:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  24°C bezchmurnie

Miasto dołoży kasy na Szpital Lipno?

Zdrowie, Miasto dołoży Szpital Lipno - zdjęcie, fotografia

Podczas 41. sesji radni miejscy pytali starostę Krzysztofa Baranowskiego o kondycję szpitala. – Stan finansowy i osobowy szpitala, z jednym problemem oddziału dziecięcego, który jest na etapie rozwiązywania, jest dobry – zapewniał Baranowski. – Oddział ginekologiczno-położniczy zamykany nie będzie. Szpital to nasza wspólna sprawa i apeluję również do miasta o pomoc materialną

Bankrut uratowany

– Dobrze, że radni miejscy interesują się szpitalem, bo wcześniej czy później każdy z nas będzie musiał trafić na szpitalne łóżko – mówił podczas sesji RM w Lipnie starosta Krzysztof Baranowski. – Nie ma już Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej, bo w 2009 roku moje koleżanki i koledzy zdecydowali, żeby przekształcić to w spółkę samorządową ze 100-procentowym udziałem powiatu.

Samorząd przejął wtedy także dług w wysokości około 65 milionów złotych. Teraz do spłaty zostało jeszcze około 11 milionów złotych, dług będzie redukowany do 2028 roku. Do tego dochodzą odsetki. W 2009 roku rata wynosiła około 100 tysięcy złotych, teraz jest to 98 tysięcy złotych. Warto przypomnieć, że ówczesny szpital miał na koncie 27 mln złotych kredytu.

– Powiat musiał wyasygnować 2,4 mln złotych, żeby pokryć długi szpitala – zaznacza Baranowski. – W stosunku do szanownego i zacnego miasta Lipna też musieliśmy oddać co do złotówki, bo tego było 1,5 mln złotych jako podatek od nieruchomości, jakiego SPZOZ nie płacił na rzecz miasta. Nie chcę komentować decyzji ówczesnej rady, ale poddaję pod rozwagę, czy wtedy nie można było pomóc. Sprawa jest już zamknięta. Spłacamy długi, więc rata plus odsetki wynoszą około 150 tysięcy złotych miesięcznie. Od 2009 roku do dzisiaj powiat przeznaczył ponad 9 mln złotych na modernizację i zakup urządzeń.

W tym roku powiat przeznacza na ten cel około 1,5 mln złotych z dochodów własnych. Spółka płaci obecnie wszystkie zobowiązania czasowo, a to ważne, bo starosta przypomina, iż w chwili objęcia przez niego urzędu w 2006 roku dług szpitala wobec około 600 pracowników wynosił 8 mln zł.

– Dzisiaj w tym podmiocie pracuje około 550 osób – mówi starosta lipnowski. – To jest największy zakład pracy na terenie powiatu. Z miasta Lipna pracuje około 270 osób i tyle odprowadza podatki od osób fizycznych, a to jest pokaźna kwota zasilająca jego miasta.
Problem ogólnopolski

– Zamykane są oddziały w całej Polsce nie tylko w szpitalach powiatowych, ale też klinicznych – mówi Baranowski. – Myślałem, że problem rozwiąże sieć szpitali, sam zabiegałem, by nasz szpital do sieci włączyć. W Polsce mamy około 700 szpitali, a w sieci miało znaleźć się około 400 i to miało spowodować, że lecznice z sieci będą finansowane i doceniane na etapie przekazywania środków z Narodowego Funduszu Zdrowia. Niestety tak się nie stało, wszystkie szpitale są w sieci, jesteśmy w punkcie zero, doszły protesty lekarzy, a ja tego problemu nie rozwiążę. Nie ukrywam, że mamy pewien problem z oddziałem dziecięcym, bo brakuje pediatrów.
Pediatrzy zatrudniani są w przychodniach. Nie ma chętnych do pełnienia funkcji ordynatora, trudno o lekarzy dyżurujących. Problem powstał po złożeniu wypowiedzenia przez doktora Jarosława Cieleckiego. Starosta Baranowski prowadzi rozmowy z lekarzem pediatrą z Piotrkowa Trybunalskiego, a prezes szpitala z lekarzem z Brodnicy. Wiadomo już też, że koszt zatrudnienia pediatry to 150 złotych na godzinę.

