. Rodziny pszczele padają w wyniku utrzymującego się zimnego powietrza. Jakby tego było mało, dodatkowym problemem są rolnicy wraz ze swoimi opryskami

„Ratujmy pszczoły”. „Bez nich będziemy mieć problemy”. „Wielki pomór w pasiekach”. Takie i inne  ostrzeżenia w ostatnim czasie można usłyszeć w telewizji lub przeczytać na bilbordach. W ciągu kilku lat zjawisko padania pszczół przybrało niebezpieczne rozmiary. Konsekwencją wymierania pszczół będzie nie tylko brak naturalnego miodu w naszych kuchniach. Poważne problemy mogą nastąpić w rolnictwie i sadownictwie, a ich efekty dotkną nas wszystkich.

Należy pamiętać, że pszczoły odpowiadają nie tylko za produkcję miodu. Owady te zapylają większość roślin, dzięki czemu powstaje znaczna część żywności. W naszej strefie klimatycznej blisko 90% roślin zapylanych jest przez owady. Gdy ich zabraknie, z półek sklepowych prawdopodobnie znikną podstawowe artykuły spożywcze.

Skąd bierze się problem?

Co jest przyczyną zmniejszającej się z roku na rok liczebności pszczół? Zdania w tej kwestii są podzielone. Część bartników złą sytuacją w ulach obwinia chemię stosowaną przy uprawie roślin. Inni dostrzegają rozprzestrzeniające się choroby wśród owadów. Są również i tacy, którzy przyczyn szukają w wahaniach temperatur. Na pszczoły niekorzystnie wpływa też mało urozmaicony kwiatostan. Obecnie w ich menu znajduje się głównie nektar z rzepaku. Ta dieta jest niewystarczająco odżywcza.

Ogromne zagrożenie dla ludzi z powodu wymierania pszczół widzi Andrzej Żuchowski, pszczelarz z Suminka w gminie Tłuchowo. – Jest wiele czynników odpowiedzialnych za ginięcie pszczół. Jednak w dużej mierze przyczynia się do tego działalność człowieka. Nie ma środków bezpiecznych dla owadów i ludzi, dlatego należałoby opryski wykonywać w porze wieczorowej po oblocie pszczół – mówi pan Andrzej.

Ekolodzy apelują, by przeprowadzać opryski po godzinie 19. Stosowane przez rolników pestycydy są bardzo skuteczne, a co za tym idzie niezwykle toksyczne. Kontakt z taką substancją zabija natychmiast delikatną pszczołę miodną. – Co więcej niektórzy z rolników nie przestrzegają przyjętych dawek oprysków, zwiększając je. Rozumiem, że każdy gospodarz chce chronić swoje plony. Jednak nie można tego robić kosztem owadów. Jeżeli pszczoły wyginą, nie będzie komu zapylać roślin – dodaje pszczelarz.

Potrzebny kompromis

Nie wszyscy rolnicy działają wbrew przepisom. – Doskonale zdaję sobie sprawę z konsekwencji niewłaściwego stosowania oprysków. Dlatego wykonuję je w godzinach wieczornych. Zawsze przestrzegam zasady dobrej praktyki rolniczej, choć czasami może być to trudne ze względu na spiętrzenie prac. Dobro pszczół powinno być priorytetem każdego gospodarza. – mówi Łukasz Macieja, rolnik z Mysłakowa. W uprawie rzepaku obecność pszczół może zwiększyć plon o 10-30%, a także skrócić czas kwitnienia oraz wyrównać dojrzewanie. – I w tym miejscu powinna być widoczna współpraca rolnika z pszczelarzem, by obaj mogli mieć korzyści – dodaje pan Łukasz.

Pszczół jest coraz mniej. Co można zrobić, aby uratować owady? Po pierwsze wykonywać opryski zgodnie z przepisami. – Rośliny należy pryskać wieczorem i w nocy, a nie w dzień, gdy pszczoły latają. Rano oprysk nie będzie już szkodliwy dla pszczół – wyjaśnia Andrzej Żuchowski.
 

(mb)

Pszczelarze biją na alarm komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się