:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  9°C rozproszone chmury

Myśliwi dogadali się z rolnikami

Uprawy, Myśliwi dogadali rolnikami - zdjęcie, fotografia

Temat szkód wyrządzanych na polach przez dziki od dawna bulwersuje środowiska wiejskie. Problem szczególnie uwidocznił się w gminie Wielgie. W miniony piątek spotkali się myśliwi i rolnicy, by rozwiązać spór o odszkodowania

O sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Problem nasilił się w ostatnich latach. Zwierzyna leśna w poszukiwaniu pożywienia coraz częściej wychodzi w kierunku zabudowań. Przysmakiem dzików stała się zaś kukurydza i to w niej rolnicy mają największe szkody. Gdy już wygłodniałe zwierze wyrządzi straty, gospodarz może zgłosić się do przynależnych temu terenowi myśliwych z koła łowieckiego. Zgodnie z prawem to oni są odpowiedzialni za szacowanie szkód i co ważniejsze wypłatę odszkodowań. I tutaj zaczynają się schody, by zachodzi oczywisty konflikt interesów. Utrzymujący się jedynie ze swoich składek oraz ze sprzedaży upolowanej zwierzyny myśliwi woleliby płacenia uniknąć, z kolei rolnicy chcą odzyskać zainwestowane pieniądze.

Między jedną a drugą stroną zrodził się konflikt. Dlatego w ostatnich dniach doszło do spotkania myśliwych z rolnikami. Miejscem rozmów była świetlica w Tupadłach (gmina Wielgie), czyli w miejscowości gdzie są największe straty. Na spotkaniu pojawiło się około 20 osób. Nie brakowało emocji, na początku ciężko było w ogóle komukolwiek się wypowiedzieć. Rolnicy zarzucali myśliwym opieszałość w szacowaniu strat. Ci odbijali piłeczkę, argumentując, że nie zawsze są dyspozycyjni.

– Mamy dwa obwody łowieckie, gdzie obwód nr 195 jest leśny, gdyż posiada ponad 40 procent zalesienia. Mamy tutaj ponad 5 tys. ha terenu. Jest nas 30-kilku. Problem się zmienił, bo wcześniej największe szkody występowały w gminie Tłuchowo. Ale tereny bagienne w okolicach Orłowa i Piaseczna ściągają w okresie suszy zwierzynę. I ta zwierzyna weszła na tereny pograniczne gmin Tłuchowo i Wielgie, stąd szkody. Problem nasila się od ok. 2-3 lat – mówi Leonard Słupecki, prezes koła łowieckiego „Odyniec” z Tłuchowa.

Jak wyjaśnił Słupecki, w Tłuchowie załatwiono sprawę, bo część rolników ogrodziła swoje pola. Myśliwi kupili drut na pastuch, rolnicy wykonali ogrodzenia. To poskutkowało. Warto dodać, że tylko w ubiegłym roku członkowie koła „Odyniec” zapłacili rolnikom 14 tys. zł odszkodowań, większość w gminie Wielgie. Największe problemy z dzikami są na wiosnę. Jedno zwierzę potrafi przez noc zniszczyć nawet hektar upraw. Przyznawane odszkodowania są rzędu kilkuset zł. Rolnik może się nie zgodzić z takim werdyktem, może się odwołać. Wtedy są negocjacje w urzędzie gminy.

– Przyjeżdżamy i robimy wyceny szkód. Jeśli ktoś z nas nie przyjechał, to dlatego że miał ważny powód. Nikt nie robił tego specjalnie. Poza tym jedna osoba nie może szacować szkód, bo zachodzi podejrzenie o matactwo. Musi być co najmniej dwuosobowa komisja – dodaje Słupecki.
Według procedur musi być sporządzony protokół, potem myśliwi mają siedem dni na oszacowanie strat. Niektóre sprawy załatwiane są od ręki. Wyceny zdaniem myśliwych są robione wg określonych kryteriów. Pieniądze mogą być wypłacane od strat powyżej 100 kg ziarna na hektar. Co można zrobić poza grodzeniem pól? Łowczy zwiększają plan odstrzału dzików, nie mają tutaj ograniczeń. Na ten rok zaplanowali odstrzał 65 sztuk. Czy to sprawi, że będzie mniej szkód?

Tego nie wiadomo. Wiadomo natomiast na czym stanęło spotkanie zwaśnionych stron. Myśliwi przekazali gospodarzom numery telefonów do kilku dyspozycyjnych członków koła. Ci zobowiązali się do szybkich przyjazdów i szacowania strat w razie potrzeby. Co na to rolnicy? – Pożyjemy, zobaczymy. Oby dotrzymali słowa – podsumowują z pewną dozą nieufności mieszkańcy Tupadł i okolic.
 

Tekst i fot. (ak)

Myśliwi dogadali się z rolnikami komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się