– Przypominam, że jesteśmy podmiotem powiatowym pierwszej referencji, nie uniwersyteckim, nie klinicznym – zastrzega Baranowski. – Trzeba zapłacić za prąd, ciepło, wodę, podatek od nieruchomości na rzecz miasta w kwocie rocznie 120 tysięcy złotych. Myślę jednak, że problem oddziału dziecięcego niebawem zostanie rozwiązany, bo pan doktor ma przyjechać do Lipna, a w szpitalu dotychczasowym złożył już wypowiedzenie. My musimy przeanalizować, czy nas stać na te 150 złotych za godzinę.
Szpital nie może sobie pozwolić na przeinwestowanie i ponowne zadłużanie się. Od 2009 roku spółka „Szpital Lipno” zawsze kończyła rok zyskiem. W sumie zysk wyniósł przez ten czas 2,6 mln złotych, a właściciel, czyli powiat nie wziął żadnej dywidendy do kasy powiatu, ale zwracał zysk do spółki na kapitał zapasowy lub na fundusz świadczeń socjalnych.

– Władze odgórnie popełniają duże błędy i podam tu jeden przykład – mówi lekarz i radna Maria Bautembach. – Złą rzeczą jest to, że wszystkie POZ musiały kupić rentgeny. Broniliśmy się, ale żeby stanąć do przetargu na noce, musiałyśmy kupić ten sprzęt. Nie było dyskusji, mimo że było pewne, że tylko jeden podmiot wygra. Po co więc te rentgeny u nas skoro można było wydystrybuować pieniądze do rentgenu do szpitala. Są to zmarnowane pieniądze w skali całego kraju. Koszty zakupu i utrzymania sprzętu są ogromne.

Położnictwo zostaje

– Jeśli chodzi o oddział położniczo-ginekologiczny, muszę poinformować, że u nas rodzą kobiety nie tylko z naszego powiatu, ale też z Golubia, Rypina, Włocławka i nie tylko – mówi Krzysztof Baranowski. – W styczniu urodziło się 63 dzieci. Neonatolog jest potrzebny na oddział ginekologiczno-położniczy nie do końca, bo może to robić też pediatra. Postanowiłem sam jechać, rozmawiać, umówiłem się z trójką pediatrów z naszego powiatu. Neonatolog ma swoją perspektywę i w pewnym momencie może podziękować nam za współpracę, ale póki co dzieci rodzą i rodzić się będą. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych dni ordynator oddziału dziecięcego też w Lipnie będzie. Pozostałe oddziały funkcjonują należycie, a mamy ich 17. To jest potężny szpital z oddziałami wewnętrznymi, chirurgią, neurologią, której nie powinno być w powiatowym szpitalu, mamy psychiatrię, mamy ZOL-e. Proszę spojrzeć na Włocławek czy Rypin. Czy oni takie oddziały mają?

Zakłady Opiekuńczo-Lecznicze ze 120 łóżkami cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Łączna liczba miejsc w szpitalu to 430. Oddział wewnętrzny jest remontowany (1,5 mln złotych z kasy powiatu), dwa oddziały wewnętrzne będą połączone przez przeniesienie drugiego oddziału na drugie piętro. Pokoje z łazienkami, własna kuchnia z dobrym jedzeniem to oferta lipnowskiego szpitala. Do końca marca oddział wewnętrzny z 65 łóżkami zostanie oddany do użytku po modernizacji. Powstają też sale z nadzorem kardiologicznym. Szpital dysponuje nowymi łóżkami, wymienione zostały okna.

Szpital ma się dobrze

– To jest dobrze funkcjonujący podmiot – mówi starosta lipnowski. – Na rynku brakuje lekarzy. Nas na profesorów nie stać. Marzą mi się tacy lekarze, ale my mamy kontrakt szpitala pierwszej referencji, bazujemy na lekarzach z naszego regionu, jest ich około 70. Są zdobyte pieniądze z urzędu marszałkowskiego na remont sal operacyjnych, ale za chwilę może być problem, bo jeśli zamyka się oddział, nie operuje się, to nie ma pieniędzy z NFZ. Bo to nie jest tak jak w szkole, że na wakacje wpuszczamy firmę. Podjęliśmy te pieniądze, przetargi są rozpisane, my dorzucimy kolejne 3,5 mln złotych z budżetu powiatu, bo 4,5 mln złotych to tylko połowa kosztów remontu sal operacyjnych. Kto dołoży? Apeluję też do rady miasta, żeby pochyliła się nad pomocą dla naszego wspólnego podmiotu.

