:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  24°C bezchmurnie

Przeciwnicy chlewni w Piasecznie złożyli petycję

Inwestycje, Przeciwnicy chlewni Piasecznie złożyli petycję - zdjęcie, fotografia

Choć ewentualna inwestycja w Piasecznie jest bardzo odległa, to sprawa wciąż wzbudza duże kontrowersje. Do urzędu gminy wpłynęła petycja i podpisy przeciwników budowy chlewni. Temat zaistniał też na ostatniej sesji rady gminy

O temacie planowanej budowy chlewni na terenie kompleksu leśnego w Piasecznie możecie od początku regularnie czytać tylko w CLI. Inwestycje tego typu z racji na pewną uciążliwość zawsze budzą sprzeciw lokalnych środowisk. Kwestia oszacowania bilansu zysków i strat powinna być decydująca przy zapaleniu potencjalnemu inwestorowi zielonego bądź czerwonego światła na ulokowanie w gminie Wielgie potężnego kapitału i produkcji zwierzęcej. A przypomnijmy po raz kolejny, że mowa o wartej co najmniej 80 milionów złotych inwestycji. Grupa Gobarto chce wybudować w Piasecznie chlewnię na 20 tysięcy warchlaków oraz fermę tuczu macior. Jeśli do tego dojdzie, realna perspektywa czasowa to 4-5 lat.

Jest petycja

Obecnie sprawa jest na etapie wstępnym i jak zaznacza wielicki samorząd, nie zapadły jeszcze żadne decyzje w tej kwestii. Do tej pory były zapytania ze strony potencjalnego inwestora, oficjalny list otwarty do samorządu i jedyny jak dotychczas konkret dla mieszkańców, a więc spotkanie informacyjne z przedstawicielami Gobarto oraz spółki Commercial Investments, która jest właścicielem terenu dawnej ubojni zwierząt.

Do urzędu gminy w Wielgiem wpłynęła już petycja mieszkańców przeciwnych budowie chlewni. Podpisało się pod nią 400 osób. Sprawę poruszono również na czwartkowej sesji rady gminy, gdyż w jej programie był punkt dotyczący zmiany planów zagospodarowania przestrzennego m. in. w Piasecznie. Mieszkańcy sądzili, że chodzi właśnie o tereny pod ewentualną inwestycję. Ale jak wyjaśnili włodarze gminy, radni głosowali nad planami dotyczącymi innych działek. W sprawie chlewni nie ma na razie żadnego postępu. Mimo to nie zabrakło pytań gości właśnie w tym temacie.

Są pytania

– Czy gmina zleciła badanie oddziaływania takiego obiektu na środowisko? Co z pobliskim jeziorem? Co ze stacją uzdatniania wody? Wystarczy jedna awaria i będziemy mieć zdegradowane środowisko – przekonywał obecny na sesji mieszkaniec gminy Wielgie.
W odpowiedzi zastępca wójta Jan Wadoń wyjaśnił, że takie badania zleca potencjalny inwestor, a wykonuje je zewnętrzna, niezależna firma. Samo to oraz opinia służb ochrony środowiska to minimum dwa lata i nie jest to w żadnym stopniu zależne od gminy. Miejscowy samorząd ma tylko jedno zadanie i na takim etapie może inwestycję przyjąć lub zablokować. Chodzi o plan zagospodarowania przestrzennego.

Długa droga

– Wiele decyzji jest od nas niezależnych. Naszą rolą jest wywołanie prac nad planem zagospodarowania przestrzennego. Tutaj niezbędnym elementem jest debata publiczna, możliwość składania uwag i konsultacje społeczne. Na koniec rada podejmie decyzję. Jeśli wszystkie procedury nie zostaną dochowane, wojewoda może cofnąć naszą uchwałę – wyjaśnia Jan Wadoń.

Obecni na sesji mieszkańcy mimo to nie odpuszczali. – Rozumiem przesłanki ekonomiczne, ale to nieporównywalnie mniej od strat, które wywoła ta inwestycja. Przez spadek wartości działek gmina narazi się na płacenie wielkich odszkodowań – stwierdził mieszkaniec gminy.

– Rozumiem, że jest demokracja i zdecyduje większość, ale gmina wydała pozwolenie na wycinkę drzew w tym miejscu. Czy to nie jest przyzwolenie na budowę chlewni? Jeśli już teraz powiemy nie, inwestor odpuści – dodała obecna na sesji kobieta.
W kwestii wycinki drzew wójt Tadeusz Wiewiórski wyjaśnił, że właściciel działki wystąpił o pozwolenie, gdyż jest to teren rolny i wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Ponadto właściciel ma obowiązek odtworzyć część drzewostanu poprzez nasadzenia.

Społeczny konsensus

Oczywiste jest, że z ewentualnej inwestycji gmina odniesie wymierne korzyści. Ale jak twierdzą samorządowcy, nic nie będzie robione wbrew społeczeństwu. – Zyski z podatków i miejsca pracy dla mieszkańców są dla nas bardzo ważne, ale kluczowy jest tutaj społeczny konsensus. Zgłaszają się do nas także mniejsi inwestorzy zainteresowani podobnymi przedsięwzięciami. Zawsze bierzemy pod uwagę głos społeczeństwa i względy środowiskowe. Ale pamiętajmy, że musimy też szukać dochodów, żeby móc robić inwestycje – mówi wójt Wiewiórski.

Na koniec padła propozycja przeprowadzenia w gminie referendum w sprawie budowy chlewni w Piasecznie. Pytanie o formę plebiscytu i jego zasięg, bo mógłby obejmować np. zainteresowane miejscowości lub całą gminę. Akurat pomysł zapytania szerszej grupy społecznej, a nie tylko najbardziej zainteresowanych jest dobry i przez referendum ludzie mogą wskazać radnym, jaką podjąć decyzję w kluczowym momencie. To wszystko jednak nadal melodia przyszłości.

Tekst i fot. (ak)

Przeciwnicy chlewni w Piasecznie złożyli petycję komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się