:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  22°C lekkie zachmurzenie

Mistrzyni mowy z Łochocina

Ciekawi ludzie, Mistrzyni Łochocina - zdjęcie, fotografia

Aleksandra Lewandowska – pochodząca z Łochocina absolwentka Liceum Ogólnokształcącego im. R. Traugutta w Lipnie – wygrała europejski konkurs w przemawianiu w języku angielskim. Zawody, które odbyły się w czeskim Brnie, organizowała Toastmasters International, organizacja licząca ponad 300 tys. członków w 140 krajach. Z naszą mistrzynią rozmawia Natalia Chylińska-Żbikowska

– Jak rozpoczęła się pani przygoda z przemawianiem?

– Wszystko zaczęło się w 2015 roku. Wtedy postanowiłam, że chcę zostać profesjonalną mówczynią. W tym czasie otrzymałam także zaproszenie od mojego znajomego na spotkanie pokazowe do klubu Toastmasters w Toruniu. Wtedy nie wiedziałam nawet, że takie miejsca istnieją i pomagają rozwijać się mówcom. Oczywiście zapisałam się do tego klubu. Brałam udział nie tylko w cotygodniowych spotkaniach, na których ćwiczyliśmy, ale także w organizowanych konkursach.

– Z jakimi wynikami?

– W tym roku udało mi się dwukrotnie dotrzeć do etapu dystryktu, w którym biorą udział reprezentanci 18 krajów wyłonieni w eliminacjach krajowych. Awansowałam do ćwierćfinałów mistrzostw świata w przemawianiu inspiracyjnym organizowanym w Berlinie, gdzie zajęłam trzecie miejsce. Jesienią tego roku doszłam także do finału na mistrzostwach w mowach improwizacyjnych.

– Największym sukcesem było jednak zajęcie pierwszego miejsca na mistrzostwa w przemawianiu humorystycznym.

– Zgadza się. W tej kategorii udało mi się zwyciężyć. W przemówieniach prezentowanych podczas konkursów trzeba zawrzeć jakieś przesłanie i jednocześnie rozbawić publiczność. Sędziowie oceniają strukturę przemówienia, mowę ciała, głos, sposób poruszania się po scenie, wartość przemówienia, humor. Ja wcieliłam się w postać Włoszki, która rozmawiała ze swoim wewnętrznym krytykiem. Zabraniał on jej występować, a nawet odzywać się. Z tego powodu była bardzo nieszczęśliwa. Postanowiła go zabić kobiecym sposobem, czyli fochem. Im bardziej ignorowała ten wewnętrzny głos, tym stawał się on mniej intensywny.

Wiem, że spodobała się nie tylko treść i forma mojego wystąpienia, ale również fakt, że stawiam na naturalność i nie stosuję trików, żeby wygrać. Osoby z publiczności, które podchodziły do mnie po występie, mówiły mi, że dla nich to przemówienie było „prosto z serca” i to ich ujęło.

– Pokonała pani konkurencję z 18 krajów Europy,  przechodząc przez cztery etapy eliminacji, aż do finału. Czy przed startami w tych konkursach długo się pani przygotowywała?

– Im dłużej jestem w klubie, tym mniej czasu potrzebuję na przygotowanie się do wystąpienia. Na początku musiałam przygotowywać sobie mowy w formie pisemnej na kilkanaście dni przed startem, a dziś jestem w stanie tego typu przemówienie przygotować z dnia na dzień. To, które wygłosiłam podczas zwycięskiego dla mnie konkursu, było zupełnie nowe. Nie chciałam prezentować tego samego, co na poprzednim etapie. Na dwa dni przed startem przyszedł mi do głowy inny pomysł i postanowiłam go zrealizować.

– To było dość ryzykowne.

– Zgadza się, ale się opłaciło.

– Samo przemawianie jest trudną sztuką do opanowania, a pani dodatkowo robi to w języku angielskim. Jak długo uczyła się pani tego języka?

– W szkole podstawowej uczono nas jedynie języka rosyjskiego. Angielskiego uczyła mnie kuzynka, która studiowała anglistykę. W domu oglądałam także telewizję anglojęzyczną i okazało się, że mam do tego naturalny dryg. Łatwo mi przychodzi również mówienie z różnymi akcentami, np. brytyjskim, amerykańskim, szkockim. To też wykorzystałam w mojej przemowie finałowej. Mówiłam po angielsku z włoskim akcentem.

– Czy ten sukces pomoże w realizacji marzeń i planów zawodowych?

– Zajmuję się tłumaczeniami, nagraniami lektorskimi oraz konferansjerką. Wstąpiłam do klubu Toastmasters z zamiarem wyćwiczenia się na profesjonalną mówczynię. Myślę, że jestem coraz bliżej tego celu i będę wkrótce mogła się zajmować wyłącznie przemawianiem. Chciałabym w ten sposób dzielić się z ludźmi swoim doświadczeniem i wiedzą.

– Jak się pani czuje jako jedyna reprezentantka Polski, która w prawie 100-letniej historii organizacji stanęła na podium w tej konkurencji?

– Jest mi bardzo miło, że przetarłam ten szlak. Może teraz innym będzie łatwiej albo w ogóle dowiedzą się o takiej możliwości. Jednocześnie dziwię się, że jestem pierwsza. Być może wynika to z tego, że te kluby dopiero stają się popularne w Polsce. Zaczyna się także doceniać umiejętność dobrego przemawiania, która przydaje się w różnych okolicznościach.

– Dziękuję za rozmowę.

– Dziękuję.
 

Fot. nadesłane

Mistrzyni mowy z Łochocina komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się