Oddział ginekologiczno-położniczy też będzie modernizowany zgodnie z wymogami Unii Europejskiej, chociaż warunki już są dobre. W lipnowskim szpitalu rocznie hospitalizowanych jest 10 tysięcy pacjentów. Izba przyjęć rocznie obsługuje od 20 do 40 tysięcy pacjentów.

– A gdyby tego szpitala dzisiaj nie było, trzeba by jechać do Włocławka czy Golubia – przypomina starosta Baranowski. – Powiat wziął na siebie długi, odpowiedzialność organizacyjną i personalną. To jest nasz wspólny podmiot, w którym leczą się i pracują mieszkańcy Lipna. Bez niego nie byłoby tych miejsc pracy. Apeluję do rady miasta o pomoc.

Starosta wystosował pismo z prośbą o wsparcie szpitala do rady miejskiej i do burmistrza Lipna wyliczając, że do kasy miasta samego podatku od nieruchomości za szpital płaci 120 tysięcy złotych rocznie. A potrzeby placówki są wciąż duże. Niektóre urządzenia mają po 40 lat.

– Co roku, oprócz spłaty długów, finansujemy zakupy od tapczaników, przez komputery, po sprzęt – wymienia Baranowski. – Dlatego służba zdrowia jest jednym z najbardziej wrażliwych i niedocenianych dziedzin życia społecznego. Sami musimy poczuć wolę pomocy szpitalowi, bo NFZ finansuje leczenie, ale już nie wodę, ciepło, prąd. Nie na wszystkich oddziałach się to wszystko bilansuje. Jeszcze dwa lata temu ZOL-e były na minusie, bo trafiają tam ludzie z niskimi rentami. To jest duży szpital, dobrze prosperujący podmiot.

Funkcjonują po modernizacji i usprzętowieniu dwa oddziały rehabilitacji, dobrze radzi sobie chirurgia z nowoczesnym sprzętem do badań kolonoskopowych i gastroskopowych. By szpital radził sobie doskonale, przyda się każda pomoc, także innych samorządów.

– Ludzie, jeśli macie serca, to otwórzcie je także na szpital lipnowski – apeluje do rajców starosta Baranowski. – Ja niczego nie narzucam, tylko proszę.

Miasto pomogło?

– Szpital podłączył się do sieci ciepłowniczej – informuje radny miejski Zbigniew Napiórski. – Ile na tym zaoszczędził? PUK to spółka miejska, a starosta zarzuca nam, że miasto nie pomaga. Rada miejska powołała spółkę PUK, dzięki której szpital oszczędza na cenie ciepła.

Szpital podłączył się rzeczywiście i, zdaniem radnego i prezesa spółki PUK zaoszczędził, ale zdaniem starosty lipnowskiego to nie ma nic do rzeczy, bowiem dostawca ciepła, czyli miejska spółka PUK nigdy nie stosowała wobec szpitala preferencyjnych warunków czy cen. Liczy standardowe stawki zgodnie z obowiązującą taryfą. Szpital, zgodnie z wyjaśnieniami starosty, zapłacił też za podłączenie do sieci. Ulg żadnych ani placówka ani starostwo z tego tytułu nie miały.

– Oszczędności są bardzo znaczne, idą w setki tysięcy rocznie – wyjaśnia prezes miejskiej spółki PUK, dostawcy ciepła Marcin Kawczyński. – Jeśli chodzi o podłączenie, to sieć była wybudowana na koszt naszego przedsiębiorstwa. Szpital musiał się wyposażyć w węzły ciepłownicze, czyli zasady były takie jak stosowane wobec wszystkich podmiotów.

Kto ma płacić?

– 150 złotych za godzinę pracy pediatry daje roczny koszt 1,3 mln złotych – wylicza radny Zbigniew Napiórski. – Starosta mówił, że powiat ma 4,5 mln nadwyżki. Dla mnie logiczne jest to, że np. miasto Lipno dokłada do swoich szkół tak jak powiat do szpitala.
Zgodnie z wyjaśnieniami starosty powiat lipnowski nie jest odpowiedzialny za finansowanie lekarzy, koszty te pokrywać ma Narodowy Fundusz Zdrowia.

– Czy niewystarczające jest przejęcie przez powiat 60-milionowego długu i inwestowanie w szpital corocznie? – pyta Baranowski. – Powiat ma też inne zadania, dokłada do oświaty, dróg, programów zdrowotnych, a przecież równie dobrze radny też może sfinansować lekarza w szpitalu. Państwo jest odpowiedzialne za to, żeby obywatel był leczony, a my mamy odprowadzać składki.

Problem ochrony zdrowia to nie tylko problem powiatu lipnowskiego, ale problem ogólnopolski. My dużo dokładamy, nasza neurologia obsługuje 300 tysięcy mieszkańców, psychiatria około połowy województwa, bo następny oddział psychiatryczny jest w Świeciu, Bydgoszczy i maleńki w Aleksandrowie. Cieszmy się, że mamy na miejscu pięknie wyremontowany za 6,5 mln złotych z pieniędzy powiatu lipnowskiego oddział psychiatryczny. Nie wspominam o oknach i innych nakładach.

Pediatrzy pomogą

– Ja w 1983 roku ten szpital przenosiłam i nie mam żadnej wątpliwości, że on musi istnieć – podkreśla radna miejska i lekarz pediatra Maria Bautembach. – Żeby oddział dziecięcy istniał, musi być koordynator, ktoś kto ten oddział poprowadzi. My zaoferowałyśmy, mimo przepracowania i ogromnej ilości przyjmowanych przez nas pacjentów, pomoc szpitalowi w dyżurach. Jeśli wszyscy się zbierzemy i zaoferujemy choćby po dwa, trzy dyżury to uda się, bo udać się musi. W tej chwili trzeba wozić dzieci do Torunia czy Włocławka, mamy pytania lekarzy stamtąd, dlaczego nie uzgadniamy przyjęć, a przecież ja nie mogę dzwonić z pytaniem o przyjęcie w przypadku dziecka gorączkującego z napadem padaczki. To dziecko trzeba przyjąć. My zrobimy wszystko, żeby tę sytuację rozwiązać i oddział znów mieć na miejscu, by nawet samemu móc przetransportować tam dziecko.

W powiecie lipnowskim pediatrów jest 12, a to oznacza, że sytuacja jest zadowalająca, bo są regiony z kilkoma specjalistami chorób dziecięcych na cały powiat. Potrzebne jest więc porozumienie, spotkanie, rozmowa, a to wszystko już jest zaplanowane.

– Wszystkim zależy na uruchomieniu oddziału dziecięcego, nic nie zmieniło się w strukturze – zapewnia starosta lipnowski Krzysztof Baranowski. – Pielęgniarki nie zostały zwolnione, cała obsługa jest przesunięta, czekamy tylko na koordynatora. Na oddziale położniczym nie musi być neonatologa, wystarczy, że dziecko zbada pediatra.
 

Tekst i fot. Lidia Jagielska


szpital lipno - komentarze opinie

  • gość 2018-03-24 17:14:54

    czym się chwali pan starosta? kiedyś w szpitalu w Lipnie wykonywano operacje onkologiczne, ortopedyczne, leczono zawały serca, a dziś się cieszy ze są zakłady opiekuńczo-lecznicze! One przynoszą straty lub małe zyski bo są kiepsko opłacane przez NFZ. W szpitalu w Lipnie brak specjalistów, a to już wina prezesa, dyrektora do spraw medycznych i właściciela czyli starostwa. W szpitalu w Rypinie ruszyła ortopedia, mają wykonywać operacje okulistyczne, w Golubiu jest kardiologia, pulmonologia, stacja dializ, a co z Lipnem? 15 lat temu leczono w Lipnie trudniejsze przypadki, wykonywano skomplikowane operacje, a teraz zakład opiekuńczo-leczniczy! Smutno i żal . Brakuje lekarzy dlatego w ciągu ostatnich 4 lat Oddział Dziecięcy był przez w sumie rok zamknięty czy zawieszony, podstawowy oddział!!!!Pani doktor Bautembach chce pomagać, dyżurować, szkoda ze tylko jak zbliżają się wybory, bo w ciągu ostatnich lat nie pomogła. Mało tego ostatni dyżur miała kiedy? 20 lat temu? Zresztą teraz ciężko się dostać z chorym dzieckiem do lekarza na Kościuszki, a tu jeszcze taka deklaracja , że będzie dyżurować. Ludzie patrzą nie tylko teraz, ale co przez cały ten okreś robią radni.

Dodajesz jako: Zaloguj się